Żyłka do biznesu – czyli kto może przebiec 10 km?

RhinoNa jednym z forów dyskusyjnych zauważyłem taką wymianę postów: jeden z uczestników opisał przykład dziewczyny, która dorabiała sobie podczas studiów sprzątaniem biur. Ale tylko na początku, bo po kilku miesiącach założyła już firmę zajmującą się sprzątaniem i zatrudniła kilku pracowników. Inny uczestnik dyskusji skomentował tę sytuację krótko: „to znaczy, że miała żyłkę do biznesu”. Wiecie, jak mi to zabrzmiało? Bardzo uspakajająco! Bo to brzmiało tak, jakby powiedział „bo to tego trzeba mieć róg na czole”, a w domyśle było „a skoro ja takiego nie mam, to dla mnie to wykluczone. Mam spokój!”. Czy słusznie?  (uwaga: osoby, które ten spokój chcą mieć nadal – niech dalej nie czytają!)

O Marcie, co biura sprzątała…

W oryginale post ten brzmiał tak:

Siostra mojej koleżanki – Marta (23 lata) pochodzi z dość ubogiej rodziny i aby podjąć studia musiała sobie na nie zarobić. Między innymi pracowała jako ekspedientka w sklepie spożywczym. Miała bardzo wymagającego i bardzo porywczego szefa. Brakowało mu Sprzątanieszacunku do pracowników. Pewnego dnia Marta stwierdziła, że nie da już sobą pomiatać i postanowiła wręczyć wypowiedzenie swojemu pracodawcy. Ponieważ długo nie mogła znaleźć pracy, podjęła się sprzątania. Początkowo sprzątała wyłącznie domy jednorodzinne. Oczywiście były to domy zamożnych rodzin. Z reguły trafiała na prezesów firm. Dostawała coraz więcej ofert (gdyż wykonywała swoją pracę bardzo solidnie). Jej szefowie prosili ją, by poza ich domami sprzątała również ich biura, firmy, itd. Ponieważ Marcie nie starczało na to czasu, wymyśliła, że może znaleźć sobie kogoś do pomocy. I tak właśnie zrobiła. (…) Obecnie Marta kończy studia, jest prezesem firmy, zatrudnia 3 osoby, zarabia dość duże pieniądze i twierdzi, że to, iż zdecydowała się pracować jako sprzątaczka (jednocześnie studiując) było bardzo dobrą decyzją.

Czy Marta ma żyłkę do biznesu? Pewnie tak. A Ty? Większość z Was powie pewnie „raczej nie” albo „mowy nie ma – wolę etat!”. No to zadam inne pytanie: czy potrafisz przebiec 10 km bez przerwy? Albo 20 km? I z wyjątkiem tych, co z biegania zrobili już sobie hobby, i na to pytanie większość z Was odpowie przecząco. Czy to jednak oznacza, że nie mógłbyś/mogłabyś przebiec takiego dystansu? Jeśli myślisz, że jest to zarezerwowane dla jakichś „nadludzi”, herosów co od dziecka marzyli o laurach maratończyka, to rzeczywistość wokół nas przeczy tym opiniom.

Jak to jest z tym bieganiem?

Bieganie1Dla przeciętnej osoby w wieku 10-70 lat dystans 10 km jest spokojnie do pokonania po około 3 miesiącach regularnego treningu, 3-4 razy w tygodniu. A w jakim tempie? To już inna historia. Większość zrobi to w około godzinę, plus minus 10 minut, choć niektórzy (nieliczni) będą na mecie po 40 minutach a inni (nieliczni) po 80 minutach. A 20 km, czyli z grubsza półmaraton? Na to potrzeba dłuższego treningu (typowo około 6 miesięcy, choć to zależy od tego, w jakiej formie jesteś dziś) ale i to pewnie dla umotywowanej osoby jest „do zrobienia”. Kto nadal ma wątpliwości, niech zajrzy do jednego z wielu forów na temat biegania – znajdzie tam od ręki kilka gotowych planów treningowych.

Podaję ten przykład po to, aby odczarować trochę mityczną „żyłkę do biznesu”. Jak to w popularnym powiedzeniu mówiono „biegać (śpiewać) każdy może, jeden lepiej drugi gorzej”. Czy jesteś w stanie nauczyć się jeździć na rowerze? Pewnie tak – wzruszysz ramionami, co za problem, chyba każdy to potrafi? Czy to oznacza, że masz szansę na zwycięstwo w Giro d’Italia? Tę szansę pozostawmy nielicznym.

Rola żyłki do biznesu w zakładaniu biznesu

GaussWielu z nas z zamiłowaniem stosuję w myśleniu rodzaj „logiki dwupoziomowej”: albo się ma żyłkę do biznesu albo (jak ja) się jej nie ma. To zamyka dyskusję – bo „wyżej nerek przecież nie przeskoczysz!”. Tymczasem rzeczywistość bardziej przypomina krzywą Gaussa. Pewien, stosunkowo niewielki margines ma ewidentny talent biznesowy. To ci co w kolarstwie mają szansę na Giro d’Italia, a w biznesie na spółkę giełdową albo ekspansję zagraniczną. Pewna, stosunkowo niewielka część ludzi, jest do tego wyraźnym antytalentem. Tym – naprawdę – dajmy spokój. Nie każdy musi mieć biznes, zarządzać pieniędzmi, jeździć na rowerze, biegać 10 km (niepotrzebne skreślić). A zdecydowana większość, na swoją skalę i „w swoim tempie” mogłaby to  z powodzeniem robić, gdyby tylko wystarczająco chciała, była dość systematyczna, starała się słuchać dorad lepszych (ach, ten plan treningowy!) i liczyła się z tym, że droga nie zawsze będzie usłana różami. Bo, czy jesteś w biznesie czy poza nim, te róże – bywa – mają kolce…

Warto zapamiętać:

  • „Żyłka do biznesu” to nie jest coś, z czym niektórzy się rodzą, a inni (większość) jej po prostu nie mają i im szybciej to zrozumieją tym lepiej dla nich samych.
  • Prowadzenie i rozwijanie małego biznesu nie wymaga umiejętności czyremember predyspozycji wykraczających poza możliwości przeciętnej, systematycznej i umotywowanej osoby.
  • Do bycia wybitnym w dowolnej branży potrzebne są wybitne predyspozycje, które są przywilejem nielicznych, ale to nie powód aby w ogóle zakładać, że biznes (bieganie na 10 km / jazda na rowerze…) nie jest dla Ciebie. Jeśli tego chcesz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.