O pracy w Dniu Zakochanych

SercePołowa lutego. Walentynki. W każdej szanującej się gazecie, codziennej czy kolorowej, co najmniej jeden okolicznościowy artykuł o zakochanych. Czyli kwestie raczej poza zakresem tego bloga. Ale intuicja mówi, że może nie do końca… Coś brzmi bardzo znajomo. Skojarzenia pojawiają się same. Czy chodzi może o pracoholików, zakochanych w swej pracy? Przecież to już niemodne! Dziś na tapecie są częściej urlopy tacierzyńskie i gender, dający prawo kobietom do samorealizacji, także poza domem. Więc czy to wypada o pracy w Dniu Zakochanych?

Spójrzmy na przykładowy artykuł Ewy Woydyłły dotyczący zakochanych:

http://wyborcza.pl/magazyn/1,143550,17371043,Jak_kochac_wystarczajaco_dlugo_i_dobrze.html

Poświęcony związkom, ich trwałości, pracy u podstaw, wytrwałości w budowaniu relacji, zalecający realizm w oczekiwaniach i zamianę egoizmu na myślenie w kategoriach „my”. W Związektle artykułu świeżo wydana książka  zawierająca wywiady z fachowcami, terapeutami na temat sedna – ich zdaniem – procesu utrzymywania dobrej relacji z drugim/drugą.

No właśnie. Sedna dobrej relacji. Artykuł (i książka) jest o relacjach dwóch zakochanych w sobie (choćby na początku) osób. Albo jeszcze krócej: artykuł (i książka) jest o relacjach. Kropka. O tym jak zbudować dobrą relację, jak o nią zadbać, jakie popełnia się typowe błędy na początku, a jakie później, co jest dla relacji ożywcze, a co zabójcze i na czym polega „emocjonalna odnowa”.

Ani mi w głowie rozwijać to skojarzenie w stronę „osób zakochanych w pracy”. Broń Boże! Ale spójrzmy bez zbędnych emocji na to, jakie najważniejsze relacje budujemy w swoim życiu? Relacje osobiste i te zawodowe. Ktoś powie z oburzeniem – jak można je porównywać? Tam seks, popędy, ludzka bliskość, przysięga „do grobowej deski”, a tu tylko zwykła relacja zarabiania. Przez kilka lat, może ze zmiennością co kilka lat zalecaną przez niektórych, „budowanie kariery” lub tylko „chodzenie do pracy”… Zanim odrzucimy to absurdalne – zdaniem niektórych – porównanie, spójrzmy chłodnym okiem na kilka Związek2przytoczonych poniżej wybranych zaleceń dotyczących związku dwojga ludzi i postawmy je w szerszym świetle, jako zalecenia dotyczące budowania dowolnej relacji, w tym także tej „życiowej relacji numer 2” jaką jest praca zawodowa.

Zostawiam Państwa sam na sam z uwagami poniżej. Każdy będzie miał swoje wrażenie i skojarzenia z lektury. Ja dodam tylko, że – oczywiście – oba typy „niebezpiecznych związków” nie są identyczne. To jasne. Ale mimo tego stwierdzenia, budzi zastanowienie to, jak mają dużo elementów wspólnych. A w szczególności to, że aby dobrze zadbać o relację dowolnego typu, trzeba się (mądrze) wysilić, a wynik nie przyjdzie zaraz.

W Dniu Świętego Walentego życzę wszystkim Czytelnikom tego bloga udanych relacji osobistych i zawodowych, o takiej długości i intensywności jakiej komu (obu stronom) trzeba.

Piotr Żółtański

=======================

Wybrane cytaty (na żółto) z artkułu Ewy Woydyłło pt. „Jak kochać wystarczająco długo i dobrze” opublikowanego w Gazecie Wyborczej z 6 lutego 2015 – z dopiskami autora bloga

  • Ośmiu klientów gabinetów psychoterapeutycznych na dziesięciu przychodzi po pomoc w ratowaniu swego zagrożonego związku.
    Problemy w związku
    Różne są małżeństwa albo pary razem żyjące, różni są pracownicy i pracodawcy. Z jednej strony, jest zarówno wiele osób zachwyconych swoim małżeństwem po 5, 15, 50 latach jak i wiele osób czerpiących satysfakcję ze swojej pracy. Z drugiej strony, jest też masa mniej czy bardziej wyszukanych dowcipów o okropnościach życia w „okowach małżeństwa”, o babach-heterach i facetach-idiotach, nieudacznikach albo Piotrusiach Panach. Nie widziałem statystyk „leczenia nieudanych związków z pracodawcą” ale i ta relacja bywa trudna i wymaga stałego wysiłku.
  • Dla mnie związek dwóch osób jest jak wspinaczka górska. Stajemy oto u stóp Turbacza (1310 m) i zadzieramy głowę. „Jak tam musi być pięknie” – wyobrażamy sobie. „Cóż to dla nas, zaraz się tam znajdziemy” – myślimy. I to jest zasadniczy błąd: nierealistyczne oczekiwanie (…) (…)będziemy tam, ale nie tak zaraz. No i na pewno nie bez wysiłku.
    WspinaczkaMam regularny kontakt z młodymi ludźmi. W wypowiedziach wielu z nich pojawia się motyw „praca marzeń”, „idealna praca”. Tak jak w artykułach o życiowej miłości i „szukaniu drugiej połówki jabłka”, często przewija się motyw „powinno być pięknie”. A w rzeczywistości niektórym (nie wszystkim) pewnie będzie to dane – czy to w sprawach osobistych, czy zawodowych – że będzie bywać pięknie, ale nawet wtedy nie zaraz, nie zawsze i nie bez wysiłku. Kto wejdzie w związek (z pracą lub z drugą osobą) z realistycznymi oczekiwaniami… zwiększy swoją szansę na satysfakcję przez długie lata.
  • No właśnie, w małżeństwie też trzeba raczej nastawić się na mozolną drogę, zamiast myśleć tylko o upajających szczytach.
    KsiężniczkaOczekiwania ludzi bywają różne. Dzisiejsze media, lubujące się w opowieściach „na hajpie”, „mega pięknych”, kuszą wizjami nieziemskich przeżyć i super spełnionych zawodowo ludzi, tak jak kuszą wyretuszowanymi zdjęciami modelek. Nie każdego musi to być marzeniem, dla wielu atrakcyjniejsza choć mniej spektakularna była i jest nadal pozytywna proza codziennego związku, przez innych nazywana „banalną i nie do wytrzymania nudą beznadziejnej egzystencji”. Także i kwestiach zawodowych są ci, co liczą na karierę (ang. career) i jej podporządkowują codzienne decyzje, i są ci co po prostu marzą o stabilnej pracy (ang. job) i godziwych pieniądzach.
  • Dziś ludzie za często rezygnują z osiągania wspólnego celu z powodu błędnego założenia, że od sakramentalnego „tak” będzie już tylko miło, łatwo i przyjemnie.
    Kręta drogaDla ćwiczenia, zastąp w powyższym zdaniu „sakramentalne TAK” momentem podpisania kontraktu. Potem zastanów się co do hasła „wspólnego celu”. Nie wszyscy w niego wierzą w małżeństwie, jeszcze mniej liczni go osiągają. Także w pracy, część widzi ją jako walkę silniejszego (szefa, właściciela) z podwładnymi, inni eksponują szukanie i znajdywanie sytuacji „win-win” wśród dwóch stron choć różnych, ale się uzupełniających.
  • (Młoda para chasydzka)………Zaraz zostaniemy żoną i mężem. A na to, aby się pokochać, będziemy mieli całe życie”.
    Całe życieTym bardziej w nowej pracy, rzadko masz do niej głębokie uczucie na początku, prędzej masz tylko pewne wrażenie, odczucie zapowiedzi, możliwości, zawsze nieco obaw. To wszystko dopiero się zaczyna, na początku była jakaś gra, wiele niewiadomych. Prawdziwa relacja, jeśli w ogóle, postanie później. Zawsze jakaś będzie. Dla niektórych skrajna (love or hate), dla innych spokojniejsza, pragmatyczna, codzienna.
  • Egocentryzm podczas wspinaczki we dwójkę jest fatalną strategią. Jedno może osiągnąć szczyt, drugie nie.
    EgoizmIm bardziej w pracy widzisz tylko swój interes, niezależnie czy jesteś szefem (silniejszym małżonkiem) czy pracownikiem (słabszym w parze), tym bardziej ryzykownie grasz. Tym większa szansa, że wasze interesy się rozejdą, że obie strony nie będą chciały (mogły?) już ze sobą wytrzymać.
    A kwestia wzajemnych zobowiązań? Ile warto wytrzymać, przemilczeć, zaakceptować dla dobra relacji? To bardzo indywidualna sprawa – zarówno w osobistych związkach jak i zawodowych relacjach. Ile zobowiązań ma pracodawca do pracownika, który po 20 latach nie jest już taki jak kiedyś? Ale lojalnie budował firmę od początku? A teraz już nie jest taki piękny i młody? Te dylematy zna niejeden szef (i małżonek) udanych firm (i małżeństw) po dwóch, trzech, czterech dekadach i są to dla odpowiedzialnego szefa/właściciela wyzwania w życiu zawodowym co najmniej tak ważne i trudne jak w życiu osobistym.
  • I tam, na szczycie, już nie ma pary, tylko jest singiel. A drugi singiel gdzieś w pół drogi.
    Gdyby ludzie na etapie przygotowania do pracy, w szkole czy na uczelni bardziej Singielmyśleli o potrzebach potencjalnego pracodawcy niż o swoim „ja”, mniej byłoby singli, korekta: bezrobotnych, na rynku pracy. Epidemia singli w życiu osobistym, szczególnie w ostatnich 20, 30 latach, tak bardzo związana ze wzrostem oczekiwań młodych względem swojego partnera i niechęcią do kompromisów i poświęceń, ma wiele wspólnego z dużą ilością rozżalonych i często roszczeniowych młodych mówiących: to nie tak miało być! Na filmach pokazywali inaczej!
  • Gdybyśmy zmienili paradygmat: zamiast samorealizacji indywidualnej samorealizacja pary? Kto nie chce żyć sam, musi się z tym zgodzić. I nauczyć się „współrealizacji”.
    WspółpracaW wielu mądrych książkach o zarządzaniu w biznesie eksponowany jest temat uaktywnianiu ukrytych aspiracji i talentu w pracownikach. Zadowolony pracownik to efektywny pracownik. Stoły do ping-ponga, kanapy do spania, piłkarzyki do zabawy w światowych koncernach informatycznych są tylko jednym z przejawów tego trendu. Z drugiej strony, branie pod uwagę przez pracownika punktu widzenia szefostwa, interesu firmowego to elementarna cecha dobrego, świadomego pracownika.
  • „Czego JA potrzebuję? Kiedy MNIE jest najlepiej? Co JA chcę osiągnąć?” – niechybnie straci z oczu drugą osobę.
    Jeśli chcesz budować zdrową, długoterminową relację, to o tych hasłach powinieneś pamiętać niezależnie od tego, o jaką relację chodzi.
  • W tym miejscu już dłużej nie uda się omijać tematu gender. Bo oczywiście wszystkiemu winien on. Albo raczej wszystko on tłumaczy. Kobietom – z wyjątkiem zakonnic – przez tysiąclecia nie dana była żadna inna godna samorealizacja niż poprzez macierzyństwo i obsługę męża oraz rodziny. No ale to seužnevráti, żeby nie wiem co.
    Czym gender jest w życiu osobistym, tym w firmie są aspiracje pracowników i ich prawo do samorealizacji. I także tu, w biurze, zmiany są nieodwracalne. Stare „seužnevráti”. Mamy już wiek XXI. I tyle.
  • A my chcemy być „pracujące”, gdyż to praca właśnie jest jednym z atrybutów godności. Żadna ciąża ani żadne urodzenie, choćby i czworaczków, nie wymaga wiedzy, wyobraźni, idei twórczej. Jest aktem biologicznym, nie kreatywnym. A właśnie kreatywność stanowi immanentny element samorealizacji dającej poczucie sprawczości i spełnienia.
    Wolny wybórTak jak nie dla każdej kobiety „praca jest atrybutem godności”, a „kreatywność i samorealizacja dają poczucie spełnienia”, tak nie każdy pracownik szuka realizacji swoich wielkich ambicji albo liczy na awans. A zanim feministki powieszą na mnie psy i nie zostawią suchej nitki dodam czym prędzej, że każdy powinien mieć „prawo do marzeń, uczciwej oceny i własnych decyzji”. I dotyczy to zarówno ludzi życiu prywatnym jak i pracowników w sytuacjach zawodowych. Kobiet i mężczyzn. A koniec końców, i tak wszędzie so i ci, co pragną rozwoju i samorealizacji i tamci, co przede wszystkim pragną stabilności i spokoju.
  • Danuta Golec ostrzega: idealizacji zawsze towarzyszy potem dewaluacja.
    Kto idealizuje na początku, ten rozczarowuje się za chwilę. Prosta reguła słuszna zawodowo i prywatnie. Tyle, że „skakanie z kwiatka na kwiatek” ma sensie Zmiana pracyzawodowym szersze przyzwolenie niż w sferach osobistych. Japoński tradycyjny model „zatrudniania aż po grób” w ostatnich latach jest nawet w swojej ojczyźnie coraz mniej popularny. W Polsce, gdzie długie lata uczelnie były jego ostoją, trwa ewolucja tego modelu. Warto pamiętać, że zmienianie pracodawcy w życiu zawodowym niesie w sobie szereg potencjalnych szans ale i zagrożeń. „Po cv cię rozpoznają i osądzą” – można by parafrazować znane powiedzenie. Jeśli w cv masz częste zmiany pracy (5 lat jest bezpieczne, 3 lata to okres „na granicy”, krótsze okresy sugerują skaczącego z kwiatka na kwiatek Casanovę albo niestabilnego Piotrusia Pana), to każdy następny pracodawca będzie spodziewać się podobnej niestabilności, a stąd już tylko krok do nielojalności i ograniczenia sensowności wzajemnych inwestycji obu stron.
  • Kobiety „wyszły z roli”
    I pracownicy są dziś już nie ci (wierni i słuchający), co kiedyś.
  • Związki mogą być zdrowe, ale nie idealne, bo takich nie ma.
    Także i „idealne prace” bywają tylko w bajkach i na obrazkach.
  • Każdy kryzys jest szansą. Pod warunkiem, że obie strony wykazują wolę ratowania związku”.
    ReformaKiedy przeczytałem ze 20 lat temu wypowiedź jakiegoś guru biznesu o tym, że najciekawsze zmiany zachodzą w kryzysach, nie chciało mi się wierzyć w to absurdalne – jak mi się wydawało – stwierdzenie. Dziś jest to dla mnie oczywiste. W jakiej innej sytuacji wyzwalają się w człowieku takie pokłady wewnętrznej motywacji? Niemożliwe staje się nagle całkiem do przyjęcia, a opcje kiedyś nie do przyjęcia nagle stają się pożądane i mile widziane. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, chciałoby się powiedzieć. Byle tylko pozostała wola przeżycia (ratowania związku, relacji, firmy, pracy). W tych momentach powstają często najciekawsze plany, najodważniejsze pomysły, najzręczniejsze sposoby. Ale, oczywiście, nie wszystkim się udaje, nie wszystkim wychodzi, nie zawsze będzie happy end
  • Przyjazny stosunek do partnera i wzajemny szacunek
    Elementarne wymogi każdej udanej relacji. W domu i w zagrodzie. W małżeństwie, w parze, w firmie, w biurze.
  • Seks w związku zmienia się, tak jak my się zmieniamy, często w zaskakujący dla nas samych sposób.
    Czym seks dla pary, tym wzajemne oczekiwania i potrzeby w firmie czy biurze. Rozpoznać je niełatwo, nie zawsze warto o nich wprost mówić, delikatność i takt są w cenie. Niby można bez tego żyć, ale… czy warto?
  • Ostrożność w zwierzeniach, zauważając, że otwarta rozmowa o seksie może być szokiem i skończyć się traumą.
    Takt i wyczucie zalecane są w każdej sytuacji.
  • „Warto zobaczyć swoje życie takim, jakie jest, z tym, co jest w nim również fajne i niepowtarzalne, a nie ciągle skupiać się na tym, czego w nim brakuje”.
    To stwierdzenie warto sobie wydrukować i wywiesić nad łóżkiem / biurkiem Zadowolenie z życia(niepotrzebne skreślić). Niezadowolonym można być zawsze i wszędzie. Mogło (powinno) być lepiej, powie maruda, albo osoba z większymi aspiracjami. Jest całkiem nieźle, widzę wiele atutów, dbajmy o to aby nie było gorzej (nie zapominając o możliwościach rozwoju) powie realista albo minimalista. Które podejście lepsze? Konieczny jest melanż, mieszanka, a wyważenie proporcji pomiędzy składnikami jest indywidualne i zmienne w czasie. Bardzo osobista sprawa, tak w związkach i parach jak i w relacjach zawodowych.
  • Lepikiem scalającym to „MY” jest czas, który partnerzy sobie wzajemnie ofiarowują.
    Poświęcenie czasuW pracy jesteśmy „tak czy owak” wiele godzin dziennie. Podobnie jak w domu. ALE w obu przypadkach nie o sam czas chodzi. Ile uwagi poświęcasz drugiej stronie? Ile wysiłku? Ile empatii używasz? Ile argumentów i celów drugiej strony bierzesz pod uwagę?
  • „Emotional  updating”
    Partnerzy po 10, 20 latach nie są ci sami, świat nie jest ten sam, pracownicy się zmieniają, rynek i firmy ewoluują. Kto stoi w miejscu ten się cofa. Wszystko się starzeje: ludzie, firmy, relacje, technologie, produkty… Bez odnowy (innowacji) się nie obejdzie. Ani tu ani tam.
  • Można zażegnać każde ochłodzenie stosunków, pęknięcie więzi i każdy kryzys, jeżeli ludzie usiądą i zaczną rozmawiać o swych uczuciach i potrzebach, które mogły zostać zaniedbane z powodu stresów, zaabsorbowania samorealizacją po którejś ze stron lub po prostu przez nieuwagę i traktowanie związku jako faktu dokonanego
    WysiłekNie każdy związek da się uratować i nie każda firma przetrwa. Nie każde miejsce pracy będzie twoją „pracą na życie” i nie każdy marzy o takiej pracy (czy to jeszcze w ogóle możliwe?). Ale jeśli chcesz tę relację/związek/firmę/pracę zachować na dłużej, dobra komunikacja i wzajemny wysiłek potrafią „czynić cuda”.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.