Dziecko a praca zawodowa

Truizmem pachnie stwierdzenie, że emancypacja otworzyła kobietom nowe możliwości, ale i przyniosła nowe wyzwania. Jednym z nich jest skuteczne pogodzenie działań zawodowych ze sprawami rodzinnymi. Sytuacja jest szczególnie delikatna w okresie ciąży, urlopu macierzyńskiego czy ewentualnie wychowawczego. Pogodzenie sfery zawodowej ze sprawami osobistymi wymaga ze strony kobiety (i rodziców, w ogóle) sporego wysiłku, dobrej strategii i wsparcia ze strony zarówno pracodawcy jak i ojca dziecka.

O wyzwaniach związanych z łączeniem przez kobiety wyzwań zawodowych ze sprawami osobistymi pisaliśmy już na tym blogu (wpis z 8 czerwca 2015). I powiedzmy sobie od razu, do tej kwestii można podchodzić dwojako. Albo dominować będą rozważania „jak być powinno”, jak to rozwiązuje się w krajach, gdzie emancypacja jest najbardziej posunięta – i tu zwykle padają przykłady zaczerpnięte z krajów skandynawskich czy też z Francji – albo skupimy się przede wszystkim na tym, co w praktyce może zrobić kobieta (para), w sytuacji w której większość aktywności domowej skupia się w praktyce na barkach matki.

Na tym blogu, konsekwentnie, trzymamy się podejścia drugiego. Czy jest więc jakiś dobry sposób, jaki można by doradzić młodej kobiecie, przyszłej mamie, aktywnej zawodowo i spodziewającej się niedługo dziecka? Zanim przejdziemy do dalszych rozważań, powiedzmy jeszcze, że ten wpis powstał m.in. w wyniku dyskusji jaką prowadziłem w gronie studentów, a do której bazą był artykuł z wydania specjalnego tygodnika Polityka, zatytułowanego „Jak pracować aby nie zwariować?”, z lutego 2013 roku. Tekst tego artykułu przytaczam na końcu tego wpisu. Podaję tam również główne opinie pojawiające się najczęściej w dyskusji, a także kilka wybranych nadesłanych opinii, w całości.

Główne stwierdzenia z artykułu
Zacznijmy od tego, że autorka artykułu (Agnieszka Krzemińska) – pisze mniej więcej tak:

  1. Wiele kobiet ma problem z powrotem do aktywności zawodowej po urlopie macierzyńskim. Z tego powodu, decyzja o posiadaniu dzieci jest odwlekana latami, gdyż większość osób nie może sobie pozwolić na bezrobocie.
  2. Duża część kobiet po zakończeniu urlopu macierzyńskiego podejmuje się jakiejkolwiek pracy, nierzadko poniżej kwalifikacji, gdyż nie mają wiary w to, że mogą być równie wartościowymi pracownikami jak ich koledzy po fachu
  3. W polskiej mentalności istnieją dwa wizerunki kobiet – pierwszy jako tradycyjnej, oddanej matki Polki, która całe swoje życie podporządkowuje zajmowaniu się domem i dziećmi oraz karierowiczki, która jest silna, niezależna i zazwyczaj nie ma życia prywatnego. W rzeczywistości większość kobiet próbuje łączyć oba te wizerunki, pracę godząc z opieką nad dzieckiem
  4. Powrót do pracy dobrze wpływa na kobiety – mają mniejsze skłonności do depresji, więcej cierpliwości do dzieci oraz cieszą się lepszym zdrowiem
  5. Brak całodobowego kontaktu z matką nie ma złego wpływu na jej pociechy – rozwijają się w takim samym tempie co inne dzieci, a co więcej są bardziej samodzielne i mniej skłonne do stereotypów. Ważne jest tylko, żeby opiekę nad dzieckiem sprawowała jedna i ta sama osoba, np. niania, babcia czy znajoma.
  6. Badania dowodzą, że kobiety po urodzeniu dziecka rozwijają swoje zdolności uczenia się, zapamiętywania i pamięci wzrokowej. Wciąż jednak istnieje błędny stereotyp, że matka po porodzie głupieje, staje się zbyt skoncentrowana na dziecku, w efekcie czego jest gorszym pracownikiem
  7. Statystycznie jednak większość kobiet po urlopie macierzyńskim wraca do tej samej pracy, w której pracowały przed urlopem. Zdarza się, że skarżą się na gorsze traktowanie, pomijanie przy awansach czy premiach oraz mobbing. Z tego powodu często młode matki decydują się na założenie działalności gospodarczej

Tak czy owak, problem jest i zniknie nieprędko. Spośród powyższych stwierdzeń najwięcej kontrowersji wzbudziłby najpewniej punkt 5. Tu zdania – Czytelników i Czytelniczek – z całą pewnością byłyby podzielone. Zapewne także dałoby się tak dobrać wyniki badań, aby wspierały one dowolną tezę końcową. A w dodatku, stwierdzenie podane w punkcie 5 odnosi się tylko do tempa rozwoju dziecka a nie do… preferencji matki. Jest dla mnie oczywiste, że część matek nawet gdyby nie podważały stwierdzenia z punktu 5, tj. możliwości zapewnienia porównywalnej opieki nad dzieckiem realizowanej przez inna osobę, to po prostu… nie chciałaby tej sytuacji! I tyle! I takie prawo matki!

Nieśmiała podpowiedź dla Pań
Gdyby odważyć się i zrobić taką życzliwą podpowiedź dla Pań, przyszłych matek, niezależnie od ich opinii nt. punktu 5 z listy powyżej, to mogłaby ona brzmieć na przykład tak:

  • Powrót kobiety do pracy po urlopie macierzyńskim (oraz ewentualnie wychowawczym) to duże wyzwanie dla obu stron – pracodawcy i pracowniczki.
  • Warto zdawać sobie sprawę z tego, że niektórzy psychologowie dowodzą, że inne niż matka osoby (byle stale te same) mogą zająć się dzieckiem na podobnym poziomie co sama matka (inni psychologowie, zapewne, w tak kontrowersyjnej kwestii, są innego zdania).
  • Macierzyństwo często wzmacnia u kobiet korzystne cechy – sumienność, dobrą organizację pracy, identyfikację z firmą.
  • Jest faktem, że część kobiet będzie po urodzeniu dziecka mniej dyspozycyjną niż przedtem
  • Warto pamiętać, że niezależnie od wymogów prawnych, jeśli pracodawca nie będzie chciał współpracować z „powracającą z nieobecności” kobietą, to istnieją prawnie czyste możliwości zakończenia współpracy.
  • Dla kobiety są trzy główne elementy zadbania o możliwie łagodny powrót do pracy: – rozważenie rezygnacji z urlopu wychowawczego – uwzględnianie potrzeb pracodawcy w czasie ciąży, a nawet urlopu macierzyńskiego. – zmniejszenie niedogodności nagłych nieobecności „opiekuńczych” po powrocie do pracy
  • Dla niektórych kobiet alternatywą do powrotu jest własna firma, choć to opcja nie dla każdej osoby oraz zawierająca ryzyko.
  • Jeśli matka małego dziecka decyduje się wziąć pod uwagę dłuższy urlop wychowawczy, to powinna w swoją decyzję wkalkulować ewentualną cenę, jaką będzie – być może – trzeba zapłacić w kontekście własnej pracy zawodowej.
  • Patrząc z perspektywy kilku lat, pozytywny powrót do pracy jest realny, z niewielkimi „stratami”, ale wymaga planowania i wysiłku.

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Najczęściej powtarzające się opinie wśród uczestników dyskusji

  • Dużo osób zetknęło się z problemem znalezienia pracy wśród kobiet, szczególnie wracających po urlopach macierzyńskich
  • Większość osób zgadza się co do tego, że matka nie jest mniej wartościowym pracownikiem aniżeli wszyscy inni.
  • Często pojawiają się głosy, że nie można się dziwić pracodawcom, że nie chcąc dokładać sobie problemów, wolą zatrudniać mężczyzn. Ludzie starają się wczuć w pozycję pracodawcy, który nagle traci pracownika, nie może liczyć na pełne zaangażowanie pracownika w pracę po powrocie z urlopu ze względu na np. choroby wieku dziecięcego.
  • Ogólnie wiadomą informacją jest fakt, że pracodawcy chętniej zatrudniają mężczyzn, by nie musieć się przejmować ewentualnymi urlopami macierzyńskimi lub zwolnieniami lekarskimi. Szczególnie widoczne jest to na wyższych stanowiskach
  • Dużo osób nie zgadza się z tezą, że dziecko może wychowywać się bez całodobowej opieki matki. Pojawiają się głosy, że żadna inna osoba nie zastąpi dziecku matki oraz że idąc do pracy i pozostawiając dziecko pod czyjąś opieką matka traci ważne chwile w życiu swojego dziecka.
  • Wiele osób uważa, że dla młodych ludzi pojawienie się dziecka jest dużym problemem życiowym i ostatnią rzeczą o jakiej może marzyć młoda kobieta rozpoczynająca karierę.

Kilka wybranych opinii z dyskusji, w całości:

  • Moim zdaniem kwestia kobiet-przyszłych matek w pracy jest nadal nierozwiązana. Rozumiem, że kobiety walczą o to, aby po macierzyńskim móc spokojnie wrócić do swojej pracy (sama pewnie też będę tego chciała). Ale nie dziwię się niektórym pracodawcom, którzy obawiają się zatrudniać kobiety, które za chwilę mogą zostać mamami. Są stanowiska, na których czy nie będzie cię dwa miesiące czy rok, nie ma znaczenia, będziesz mogła spokojnie wrócić do swojej pracy. Ale jeśli stanowisko wymaga sprawdzania na bieżąco ruchu na giełdzie, albo dokumentacji firmy? Wrócisz po pół roku i trzeba będzie nadganiać dwa miliony materiału, albo doganiać współpracowników, którzy są po sześciu szkoleniach i zajmują się już czymś innym, czymś o czym nie masz pojęcia? Pracodawcom się to nie opłaca i warto się zastanowić czy w takich wypadkach kobiecie również. Mówię tylko o tym jednym konkretnym przypadku – kobiet matek nie powinno traktować się jak trędowatych. Jeśli się dobrze zorganizują i mają wsparcie innych, będą lepszymi pracownikami niż nie jeden mężczyzna.
  • Miałam koleżankę, która studiowała zaocznie i podjęła pracę w firmie z artykułami papierniczo-biurowymi. Oczywiście praca na umowę zlecenie, oczywiście za najniższą krajową, na start, na zachętę. Koleżanka pewnego dnia dowiedziała się, że jest w ciąży. Bardzo długo trzymała tę informację w tajemnicy i nie chciała rezygnować z pracy, jednak chciała otrzymać umowę o pracę, aby mieć szansę na świadczenia macierzyńskie. Niestety, szef, mimo, że sam niedługo przedtem został dziadkiem, dowiedziawszy się, że koleżanka jest w ciąży, zaproponował jej… pracę do końca miesiąca i koniec. Teraz koleżanka, która ma prawie 2-letnią córkę znów szuka pracy, ma lukę w CV i nie jest to jej wina. Otrzymała wsparcie rodziny, nie pracodawcy, nie państwa. Tak tu się żyje… Jako kobieta zrobić nie mogła nic, nawet zapłacić niani (bo z czego?), żeby sama rozpocząć pracę…
  • Stała opieka matki, a nawet zwykłe przebywanie rodzica z dzieckiem w jego pierwszych miesiącach jest rzeczą naturalną i potrzebną, z którą nie powinno się dyskutować. Oczywiście dzieckiem opiekować może się niania, bądź babcia. Natomiast dziecko potrzebuje bliskości matki i ojca. Nie są to „zwykłe” osoby jak np. wujek, ciocia czy wcześniej wspomniana niania. Nic nie zastąpi dziecku czasu jaki spędziło z rodzicem. Opiekunka nie jest w stanie zastąpić dziecku matki.
  • Autorka w tym artykule obala mit, ze nieobecność matki źle wpływa na dziecko, twierdząc, że jeśli inna odpowiednia osoba będzie się nim opiekować to nic nie grozi więzi między matką, a dzieckiem, ale nic nie wspomina o uczuciach matki: jak ona się czuję z tym, że omija ją wiele rzeczy z życia dziecka czy ona jest na siłach na rozstanie z nim. Twierdzi, że powinna odciąć się w pracy od myśli związanych z domem, ale zapomina sama o tym, że czasem emocje związane z posiadaniem dziecka mogą jej pomóc w pracy, dzięki temu może być bardziej zmotywowana do wysiłku, ponieważ ma dodatkowy cel w swoim życiu.
  • Kiedyś kobiety nie musiały pracować i mężczyzna był w stanie w z jednej pensji wyżywić całą rodzinę, teraz zaczynają się wyłaniać nowe kierunki typu feminizm. Aby kobieta mogła zacząć pracować wprowadzono urlop macierzyński aby mogła ona pogodzić pracę jak i wychowywanie dziecka. „Mit o złej mamie” to twór 21 wieku, gdyż kiedyś kobieta nie musiała pracować tylko zajmował się tym mężczyzna, a teraz kobieta aby odnaleźć się w tym systemie musi korzystać z takich rzeczy jak urlop macierzyński i normalne, bo nie da się wychowywać dziecka pracując. Powinny wrócić czasy gdzie kobieta nie musi pracować.
  • W dzisiejszych czasach bardzo trudno jest pogodzić bycie mamą i bycie pracownikiem. Fakt, że kobieta może w przyszłości chcieć mieć dzieci ma duży wpływ na samo otrzymanie pracy. Podczas rozmów kwalifikacyjnych prowadzonych przez kobiety, gdy miały do wyboru mężczyznę i kobietę o większym doświadczeniu, padły słowa, że lepiej wybrać faceta, bo nie zajdzie w ciążę. Gdy usłyszałam o tej historii, nie mogłam zrozumieć jak kobiety mogą robić coś takiego drugiej kobiecie.
  • Zgadzam się z artykułem w kwestiach dotyczących obalanych przez niego mitów. Nie uważam jednak, żeby odmienne traktowanie kobiet powracających z urlopu macierzyńskiego było czymś karygodnym(o ile nie zahacza o mobbing). Pracodawca kalkulując ryzyko kosztów, które może spowodować nieobecny pracownik zajmujący się dzieckiem może zdecydować się na odbicie sobie tych kosztów poprzez obcięcie premii. Dotyczyć to jednak może także często nieobecnego w pracy ojca dziecka. Byłbym też ostrożny co do badań dotyczących poprawy zdolności uczenia się itp. kobiet po urodzeniu dziecka. Może to nie być cudowna poprawa umiejętności spowodowana porodem, lecz powrót do stanu psychicznego pogorszonego przez ciążę, podczas której kobieta może przeżywać stres i ogólne osłabienie organizmu wpływające na jej psychikę.

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Mity ο złej mamie – Jak pracodawcy, ale i same kobiety ulegają stereotypom, że macierzyństwo i praca nie dają się pogodzić

Agnieszka Krzemińska

[w:] Polityka – nr 2 (2); 2013-02-27; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 11. Jak pracować z sensem, zyskiem i sukcesem

Gdy Magda zaszła w ciążę w wieku 35 lat, była prezesem filii zagranicznej instytucji zajmującej się w Polsce doradztwem gospodarczym. Musiała poszukać sobie zastępcy (a raczej, jak od razu się domyślała, następcy). Szefostwo dało jej do zrozumienia, że ma szukać mężczyzny, a nie kobiety, która, nie daj Boże, też zaszłaby w ciążę. Na wstępie zastępcy-następcy zaoferowano wyższe wynagrodzenie. Było jasne, że prezesura nie będzie czekać na Magdę, gdy skończy się jej urlop macierzyński. Co prawda mogła sobie finansowo pozwolić, by w ogóle nie wracać do pracy, ale samo siedzenie w domu i zajmowanie się dzieckiem jej nie wystarczało.

Zaczęła rozglądać się za nową, bardziej elastyczną pracą. Niestety, nie pomogło ani doświadczenie, ani znajomość języków. Frustracja i zniecierpliwienie rosły. W końcu była pani prezes wylądowała w firmie znajomego, w dziale sprzedaży, na pół etatu. Mimo zawodowej degradacji i stresów związanych z nowymi wyzwaniami powrót do pracy pomógł Magdzie odzyskać równowagę psychiczną. Gdy przestała być tylko matką, wyszła do ludzi i dostała zadania do wykonania, odzyskała wiarę w siebie i własne możliwości. Współczesny standard.

Zachowanie pracy po powrocie z macierzyńskiego to dziś bodaj główny problem młodych matek. A dla większości kobiet powrót do pracy nie jest kwestią wyboru – muszą zarabiać na życie. Toteż decyzja o dziecku staje się czymś dramatycznym, wywraca życie do góry nogami, frustruje. W Polsce to problem tym dotkliwszy, że pomoc instytucjonalna w opiece nad dziećmi prawie nie istnieje, równy podział ­obowiązków z partnerem jest szlachetnym postulatem, nie wszyscy mają babcie chętne do zajmowania się wnukami, a na nianie stać tylko zamożniejszych. Co jednak najbardziej przeszkadza w normalnym ułożeniu sobie relacji ­praca–macierzyństwo? Mity i stereotypy, którym ulegają nie tylko pracodawcy, ale i same matki.

Mit pierwszy: nie ma nic pomiędzy matką Polką a zimną karierowiczką
W polskiej kulturze funkcjonują dwa wykluczające się wzorce: tradycyjna, mocno zakorzeniona wizja oddanej matki Polki i model niezależnej karierowiczki. Rady rozmaitych ekspertów też mieszają w głowie i dezorientują, no bo jak jednocześnie poświęcać się dziecku, samorealizować się i zarabiać pieniądze? Pogodzenie tych różnych oczekiwań i wzorców jest w zasadzie niemożliwe. Prawda jest taka, że większość kobiet nie żyje według żadnego z tych dwóch stereotypów – próbują być i dobrymi matkami, i rzetelnymi pracowniczkami.

Czasem te wysiłki prowadzą na manowce. Według Lidii Pacholec, psycholożki i psychoterapeutki z Akademickiego Centrum Psychoterapii i Rozwoju przy SWPS, depresja najczęściej dotyka supermamy i kobiety uprawiające intensywne macierzyństwo. Supermamy to perfekcjonistki starające się nie dostrzegać, że idealne odegranie obu ról wymaga nadludzkiego wysiłku. Te „intensywne” traktują macierzyństwo jak zadanie i uważają, że wymaga ono nieustannego zaangażowania. – W obydwu przypadkach łatwo o poczucie porażki. Czasem dopiero u psychologa te kobiety mają odwagę dzielić się wątpliwościami co do mitu szczęśliwego macierzyństwa, przyznają się do trudności i lęku, że się nie sprawdzą.

W wyniku presji społecznej i próby wpasowania się w ogólnie przyjęte schematy kobiety są zestresowane i przemęczone, przede wszystkim jednak trudno im samym dostrzec własne potrzeby, co może prowadzić do depresji.

Przed załamaniem psychicznym chronią matki bardziej realistyczne oczekiwania wobec siebie, większa skłonność do kompromisów i ustępstw, umiejętność rezygnacji z obowiązków w jednej lub drugiej sferze życia na rzecz tej, która w danym momencie wymaga większego zaangażowania. Zgoda na bycie nieperfekcyjną oraz poczucie wartości pracy wykonywanej w domu gwarantują lepsze zdrowie psychiczne – mówi Lidia Pacholec.

Problem w tym, że praca w domu nie cieszy się wielkim społecznym szacunkiem. Nic dziwnego, że u matek pozostających w domach, które przedtem ceniono jako pracownice lub specjalistki, poczucie wartości gwałtownie spada.

Mit drugi: matce praca nie służy i tak naprawdę nie chce ona pracować
Zagubione matki trafiają w różne miejsca, m.in. do warszawskiej Fundacji MaMa, która organizuje dla nich warsztaty i spotkania z psychologiem. Często są to kobiety, które zwolniono po powrocie z urlopu wychowawczego. Mimo wysokich kwalifikacji wiele nieskutecznie poszukuje nowego zatrudnienia. W oczach większości pracodawców matka jest zaprzeczeniem dobrego pracownika – niedyspozycyjna i przedkładająca dobro swojego dziecka nad dobro firmy. Szefowie wolą zatrudnić nowego bezdzietnego pracownika lub pracowniczkę, niż inwestować w matkę. A już w ogóle nie chcą rozmawiać o systemie zatrudnienia umożliwiającym pracę na część etatu lub elastycznie traktującym godziny pracy.

Tymczasem praca kobietom służy. – Badania naukowców z American Psychological Association z udziałem 1500 matek, prowadzone przez 10 lat od porodu, wykazały, że matki zatrudnione na pół etatu cieszyły się lepszym zdrowiem niż te, które zostały w domu. Były też mniej niż one skłonne do depresji i bardziej wrażliwe w stosunku do swoich dzieci – wylicza Lidia Pacholec.

Wiele kobiet chce do pracy wrócić, a poza kwestiami finansowymi wymieniają też potrzebę kontaktu z ludźmi, chęć rozwoju, samorealizację – mówi psychoterapeutka Wilejka Zagórowska.

Zagórowska podkreśla, że jej pozbawione pracy pacjentki najczęściej czują się niedoceniane, a przez to gorsze. Na warsztatach albo sesjach terapeutycznych trzeba im uświadamiać, że są zarówno pełnowartościowymi kobietami, mamami, jak i pracownicami. – Muszą odkryć, czego tak naprawdę chcą od życia, to jest pierwszy krok w pracy nad sobą – podkreśla. Najważniejsze jest zatem rozeznanie się w chaosie własnych potrzeb. Jeśli kobietę zmuszają do powrotu do pracy okoliczności, to będzie jej trudno pozbyć się poczucia, że krzywdzi dziecko. Jeśli jednak na siłę zostanie w domu, frustracja zacznie się nasilać, co znowu niekorzystnie może odbić się na dziecku i rodzinie.

Dla wielu matek praca jest azylem i ucieczką od rutyny domowych obowiązków, miejscem, gdzie z roli matki mogą wejść w rolę specjalistki lub pracownicy. Pewnie dlatego znacznie częściej obserwuję przepracowanie niż zaniedbywanie obowiązków zawodowych – mówi Wilejka Zagórowska.

 Mit trzeci: nieobecność matki źle wpływa na dziecko
Główna wątpliwość, z jaką zmagają się matki pod społeczną presją, brzmi: jak moja praca wpłynie na relacje z dzieckiem i jego rozwój? Psycholodzy uspokajają od lat, że dla poznawczego i osobowościowego rozwoju dziecka ma znaczenie stały i czuły opiekun, ale nie musi to być matka. – Jeśli opiekę sprawuje inna odpowiednia osoba, nie ma to też złego wpływu na więź dziecka z matką. Chyba że praca zawodowa absorbuje ją bez reszty. Psychologowie rozwojowi są zgodni, że ważniejsza jest jakość, a nie ilość czasu poświęcanego dziecku przez matkę. W dodatku dzieci kobiet aktywnych zawodowo rozwijają się w tym samym tempie, co dzieci mam zostających w domach, są jednak samodzielniejsze i myślą mniej stereotypowo – zaznacza Lidia Pacholec.

Według Katarzyny Tomaszewskiej z fundacji MaMa, o tym, że praca matek nie szkodzi dzieciom, trzeba kobietom stale przypominać. – Przez cały czas powtarzamy, że praca nie czyni z kobiety złej matki. Gdy kobieta zda sobie z tego sprawę, poczuje się pewniej i będzie jej łatwiej odnaleźć się w pracy. Czasem nieumiejętność odcięcia się od spraw domowych i myśli o dziecku sprawiają, że matki w pracy bywają męczące dla otoczenia. Opowieści o dokonaniach córeczki, prezentacja setek zdjęć synka, wiszenie na telefonie, by sprawdzać, co porabiają w domu, nie tylko denerwują współpracowników, ale utrudniają im pracę. – Tego, że pracy nie przenosimy do domu, a o domu nie rozprawiamy w pracy, niektóre kobiety muszą się nauczyć przede wszystkim dla siebie, dla własnej higieny psychicznej – podkreśla Tomaszewska.

Mit czwarty: matka jest gorszym ­pracownikiem
Najboleśniejszym pokutującym wciąż mitem jest przekonanie, że kobiety po urodzeniu dziecka głupieją. Fakt – mamy są zmęczone, skupione na wychowaniu potomka, jednak wiele badań potwierdza, że macierzyństwo rozwija nie tylko umiejętność organizacji pracy, ale też intelekt. Ostatnio Melissa Santiago Carlos Albizu z University of Miami po przebadaniu 70 kobiet stwierdziła u nich po urodzeniu dziecka znaczną poprawę pamięci wzrokowej, zdolności zapamiętywania i uczenia się. Badaczka wiąże to zjawisko z potrzebą szybszej reakcji matki na zagrożenie wobec dziecka, co kobieta może wykorzystać dla siebie. I dla firmy.

Głównym argumentem niechętnych matkom pracodawców jest brak dyspozycyjności i wieczne urlopy brane ze względu na dzieci. Częściowo to prawda (cóż, stereotypowo to matka bierze na siebie konieczność zostania w domu z chorym dzieckiem), ale nie do końca. Przeprowadzone w 2006 r. przez MillwardBrown badania na grupie kobiet mających dzieci poniżej 4 roku życia wykazały, że aż 80 proc. nie wzięło ani jednego dnia zwolnienia w ciągu 3 miesięcy pracy. To nie wszystko – matki wykonują powierzane im zadania nierzadko sprawniej niż inni, gdyż łączenie pracy zawodowej z wychowaniem dzieci sprzyja nabywaniu umiejętności dobrej organizacji pracy, planowania i podziału obowiązków.

Macierzyństwo zmusza do pracy po nocach i nieodkładania zadań na później, bo nigdy nie wiadomo, co zdarzy się następnego dnia. Poza tym matki są często bardziej wydajne i zaangażowane, bardziej też niż osoby nieposiadające dzieci gotowe do poświęceń i cierpliwe – mówi Zagórowska. Na wiele kobiet posiadanie dziecka działa mobilizująco, pozytywnie wpływa na ich motywację, jakość pracy i kreatywność. – Badania pokazują, że matki, które otrzymały wsparcie pracodawcy, są bardziej lojalne wobec firmy niż pracownicy bezdzietni – podkreśla Lidia Pacholec.

 

Niestety, wiele kobiet wracających po urlopach macierzyńskich skarży się na gorsze traktowane, pomijanie przy awansach i szkoleniach, mobbing. To dlatego niektóre decydują się na założenie własnych firm. Macierzyństwo mimo wysiłku fizycznego i emocjonalnego daje wielu energetycznego kopa, owocuje feerią nowych pomysłów, chęcią zaangażowania się w nowe projekty. Własna firma nie jest oczywiście rozwiązaniem dla każdej kobiety, bo wymaga to nie tylko pomysłu, lecz także środków i kwalifikacji. Prawdą jest też, że samozatrudnienie to najczęściej przymus, a nie wybór, więc wiąże się z ogromnym stresem, szczególnie jeśli pomysł okaże się niewypałem. Na szczęście zdarza się, że decyzja o zmianie zawodu okazuje się strzałem w dziesiątkę.

Statystycznie rzecz ujmując zdecydowanie najwięcej ­kobiet wraca jednak po urlopie macierzyńskim do tej pracy, w której były zatrudnione przed zajściem w ciążę. I choć na początku bywa im ciężko, bo mają wyrzuty sumienia, że zostawiły dziecko, a w pracy odnoszą wrażenie, że są szykanowane, z czasem udaje się im złapać rytm.

Czy można zatem pogodzić macierzyństwo z pracą zawodową? Można, choć jest to niełatwe, bo nie do końca zależne od samej kobiety. Najłatwiej jest tym mamom, które mają wsparcie partnera, rodziny lub pracodawcy, oraz tym najbardziej zdeterminowanym. Toteż coraz więcej kobiet starannie kalkuluje, czy może sobie pozwolić na dziecko – czy będą miały po jego urodzeniu do czego wracać. Jednak mimo tych wszystkich utrudnień i życiowych komplikacji rodzą, pracują, wychowują. Szkoda tylko, że tak ­często wiąże się to z niedocenieniem i przepracowaniem. Szkoda, że same kobiety dokładają sobie psychicznego ciężaru chwilami załamania i zwątpienia we własne siły.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.