Drugi stopień a kwestia tatuażu

Napisał do mnie czytelnik bloga: za moment kończę licencjat, mam dobry zawód i już od roku pracuję równolegle ze studiami. Praca daje mi dużo satysfakcji, rozwija mnie, lubię ją i jest dobrze płatna. Wydaje mi się, że studia drugiego stopnia nauczą już mnie niewiele. Wiem to po kilku rozmowach ze starszymi kolegami. Biję się z myślami, czy warto iść na drugi stopień studiów, na studia magisterskie. Wiem, że podobne pytania zadaje sobie obecnie wielu moich kolegów… Inny czytelnik opisuje swojego brata, programistę, który otrzymując od 15 lat regularnie sygnały od szefostwa o wysokim poziomie swojej pracy, wiele razy konsekwentnie odmawiał propozycjom awansu. Ale, po latach, nagle coś się u niego zmieniło…

Pierwszy komentarz brzmiał w całości tak:

Komentarz #1 – drugi stopień studiów?:

(…) zastanawiam się czy iść na studia magisterskie po inżynierskich. Pracuje już jako programista, mam już prawie rok doświadczenia, zdobywam o wiele więcej wiedzy i doświadczenia z pracy niż z uczelni z której wiedzę mam nikłą. Ze względu na to, że jest bardzo mało osób na uczelni, które przekazują ciekawie wiedzę to bardzo wątpię w to, że na studiach magisterskich się czegokolwiek nauczę. Studia takie zabierają czas i chęci które można by spożytkować na naukę rzeczy praktycznych które mnie interesują i byłyby przydatne w pracy. Ponad to – branża IT aktualnie ani trochę nie wymaga od pracowników tego, żeby mieli tytuł magistra – czyli kolejny punkt z tym aby nie iść na takie studia. 

Ciągle nie mogę się na to zdecydować – radziłem się nawet paru osób starszych, nawet tych którzy mają jakieś własne małe firmy IT czy jest sens iść na studia magisterskie… czy to potrzebne aktualnie w branży i czy to mi cokolwiek da. Nie pomogło mi to, że połowa osób mówiła: idź! a połowa, że to totalnie bez sensu. 

Natomiast jedna rozmowa mi dała wiele (…): skąd wiem, jaki będę i co będę chciał za 10-15-20 lat? A może mi się zachce robić doktorat? Bo czemu nie ? Ale bez magistra to trochę ciężko by było. A co jeśli zachce wykładać na uczelni? Znowu, bez magistra nie da się… a aktualnie nie wykluczam takich możliwości w przyszłości, chociaż aktualnie twierdzę np. że nie chciałoby mi się robić kiedyś doktoratu. Ale co jeśli będę chciał iść do Google? Tam bez doktoratu to ciężko.

A co jeśli za 15-15-20 lat branża się zmieni? Przesyci, i pracodawcy zaczną patrzeć na to czy ktoś ma tytuł magistra? To nie jest przesądzone, że nigdy nie zaczną. Pewna jest jednak jedna rzecz – jak będę miał już rodzinę i dzieci NA PEWNO nie będzie mi się chciało robić magistra bo nie będę miał na to czasu.

Także, zrozumiałem już chyba, że warto niekiedy zrobić coś teraz mimo, że mamy średnie podejście do tego – ale może kiedyś się nam to przyda. Bo co będzie za 10-15-20 lat… 🙂

Z kolei blogowicz, który poruszał temat awansu w środowisku programistów napisał tak:

Komentarz #2 – o programiście co przez 15 lat odmawiał awansu…:

Unikanie awansu i ryzyka jakie się z nim wiąże jest na wielu płaszczyznach krótkowzroczne. Mój brat pracuje w branży informatycznej około 15 lat. Jest programistą. Z takim stażem mógłby być spokojnie już na wyższym stanowisku lecz tego unikał. Wolał nie brać więcej obowiązków na siebie, żeby nie stresować się i mieć więcej czasu dla siebie i dla rodziny. Nie spodziewał się jednak, że taka monotonna ścieżka kariery może spowodować szybkie wypalenie zawodowe. Po tych 15-latach ma ochotę teraz odejść od IT i otworzyć budkę z jedzeniem.

Drugi stopień studiów?
W pierwszym komentarzu pojawia się kwestia oceny przydatności pewnej decyzji zawodowej: drugiego stopnia studiów. Co mogą nam one dać? Trochę wiedzy, duży nakład czasu, dyplom chyba sam w sobie niewiele warty… Dwa lata wyrwane z życiorysu, potężny wysiłek łączenia pracy zawodowej i studiów. Ironiczne spojrzenia tych, co podjęli odważną decyzję i postawili na jedną kartę. Na końcu tego wpisu przytaczam cytat w którym podają, że ani Bill Gates, ani Steve Jobs ani Mark Zuckerberg nie skończyli żadnych studiów, a zajmują czołową pozycję w rankingach światowej informatyki. Więc jak to jest?

Pisałem na tym blogu niedawno (7 kwietnia br.), jak często my sami nie doceniamy stałego procesu zmienności, zarówno sytuacji wokół nas jak i w nas samych. „Dwa razy się nie wchodzi do tej samej rzeki” – mówi znane porzekadło. Rzeka wciąż płynie! Nic na to nie poradzisz! Mówi o tym wiele przykład opisywany w drugim komentarzu. Tam ktoś pracujący na stanowisku programisty milcząco założył, że tak jak jest to będzie przez… 100 lat. Do końca życia. A życie takie nie chce być!

Czego oczekujemy od studiów drugiego stopnia? A czego oczekujemy od studiów w ogóle? Wiedzy? Utrwalenia i rozszerzenia znajomości? Dyplomu? Początku kariery naukowej? Akademickiej atmosfery? Znalezienia męża czy żony? A może wszystkiego naraz?

Tatuaż w widocznym miejscu
Pisząc o nim niedawno (20 stycznia br.) zaznaczałem, że stosunek  ludzi do tej kwestii się niby zmienia, ale jeśli będziesz miał pecha, to ktoś z czego cię wykluczy bo… masz tatuaż, i to w widocznym miejscu. Dostałem wówczas od blogowicza opis takiej sytuacji w szkole:

Komentarz #3 – nauczyciel z tatuażem:

W gimnazjum miałem nauczyciela wychowania fizycznego który miał wytatuowany tak zwany rękaw. Przez zwracającą na to uwagę dyrekcję musiał on się z nim ukrywać i nawet gdy było bardzo ciepło nosił koszulki z długim rękawem. Wtedy nie wiedzieliśmy, że nauczyciel miał tatuaż i dziwiliśmy się, że wiele razy grając z nami w piłkę my biegaliśmy na krótkim rękawku, a on musiał się gotować. Pewnego razu z paczką znajomych spotkaliśmy nauczyciela prywatnie na plaży i sprawa stała się jasna. Nauczyciel był na prawdę bardzo w porządku, widać było, że ta praca sprawia mu radość a przez zły odbiór jego tatuażu musiał się z tym ukrywać. 

Czy jesteś pewien, że niewiele stracisz?
A teraz zestawmy obie sytuacje:

  • Jeśli nie pójdziesz na studia drugiego stopnia, to szybciej opuścisz polski system edukacyjny, będziesz mógł w pełni poświęcić się pracy zawodowej ALE… zamkniesz sobie praktycznie drogę do miejsc, w których wymagają „pełnych studiów wyższych”, np. na wszelkiego typu studiach podyplomowych (http://wiadomosci.wp.pl/na-studia-podyplomowe-mozna-sie-dostac-bez-magistra-6031649714529409a), czy ewentualnie w staraniu się o doktorat. Z drugiej strony, równie dobrze może to nigdy ciebie nie dotyczyć!
  • Jeśli zdecydujesz się zrobić sobie tatuaż, szczególnie widocznym miejscu, to dasz wszystkim wokół i sobie samemu widoczny i trwały wyraz swojej osobowości, swoim odczuciom, swoim preferencjom ALE… możesz się kiedyś znaleźć w sytuacji, w której tatuaż w widocznym miejscu wykluczy się z czegoś, na czym ci bardzo zależy, w czym bardzo chciałbyś być. Może się więc  zdarzyć, że będziesz tego żałować! A drugiej strony, może ciebie akurat to nigdy nie dotyczyć!

Ktoś powie w tym miejscu, że przecież sławni na cały świat Amerykanie, współtwórcy potęgi amerykańskiej Doliny Krzemowej, rzucali studia by oddać się swojej pasji! Ale czy ty widzisz siebie w tej samej lidze, co Bill Gates i Steve Jobs? Jeśli tak, to się nad decyzją nie zastanawiaj długo! Ale jeśli nie…

Dochodzimy chyba do sedna sprawy. Masz nieco ponad 20 lat. Kuszą ciebie decyzje, które są atrakcyjne, pociągające, co najmniej na dziś, a może dla ciebie i na zawsze. Z drugiej strony, są to decyzje zamykające ci pewne drzwi. Praktycznie nieodwracalnie! Ale może nigdy nie będziesz zainteresowany, aby w nie wejść? A czy wiesz co będzie za 5-10 lat? Czego będziesz chciał? Jaka będzie sytuacja? O czym będziesz marzył? Czy warto rezygnować z tego już dziś?

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Nie skończyli studiów, zarobili fortuny

http://www.naharvard.pl/aktualnosci/10-slawnych-i-bogatych-ktorzy-nie-ukonczyli-studiow.html

Bill Gates, Steve Jobs, James Cameron, a ostatnio Mark Zuckerberg – studiowali na najbardziej prestiżowych uczelniach, ale przed uzyskaniem dyplomu odeszli ze studiów by robić karierę. Dzisiaj są niesamowicie bogaci, wpływowi i sławni.

Obwołanemu przez magazyn Time „Człowiekiem Roku 2010” Markowi Zuckerbergowi brakuje w jego imponującym CV jednego istotnego szczegółu – dyplomu wyższej uczelni. Mimo, że historia o Zuckerbergu tworzącym prototyp Facebooka w harvardzkim akademiku jest prawdziwa, ostatecznie musiał poświęcić portalowi cały swój czas i odszedł z uczelni. Co może nie było taką złą decyzją.

Lista ludzi o wybitnych umysłach ścisłych, ale bez żadnego stopnia naukowego, jest dosyć długa, a co dziwniejsze – kilku z nich znajduje się także na liście najbogatszych ludzi świata. (…)

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.