Idealne przedszkole – z życia wzięte…

wynalazekJedna z klasycznych sytuacji inspirujących do założenia własnej firmy ma miejsce wtedy, gdy potrzebujesz dla siebie czegoś, czego nie znajdujesz na rynku. Wielu z nas, rozglądających się za założeniem biznesu, próbuje w takiej sytuacji wprowadzić taką usługę na rynek. Choć jest to generalnie niezła sytuacja, bywa że prowadząca do sukcesu, ale jednak wymagająca ostrożności. Warto w tym miejscu przeczytać historię Ewy z Gdańska…

Przedszkole, jakiego bym chciała dla swojego dziecka

W artykule opublikowanym w Gazecie Wyborczej

http://m.wyborcza.biz/biznes/1,106501,8956185,Nie_daj_sie_zaciagnac_do_przedszkola.html

Przedszkoleswoje doświadczenia zebrane podczas zakładania ambitnego przedszkola opisuje Ewa z Gdańska. Kobieta po trzydziestce, mama kilkuletniego Mikołaja. Wykształcenie humanistyczne. Miała przed oczyma wizję miejsce, do jakiego z chęcią zaprowadzałaby swojego małego syna: przedszkole z ambitniejszym programem edukacyjnym, także z możliwością wypicia kawy przez rodziców. Najpierw dla najmłodszych dzieci, bardziej żłobek niż przedszkole, z opcją późniejszego rozszerzenia placówki na przedszkole. W internecie znalazła opisy takich miejsc działających w Warszawie i Wrocławiu, ale nie w Gdańsku. Znalazła wspólniczkę, swoją przyjaciółkę od lat, zainwestowały pieniądze, ośrodek ruszył.

Najpierw o biznes-planie

Koszty operacyjneResztę historii znaleźć można w artykule. Z jednej strony przeceniony został popyt. Z drugiej strony, niedoszacowane zostały koszty, szczególnie koszty operacyjne dotyczące utrzymania infrastruktury. Z trzeciej strony, zaniedbano ewentualne zabezpieczenia, które mogłyby umożliwić odzyskanie choć części poniesionych nakładów w wypadku rezygnacji z przedsięwzięcia.

Szacowanie ryzykaPowie ktoś, że zabrakło realistycznego biznes-planu. Zgodzę się z tym stwierdzeniem, ale tylko w części. W biznes-planie stosunkowo łatwo przewidzieć jest stronę kosztową przedsięwzięcia. Koszty początkowe adaptacji pomieszczeń, dalej obowiązkowe koszty eksploatacyjne, koszty zatrudnionego personelu, a dalej koszty odtwarzania zużywających się elementów. W przypadku opisywanym w artykule zabrakło pewnie w tym miejscu dorady doświadczonej osoby, niekoniecznie nawet działającej w innym przedszkolu, wystarczyłby ktoś życzliwy o trzeźwym spojrzeniu biznesowym. Ale drugi element jest już trudniejszy. Oszacowanie przychodów jest prawie zawsze obarczone skrajnie dużym ryzykiem błędu. Jak przewidzieć, ile dzieci przyjdzie do przedszkola? Albo ilu klientów przyjdzie do kawiarni? Restauracji? Klubu fitness? Ilu klientom uda się sprzedać wyprodukowane przez nas oprogramowanie?

Próg rentownościWydaje się, że w biznes-planie przedszkola pożądane byłyby co najmniej dwa elementy. Z jednej strony określenie chociaż punktu gwarantującego opłacalność (minimalnej liczby dzieci, imprez itp.), a z drugiej strony może zaprojektowanie przedsięwzięcia w sposób skalowalny, zaczynając od mniejszego i tańszego przedsięwzięcia. Popyt oszacować jest bardzo trudno i często dopiero faktyczne zaoferowanie usługi pozwala ocenić jego wielkość. Na osiągnięcie znaczącego popytu potrzeba też zwykle cierpliwości i czasu. Nie jest to warunek – niestety – wystarczający, ale ewidentnie konieczny, a często niedoceniany. Z drugiej strony, kwestia powiązana z pierwszą, ograniczenie ryzyka wspólnicy2biznesowego poprzez realizację mniejszego przedsięwzięcia na początku, a powiększanie go dopiero stopniowo, po ewentualnym sukcesie fazy pierwszej. Tymczasem liderki przedsięwzięcia „poszły na całość”, realizując bardziej swoje marzenia niż konsekwentny plan przedsięwzięcia, którego warunkiem podstawowym miała być opłacalność. Może zabrakło także komplementarności wspólniczek? Lepiej mieć jednego wspólnika, co umie TO zrobić, a drugiego, co umie TO zorganizować i sprzedać (to bardzo typowa konfiguracja), niż dwóch wspólników o podobnym profilu kompetencji.

Widoki na przyszłość?

DeterminacjaArtykuł, choć zaczyna się zagajeniem formalnie zniechęcającym do zakładania własnej firmy, kończy się jednak bardziej optymistycznie. Wprawdzie wspólniczka Ewy zrezygnowała, a sama Ewa ma poważnie nadwyrężone finanse osobiste, ale jest już bogatsza o wiele doświadczeń. Można powiedzieć, że jest doświadczonym przedsiębiorcą. Dziś już zrobiłaby ten biznes inaczej. Może niektórzy muszą „kilka razy się przewrócić” zanim się podniosą? – mówi Ewa na końcu.

Warto zapamiętać:

  • Warunkiem niezbędnym na starcie jest realistyczny biznes-plan. Jeśli sam nie masz doświadczenia, poszukaj rady doświadczonego innego przedsiębiorcy, w tej branży rememberlub innej.
  • Nie łudź się, że precyzyjnie oszacujesz dochody. Łatwiej jest oszacować stronę kosztową niż dochodową. Rozważ w pierwszej fazie zrobienie możliwie niewielkiego (tańszego) przedsięwzięcia, którego wynik da ci doświadczenie i pozwoli urealnić plany dalszych działań.
  • Podstawą udanego przedsięwzięcia biznesowego jest jego dodatnia opłacalność, a nie realizacja własnych marzeń.
  • Jeśli sam nie masz doświadczenia biznesowego, to rozważ znalezienie wspólnika, który umie robić to, czego tobie brakuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.