Przytulić się za pieniądze

Inwencja ludzka i… potrzeby ludzkie nie znają granic! A może to jakiś – jeśli tak to smutny – znak czasów? O tym, że seks sprzedawano od tysięcy lat – wiadomo doskonale. W ruinach po starożytnych Pompejach, odpowiednie miejsca są udekorowane jednoznacznie. Ale żeby zarabiać na nie-erotycznym przytulaniu się??? W Polsce??? Dzisiaj?

Poniżej artykuł opisujący takie przedsięwzięcie. Nie jest napisane od jak długo istnieje i czy jest rentowny. Nie wiadomo także, czy i jak długo przetrwa. Ale skoro bywały już pokoje służące do „zdemolowania wszystkiego i zniszczenia kijem bejsbolowym” (za marne 100 zł, a sprzęt podlegający demolce brany był ze złomowisk), to dlaczego nie można by oferować nie-erotycznego przytulania?

Widać także, że „pomysły leżą na ulicy”! Skoro obecnie modne są tzw. „Escape room’y” a kiedyś bywały restauracje w kompletnej ciemności – jesz palcami i nie wiesz do końca co… to znaczy tylko, że inwencja ludzka nie zna granic.

Pomysły nie są opatentowane. Ich sposób wdrożenia – już być może tak. Bywały spory sądowe o to, czy konkretna oferta pierogów w pierogarni jest zastrzeżona z punktu widzenia ewentualnego kopiowania, czy nie… Albo czy konkretny farsz do napełniania pierogów…

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Wykup sobie sesję przytulania

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,127763,22756474,wykup-sobie-sesje-przytulania.html

Olga Święcicka

09 grudnia 2017 | 01:00

Roześmiana para obejmuje się w przyjacielskim uścisku. Nie byłoby w tym zdjęciu nic zaskakującego, gdyby nie dopisek „Cuddling Service”, co w wolnym tłumaczeniu można zrozumieć jako „usługa profesjonalnego przytulania”. Gdy podczas służbowej podróży po USA Magdalena Fiałkowska zauważyła w metrze reklamę salonu oferującego przytulanie za pieniądze, od razu zakochała się w tym pomyśle.Trudno jednak było jej dyskutować z opiniami lekarzy, psychologów i terapeutów. Wszyscy jednogłośnie stwierdzali, że przytulanie ma same pozytywne skutki. Korzystnie wpływa na nasz układ nerwowy, powoduje zwiększenie się wydzielania oksytocyny zwanej hormonem szczęścia i świetnie działa na odporność.

Tyle argumentów medycznych. Są jeszcze psychologiczne, jak zwiększenie poczucia bezpieczeństwa czy redukcja stresu. A najważniejsze jest to, że dla naszego mózgu nie ma znaczenia, czy przytulamy się z osobą bliską czy zupełnie obcą. Korzyści są takie same. I to ostatecznie przekonało dziewczyny do działania.

– Ostatnio jeden z klientów spytał, co będzie, jeśli przez przypadek skradnie komuś buziaka. Musiałyśmy mu, niestety, wyjaśnić, że w naszym salonie nie ma miejsca na takie przypadki – mówi Magda i podkreśla, że robią wszystko, żeby uniknąć niepotrzebnych skojarzeń. Przytulacze mają obowiązek występować w zakrywających ciało ubraniach, nie mogą stosować perfum ani makijażu. Nawet kartkę z pozycjami do przytulania, którą można znaleźć w każdym pokoju, dziewczyny nazwały „instrukcją ze sposobami przytulania”, żeby uniknąć dwuznaczności.

– Klienci, którzy odwiedzili nas do tej pory, byli bardzo dobrze nastawieni do naszego pomysłu i nikomu nawet do głowy nie przyszło, by szukać tutaj innych wrażeń. Inaczej wygląda to na forach internetowych, gdzie spotykamy się czasem z nieprzyjemnymi i negatywnymi opiniami. Dla mnie to tylko dowód na to, że ludzie mają problem z bliskością – mówi Magda, a Sylwia dopowiada, że najbardziej rozśmieszył ją komentarz, iż salon do przytulania to dowód na to, że koniec świata jest już bliski. – Według mnie jest wręcz przeciwnie. To początek lepszego świata, w którym jesteśmy świadomi swoich potrzeb i umiemy o nie zadbać – dodaje Sylwia.Obie przyjaciółki podkreślają, że zawsze najbardziej zależało im na robieniu biznesów z misją. Salon przytulania ma przypomnieć ludziom, jak ważne są w codziennym życiu bliskość i dotyk. – Nieważne, czy ludzie będą przychodzić do nas do salonu, czy robić to w zaciszu własnego domu. Dla nas to i tak będzie sukces – tłumaczy Magda.– Ludzie, słysząc: „salon przytulania”, wyobrażają sobie, że od progu rzucamy się na łóżko i ściskamy. A tak naprawdę to wszystko jest osiągnięte metodą małych kroków. Na początek czasem wystarczy złączyć się kolanami, oprzeć o cudze plecy podczas czytania czy złapać się za rękę. W pokoju oprócz łóżka z poduszkami i miękkim kocem są też stół, krzesła i półka z grami i książkami. Bliskość ma wiele twarzy. Nie wnikamy, co wybierają nasi klienci. Dbamy o dyskrecję.

 

Do tej pory dziewczyny nie mogą narzekać na brak klientów. Dzwonią zarówno osoby starsze, jak i młodzi ludzie. Często nieśmiali czy mający problemy z bliskością, którzy w ten sposób chcą się przełamać.

To już drugi biznes przyjaciółek, które żartują, że jedyna rzecz, która je łączy, to ten sam rozmiar buta. Sylwia lubi mówić, że Magda jest piaskiem, a ona sitem, które jej szalone pomysły przesiewa. Kiedy trzy lata temu zaczęły organizować półkolonie dla dzieci Mały Geniusz, znajomi odradzali im współpracę. Bali się, że ich przyjaźń tego nie przetrwa. Okazało się inaczej, a kolejny wspólny biznes to tylko dowód na to, że przeciwieństwa się przyciągają

Pomysł miały prosty. Stworzyć bezpieczną, domową przestrzeń, w której klient będzie mógł wziąć udział w sesji przytulania z wybranym przez siebie przytulaczem. – Zaaranżowałyśmy wynajęte mieszkanie i zapewniłyśmy wszystkie środki bezpieczeństwa. Podczas sesji zawsze czuwa druga osoba w recepcji, a w pokojach znajdują się przyciski alarmowe. Dzięki naszemu systemowi weryfikacji zarówno gości, jak i pracowników na razie nie zdarzyła się żadna przykra sytuacja – opowiada Sylwia i tłumaczy, że z każdym klientem najpierw przez kilkanaście minut rozmawiają przez telefon, a potem jeszcze przed sesją przytulania na miejscu. Każda osoba musi się zapoznać z regulaminem, w którym wyraźnie jest napisane, że przytulanie ma charakter czysto platoniczny.

Zanim jednak marzenia przekuła w plany, musiała się zderzyć ze zdrowym rozsądkiem swojej przyjaciółki i partnerki w biznesie Sylwii Kalinowskiej. – Początkowo byłam bardzo sceptyczna. Przez cały wyjazd stroiłam sobie żarty z Magdy i jej pomysłu. Należę do osób, które jak podejmują decyzję, to potrzebują racjonalnych dowodów. Najlepiej badań naukowych. Zaczęłam więc szukać badań na temat przytulania. To, co znalazłam, ostatecznie mnie przekonało – tłumaczy Sylwia i sugeruje, że nie należy do osób, które łatwo zmieniają zdanie.

Przytulacze mają obowiązek występować w zakrywających ciało ubraniach, nie mogą stosować perfum ani mieć makijażu

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.