Red Lipstick Monster myśli o tobie

Kiedy Monster (czyli po polsku: potwór) myśli o tobie, to nie wiadomo czy warto się cieszyć. Ale Red Lipstick Monster to „dobry potwór” czyli 30-letnia jedna z najpopularniejszych polskich blogerek (vlogerek?) w obszarze urody i mody. Czy tego chcemy czy nie, ona jest większym autorytetem dla tysięcy młodych osób niż poważne i utytułowane osoby z wielkiego biznesu. Marka Red Lipstick Monster jest dziś wyceniana na grube miliony. Czego możemy się nauczyć, co z dzisiejszej perspektywy uważa za kluczowe jej właścicielka? A może także inni ludzie sukcesu?
Pokusa, aby nauczyć się od lepszych, podpatrzeć innych, towarzyszyła ludziom od zawsze. Jej źródło tkwi w pozytywnie rozumianej zazdrości (nie mylić z zawiścią!), w dążeniu do tego aby osiągnąć coś, co już udało się innym. Także w kluczowym przejawie inteligencji, jakim jest uczenie się. A to przecież inteligencja wyróżnia nas ponoć wśród innych ssaków…

 Rady od sześciu osób sukcesu
W internetowym wydaniu gazety natknąłem się na artykuł z 6 krótkimi klipami, gdzie mniej czy bardziej znane osoby, wszystkie z grupy tych które osiągnęły jakiś sukces, dzielą się swoimi radami z prowadzącymi wywiad dziennikarzami. Osoby są w różnym wieku i działają w różnych branżach, ale pytania skierowane do nich wszystkich były takie same: „Jakie rady dałbyś dziś, gdybyś mógł, ze swoim obecnym doświadczeniem sobie, kiedy byłeś o 10 lat młodszy, na wcześniejszym etapie życiowym?”

Całość wywiadów, spisana z klipów internetowych, załączona jest poniżej. Ale najpierw lista tych osób
• Od najmłodszych:
– Ewa Grzelakowska-Kostoglu prowadząca blog nt. urody (1)
– Kamil Lodziński, twórca portalu Fly4Free (2)
• Przez ludzi bardziej doświadczonych:
– Krzysztof Przepiórka, były żołnierz sił specjalnych (3)
– Agnieszka i Marcin Kręgliccy, właściciele restauracji (4)
– Joanna Klimas, projektantka mody (5)
• Po osoby już emerytowane, jak prof. Andrzej Blikle, właściciel słynnej sieci cukierni w Warszawie (6)

 Co z tych rad może dla nas wynikać?
Dwie najmłodsze osoby powiedziałyby sobie (gdyby były 10 lat młodsze) „działaj i nie oglądaj się na innych” (1). Obie uważają się za osoby sukcesu, to nie ulega wątpliwości. One więc zachęcają do „wzięcia losu w swoje ręce”, do spróbowania swoich pomysłów, do nauki przez spróbowanie. Mówią wprawdzie, aby zacząć od wysłuchania starszych (2), ale zaraz potem dodają, żeby nie szukać najpierw potwierdzenia swoich planów w oczach innych (2). Jest to pochwała aktywności, odwagi, konsekwencji w działaniu. Blogerka (1) dodaje, aby przy konsekwencji działań nastawić się na cierpliwość, na efekty wieloletnie, aby nie być nastawionym na szybki zarobek. Dodatkowo, Kamil Lodziński uwypukla rolę szerokich horyzontów, zachęca do dalszych podróży, do zobaczenia świata – „podróże kształcą”, chciałoby się dodać.

W radach tych – jakże różnych – osób, dużo mówi się o zespole. O współdziałaniu z innymi, o zaufaniu do innych. Gdy mówi o tym ppłk Petelicki, były żołnierz sił specjalnych, to taka wypowiedź zapewne nikogo nie dziwi. Ale mówi o tym także para restauratorów pp. Kręglickich (mówią o daniu ludziom prawa do błędu) a także jest to główny punkt wypowiedzi prof. Andrzeja Blikle, naukowca i biznesmena. Ten ostatni już od wielu lat propaguje zalety działania biznesowego opratego na zespołach połączonych wewnętrznie zaufaniem i dłuższą tradycją współpracy.

Ciekawym aspektem pracy zespołowej jest – generalnie – docenienie ludzi z innymi kompetencjami niż nasze własne. Mówią o tym pp. Kręgliccy, gdy uwypuklają swoje komplementarne role w biznesie. Mówi o tym Joanna Klimas – projektantka mody – gdy uwypukla znaczenie marketingu i PR-u, a także w ogóle rolę profesjonalnego zarządzania. Nie wystarczy „to” umieć zrobić, trzeba to także zorganizować, pokazać, sprzedać.
Doświadczeni biznesmeni nawołują do pokory (5), do świętowania nawet mniejszych sukcesów (6: postęp zamiast perfekcji), do brania pod uwagę niekorzystnego rozwoju wydarzeń (konieczność posiadania planu B na wypadek wystąpienia najgorszego scenariusza rozwoju sytuacji).

Podsumowanie
W przytoczonym tekście – jak i w dziesiątkach tekstów podobnych – próżno jest szukać jakichś sekretów cudownych, sztuczek magicznych, które po opanowaniu przyniosą postęp radykalny, jakąś rewolucję. Jest za to układający się w pewną całość zbiór refleksji, które mogą dać do myślenia tym, którzy są na nie gotowi. Jak zwykle bowiem jest wśród nas wielu, którzy na każdy pomysł, jaki pojawi się w ich głowach albo okolicach powiedzą „poczekaj, to ci przejdzie”. No i faktycznie, po jakimś czasie pomysł mija.

Ludzie przytaczani w artykule mówią z kolei: „Nie czekaj działaj! Sprawdzaj przez próbowanie! Nie dawaj pochopnie za wygraną!”… To jest rada sensowna tylko dla tych, którzy takie działania rozważają, maja pomysł, cos im chodzi o głowie. Wtedy taki artykuł, taki tekst może dac im do myślenia na tyle, że zdecydują się podjąć ryzyko i przekonać się samodzielnie, jak to wygląda w praktyce. Po wykonaniu takiej próby, już nigdy nie będziesz taki jak kiedyś. Każda taka próba czegoś ciebie nauczy. Coś w tobie zostanie.

Są wokół nas i ci, co już działają, których nie trzeba do tego zachęcać. Ci, co przywykli i tak brać los w swoje ręce. Próbować. Tym, być może, przydadzą się pdopowiedzi o znaczeniu pracy zespołowej. O tym, że czasy samotnych geniuszy już się raczej skończyły. Że najlepiej tworzą wokół siebie skuteczne zespoły, zbuodwane na współpracy i zaufaniu. Na wspólnych wartościach.

„Lepiej młodość zmarnować niż nic z nią nie zrobić!” – takie przysłowie chodzi mi po głowie z polskiej poezji XX wieku, choć Dr Google nic takiego nie wyszukuje. Tak czy owak: „Lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować, że się nic nie zrobiło” – brzmiałaby inna wersja podobnej rekomendacji.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Spis treści
1. Red Lipstick Monster – kanał na YouTube 1
2. Kamil Lodziński – twórca portalu Fly4Free 1
3. Ppłk Krzysztof Przepiórka – były żołnierz sił specjalnych 1
4. Agnieszka i Marcin Kręgliccy – właściciele restauracji 1
5. Joanna Klimas – projektantka mody 1
6. Andrzej Blikle – właściciel firmy cukierniczej, profesor 1

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Red Lipstick Monster: W Polsce da się bardzo dużo, jestem dumna z tego, co mamy

http://next.gazeta.pl/next/7,156830,21618534,red-lipstick-monster-w-polsce-da-sie-bardzo-duzo-next-time.html

10.04.2017 17:41

– Najgorszym, największym problemem jeśli chodzi o start na YouTubie i w ogóle w social mediach jest to, że ludzie nie próbują. Myślą, co będzie jak zaczną robić, a nie robią. Tutaj trzeba działania – mówi Ewa Grzelakowska-Kostoglu.
Najpopularniejsza polska youtuberka urodowa. Jej kanał Red Lipstick Monster subskrybuje 950 tys. osób. Autorka bestsellerowych poradników „Tajników Makijażu” oraz „Tajniki DIY”.

W nowym cyklu wideo NEXT TIME przedstawiamy ludzi sukcesu, którzy opowiadają, jakie rady napisaliby na karteczce i przykleili na biurku samym sobie sprzed lat. Jakich błędów mogliby dzięki temu uniknąć, co zrobiliby lepiej, czego się nauczyli i teraz mogą podzielić się doświadczeniem z innymi. Dzięki pasjonującym rozmowom dowiadujemy się nie tylko smaczków z ich historii biznesowej, ale także lepiej poznajemy ich jako ludzi. Czasem mówią nam o rzeczach, o których nie powiedzieli nikomu innemu.

Dziękujemy za udostępnienie przestrzeni do nagrania filmu Brain Embassy w Warszawie.

1. Red Lipstick Monster – kanał na YouTube
W Polsce da się bardzo dużo, im więcej podróżuję, tym bardziej jestem dumna z tego, co mamy. Nie wszystko, co robimy na co dzień, czym się zajmujemy, czym się pasjonujemy musi od razu na samym początku zakładać zysk pieniężny. U mnie nie było takiej możliwości kiedy startowałam z YouTubem i ze swoimi social mediami dlatego, że nie było nikogo, kompletnie nikogo, kto mógłby robić z tego jakikolwiek biznes.

Nazywam się Ewa Grzelakowska-Kostoglu i działam w internecie pod pseudonimem Red Lipstick Monster. Dla młodszej wersji siebie na pierwszej kartce napisałabym „Sprawdź się i działaj”. Trzeba po prostu założyć, że się robi, że się robi to, co chciałoby się samemu obejrzeć. Bo to jest najlepsze założenie. Zrobisz dany materiał i oceniasz, czy też spędziłbyś 5 czy 10 minut czasu, żeby go obejrzeć. Jeśli tak. Super. Wrzucaj. Nie ma nic gorszego, niż brak satysfakcji z zajęcia, które wykonujesz przez główną część każdego naszego dnia od poniedziałku do piątku.

Ja na przykład zrobiłam sobie rok przerwy po liceum. I to była najlepsza decyzja w moim życiu, uważam, że to było świetne. Dlatego, że ja miałam czas na to, żeby pomyśleć czego ja naprawdę chcę. Ale też przede wszystkim porozmawiać z ludźmi, którzy studiują, którzy pracują w zawodach, które wtedy rozważałam i ta wiedza dla mnie była bezcenna. I to jest niesamowicie ważne.

Doradziłabym sobie także, aby słuchać starszych. Jako osoba, która była w tym internecie tak w miarę na początku, kiedy to wszystko się rozwijało, miałam to szczęście, że trafiłam na tych starszych, bardziej doświadczonych ludzi, których zresztą słucham do dziś. Jest to Maciek Budzich-Mediafun, który powiedział, że w działalności internetowej muszą być „trzy wina”, czyli muszą być trzy strony, które są wygrane. Ja, jako influencer, marka, ale też moi widzowie. I każda z tych stron musi być szczęśliwa i zadowolona. I wtedy jest super. Drugą osobą jest Tomek Tomczyk, niegdyś Kominek, teraz JasonHunt. I on wzbudził we mnie ogromną pewność siebie i rozbudził pewność do mojej intuicji. Że ja jej zaufałam wtedy. Ufam jej do dziś i ona mnie nigdy nie zawodzi. Jeśli wybieram treści, które prezentuję, sposób ich prezentacji, kreowanie siebie jako marki, cały czas polegam bardzo mocno na intuicji, a on ją tak na maksa wzmocnił. I to jest coś, czego nigdy nie zapomnę i tego nie da się odebrać.

Z dwóch poprzednich punktów wynika, że warto planować długoterminowo. W działalności internetowej, kiedy czuję i wiem, że jestem pionierką, ciężko jest planować mocno do przodu, dlatego że kompletnie nie wiem, i nikt nie wie, co ta przyszłość przyniesie. U mnie planowanie długoterminowe to planowanie mniej więcej na rok, rok z kawałkiem. To jest taki maks, który można założyć. Ja staram się od zawsze działać bardzo świadomie i rzeczy, decyzje, które podejmuję tu i teraz, chcę być z nich zadowolona i za tydzień i za kilka miesięcy, ale w dłuższej perspektywie także. I to jest także rada bardzo uniwersalna niezależnie od tego, jaką mamy drogę zawodową tak naprawdę. Najgorszym, największym problemem, jeśli chodzi o start na YouTubie i w ogóle w social mediach jest to, że ludzie nie próbują. Myślą co będzie jak zaczną robić, a nie robią. Tutaj trzeba działania. Nikt z nas, nawet ja nie wiem co się stanie jeśli wrzucę dany, konkretny materiał. To żyje własnym życiem i trzeba pozwolić żyć własnym życiem, trzeba sprawdzać. Nigdy się nie dowiemy jaki będzie feedback, czy się komu spodoba, jeśli nie zaczniemy działać. Trzeba po prostu wziąć w swoje łapy narzędzia i działać. Udoskonalać, patrzeć krytycznie, patrzeć rozwojowo, ale robić cały czas. Nic się samo nie zrobiło. Jak ja patrzę teraz na swoje pierwsze filmy, to przecież to jest śmiech na Sali, ale ja jestem z tego dumna. Kurczę! Bo każdy jakoś zaczynał. To jest super, super że widać rozwój. Trzeba być z tego dumnym, a nie tylko się wstydzić.

• SPRAWDŹ SIĘ I DZIAŁAJ
• SŁUCHAĆ STARSZYCH
• WARTO PLANOWAĆ DŁUGOTERMINOWO
2. Kamil Lodziński – twórca portalu Fly4Free

Fly4Free.pl to nie tylko serwis treściowy, serwis e-komercyjny, ale przede wszystkim społeczność i na społeczności zbudowany jest sukces tego serwisu. To trochę na zasadzie takiej dobrej energii, którą dajesz i która potem do ciebie wraca.

Nazywam się Kamil Lodziński. Od ośmiu lat uczę Polaków podróżować taniej przez serwis fly4free.pl, którego jestem założycielem. Na pierwszej karteczce dla Kamila młodszego o te 10-15 lat napisałbym: „Mniej kalkulacji, więcej ryzyka”. Przez długi czas zwlekałem z opuszczeniem, korporacji, w której wtedy pracowałem, a wtedy już prowadziłem własny serwis internetowy. Gdybym tę decyzję podjął wcześniej, prawdopodobnie dzisiaj Fly4Free.pl byłoby nie tylko pierwszym serwisem w Polsce – i najbardziej znanym – ale również w Europie. Gdybym dzisiaj dawał radę Kamilowi o 10 lat młodszemu, powiedziałbym: „Zdobądź się na to, żeby, jeśli widzisz szanse na realizację swoich marzeń, a jednocześnie masz zapewnione minimum potrzeb, niekoniecznie taki poziom życia, jak miałeś wcześniej, ale to minimum potrzeb, wtedy już idź za marzeniem.

Na drugiej kartce napisałbym sobie: „Nie szukaj potwierdzeń”. W znaczeniu: „Nie szukaj potwierdzeń swoich kompetencji, umiejętności i sukcesów w oczach innych”. To jest tak syndrom prymusa, który często wynosi się ze szkoły. Byłem bardzo dobrym uczniem, piątkowym, szóstkowym, i to powodowało moje przyzwyczajenie do tego, że moja praca jest dobra, kiedy inna osoba, autorytet w dziedzinie, to potwierdził. Potwierdził oceną w szkole, potwierdził pochwałą szefa. To bardzo kiepska cecha charakteru, ponieważ ogranicza. To czego życzyłbym, Kamilowi młodszemu o 10 lat, żeby miał tę wiarę w siebie, którą ja dziś mam. Bo weryfikuje mnie rynek. To jest najlepsza możliwa weryfikacja. Natomiast ja musze podjąć decyzję, zanim ktoś mi ją przyklepie. To jest genialna lekcja samodzielności i kompetencja niezbędna każdemu biznesmenowi.

Gdybym dziś miał taką możliwość, taką jaką mają obecni dwudziesto- dwudziestoparolatkowie zacząłbym daleko podróżować dużo, dużo szybciej. Dlaczego? Bo podróże to jest genialna lekcja życia. Jeśli zaczynamy jako typowy turysta odhaczający poszczególne punkty na liście miejsc do zobaczenia i z czasem przeradzamy się w podróżnika, czyli w tę osobę, która odkrywa, że to droga do celu jest celem, a nie cel sam w sobie. To co bym radził, to jak najszybciej wyruszy ć w fajną, samodzielną, daleka podróż, najlepiej co najmniej 3- 4-tygodniową. Pozwala to doświadczyć różnych sytuacji, które potem pojawiają się również w biznesie. Są to np. takie rzeczy jak kontakt z zupełnie obcymi osobami. Jesteśmy zmuszeni do tego kontaktu, bo musimy sobie znaleźć miejsce do spania, środek transportu, dowiedzieć się gdzie cos jest. I tak samo w biznesie. Spotykamy się z osobami, które siedzą po drugiej stronie biurka, widzimy je po raz pierwszy, ale wiemy, że mamy wspólny cel. I to, że tego typu konwersacje wielokrotnie odbywaliśmy w trakcie podróży z zupełnie obcymi osobami pozwala nam tez trochę inaczej patrzeć na tego człowieka, który siedzi po drugiej stronie biurka.
• MNIEJ KALKULACJI, WIĘCEJ RYZYKA
• NIE SZUKAJ POTWIERDZEŃ
• JAK NAJSZYBCIEJ PODRÓŻUJ DALEKO

 3. Ppłk Krzysztof Przepiórka – były żołnierz sił specjalnych

Żołnierz ma wiele obowiązków, ale ma jedno niezbywalne prawo: być dobrze dowodzonym. W GROM-ie mieliśmy to szczęście, że mieliśmy fajnych dowódców. Petelicki, który jeszcze wtedy był podpułkownikiem, on zrobił więcej niż tabuny generałów w tym czasie. Już wtedy następowała taka więź, mimo że jeszcze nie byliśmy na żadnej misji. A ta więź była taka jak w rodzinie. Zresztą nawet Petelicki miał taką ksywę „Tato” – „Ojciec”. Myśmy do niego tak mówili.

Podpułkownik Krzysztof Przepiórka, były żołnierz sił specjalnych, ekspert z zakresu bezpieczeństwa. Ojciec, syn, dziadek. Sobie samemu zapisałbym na kartce: „Zawsze przyjmujemy najczarniejszy scenariusz w swojej działalności”. W GROM-ie wtedy, kiedy generał Petelicki został dowódcą, to on nas nauczył planowania i przyjmowania najgorszego scenariusza. To ma kapitalne znaczenie. Jeżeli założymy sobie ten czarny scenariusz, to możemy uniknąć skutków oddziaływania działania tego czarnego scenariusza. Przez 25 lat działania w jednostce, w boju, ja mówię o boju, zginął jeden żołnierz, aż jeden. Ale w porównaniu z innymi jednostkami, to straty są minimalne. Przy takim nasyceniu misji bojowych, przy takim nasyceniu działalności żołnierzy na misjach zagranicznych.

Na kartce zapisałbym sobie: „Pracuj zespołowo”, ponieważ zespół stanowi istotę działania naszej działalności. Ludzie nie potrafią żyć samotnie, w samotności. I wyobraźmy sobie, to jest zespół. To jest pięciu ludzi, pięciu żołnierzy (pokazuje otwarta dłoń). Zaciśnijmy tę pięść. To jest nasz przeciwnik. Zadajemy ta pięścią cios przeciwnikowi. Przy dobrze działającym zespole, przy dobrze oddanym ciosie, przeciwnik nie powinien wstać. Ale jeśli ktoś z tego zespołu wystaje, to proszę bardzo. To jest zespół. Mamy jednego odstającego żołnierza (pokazuje dłoń z wyprostowanym jednym palcem). Zadajmy taki cios. Połamiemy sobie ten palec. Cios będzie słabszy. Efekt zaplanowanej działalności zerowy.
Z tych dwóch rad wynika trzecia: „Trzymaj dystans”. Trzymaj dystans do spraw, na które nie miałeś wpływu. Trzymaj dystans od ludzi, którzy są toksyczni, którzy nie wnoszą nic do twojego życia. Nawet świetnie zaplanowana operacja wojskowa niesie z sobą ryzyko popełnienia błędu. Natomiast nie wyobrażam sobie żołnierza, który siedzi i wbija sobie do głowy albo dowódca, to już najgorszy moment, jeżeli siedzi i wbija sobie do głowy; „Mogłem zrobić to inaczej”. Jasne, ale zaczynamy skupiać się na błędach, na które nie mieliśmy wpływu, tracąc jednocześnie z pola widzenia cel naszej działalności.

• ZAKŁADAJ NAJCZARNIEJSZY SCENARIUSZ
• PRACUJ ZESPOŁOWO
• TRZYMAJ DYSTANS

4. Agnieszka i Marcin Kręgliccy – właściciele restauracji

Wtedy kiedy zaczynaliśmy, mieliśmy po prostu wielkiego farta, że byliśmy w czasach, kiedy każdy startujący biznes musiał się udać, bo takie było łaknienie. A tamten okres 1997-98 to było ssanie na rynku. Restauracje się zwracały w ach, co będę mówił: w 3-4 miesiące?

Agnieszka Kręglicka i Marcin Kręglicki. Prowadzimy restaurację od stu lat? 125? Od 25 lat. Od prawie 30 lat już. Od bardzo dawna prowadzimy restaurację w Warszawie. I rozszerzyliśmy jeszcze działalność o catering. Na pierwszej kartce byśmy sobie zapisali, że biznes jest ważniejszy niż ego. To chyba wiąże się z tą anegdotą, która często przytaczamy, gdy na początku naszej działalności w zasadzie była już to trzecia czy zwarta restauracja grecka, którą otworzyliśmy. Mieliśmy świetnego menedżera, Greka z pochodzenia, który świetnie mówił po polsku i w branży gastronomicznej pracował już kilka lat, więc był wymarzony. I on prowadził nasza grecką restauracje Santorini od początku. Po roku zdecydował się odejść, wrócic do Grecji, do rodziny. Ale przez ten rok goście przyzwyczaili się, że idą do tego Greka. Nie do Kręglickich. I wtedy pamiętam, że mnie to trochę bolało jak mi ludzie mówili, że idą do Santorini, do tego Greka, do Vaiosa i nie wiedzieli, że to jest moja restauracja. Od tamtego czasu wierzyliśmy, że dobry gospodarz, działając w naszym imieniu, będzie przyciągał gości. I, że to jest wartość, że goście chcą przychodzić właśnie do tego menadżera restauracji. W końcu się tego nauczyliśmy, ale nam młodym chciałabym powiedzieć, żeby pamiętać, że biznes jest ważniejszy niż ego.

Na drugiej kartce zapisałbym jak ważny jest balans, jak ważny jest pierwiastek żeński i męski. Jak ważne jest to, żeby był podział ról, zadań, obowiązków. I w tym pierwiastku żeńskim i męskim my się chyba dobrze zgadzamy, dopasowujemy, i to, że Agnieszka jest bardziej nastawiona na szczegóły, ja pewnie pędzę do przodu nie oglądając się za bardzo. To powoduje, że ten biznes pędzi i rozwija się do przodu. Potrzebne są obie siły. Dbałość o każdy element w restauracji, poczynając od wnętrza, od serwisu, o jedzenie, o wygląd tego jedzenia. Jest równie ważna jak ekonomia. Myślenie o finansach. Jak nowe przedsięwzięcia, jak wizja. O zadowoleniu urzędów, wszystkich wokoło. O dopilnowywaniu tego, co jest bardzo ważne.

Na ostatniej kartce napisałabym coś, co jest bardzo ważne, więc jest ona ostatnia, ale na pewno nie najmniej ważna. Żeby osobie dawać prawo do błędu i dawać je ludziom, którzy z nami pracują. Prawo do błędu. To prawo do błędu jest takim wytrychem, jest taką ścieżką, która pozwala nam dalej się rozwijać, dalej prowadzić ten interes. Nie możemy się załamywać, nawet jeśli ten błąd spowoduje jakieś niedogodności, jakiś upadek w danym momencie, to nadal się podnosimy i idziemy dalej, bo mamy to ptrawo do błędu, jak każdy. I w ten sposób tez oceniamy naszych pracowników. Dajemy im prawo do błędu. Częstym błędem pracowników są jakieś nieporozumienia między gościem, a kelnerem. Jeśłi zdarzy się, że gość pisze list do restauracji, że obsługa była niewłaściwa i skarży się na to, no to znaczy, że to już był poważny błąd, bo kelner nie załatwił tego na bieżąco, na miejscu. I ja bardzo często zapraszam wtedy tego kelnera, żeby sam napisał odpowiedź, co się wtedy z nim działo i dlaczego i żeby sam tez się zastanowił, co mógłby zrobić inaczej, żeby ten błąd naprawić, żeby uznać, że ok, że to był błąd. Nie wypieramy się tego. Istotne jest to, że gość nie wyszedł zadowolony. Ma wyjść zawsze zadowolony, a jeżeli w międzyczasie zdarzył się błąd, to należy go naprawić.
• BIZNES WĄŻNIEJSZY NIŻ EGO
• PIERWIASTEK ŻEŃSKI I MĘSKI
PRAWO DO BŁĘDU
Ja dlatego się tym zajmuję, bo zaczynałam pracować jako kelnerka w Marcina restauracji. Potem dopiero stałam się jego partnerka w biznesie. Zaskoczyłam tego bakcyla. Spodobało mi się dlatego, że goście kiedy są zadowoleni daja taką energię zwrotną, tak dużo można z tego czerpać, że jest to nie do przecenienia. To jest ta satysfakcja i przyje,mność z prowadzenia restauracji.

5. Joanna Klimas – projektantka mody

Tutaj był, jak to się nazywało, JARMARK EUROPA. Tutaj były jeansy marmurkowe z Turcji, a ja tutaj chciałam Paryż sobie zrobić. To jest największy mój błąd, o!

Jestem z zawodu psychologiem, pracowałam wiele lat jako terapeuta. I tak się zdarzyło w moim życiu, że zostałam projektantką mody, zwany niekiedy „królową minimalizmu”. Dzisiaj na pewno zaczęłabym z mniejszego „C”. To znaczy więcej bym sobie życzyła pokory jako osoba i jednocześnie rozsądku jako projektantka. Kiedy zaczynałam pracować chyba nie przyjmowałam do wiadomości, w jakiej rzeczywistości ja pracuję. Wydawało mi się, że ja musze robić cos naprawdę „wow”. A tymczasem 94-95 rok to my jesteśmy na etapie jeansów marmurkowych z Turcji. Były jeszcze takie fajne dresy kreszowe. Zakupy się robiły, ja nie wiem, już wtedy chyba powstał „Jarmark Europy”. Czyli tak wyglądała Polska: „szczęki” na Marszałkowskiej. I ja po prostu, jakby dziecko we mgle, jest to cecha osobowości mojej po prostu. Ja nie przyjmowałam tego do wiadomości, że nie mogę czegoś takiego robić, bo nie mam po prostu odbiorców. I wskoczyłam od razu na marzenia o Paryżu, a tutaj był Jarmark Europa. Więc dzisiaj, gdybym chciała, to bym po prostu zaczęła od małych rzeczy, które zarobią na to, aby potem robić fajniejsze rzeczy.

Na kartce napisałabym sobie: „Jeżeli nie znasz się na prowadzeniu biznesu – znajdź dobrego menadżera”. Ponieważ moda to jest biznes i to są po prostu pieniądze. Tam trzeba sprzedawać, czego ja nie potrafiłam. Trzeba umieć to zrobić, trzeba wiedzieć, w którym momencie co, jak się sprzedaje. Ja tego nigdy się nie uczyłam i nie miałam osoby która się tym zajęła. Trzeba mieć obok siebie kogoś, kto cię ogarnia, narzuci pewne reguły. Kto myśli racjonalnie, rozsądnie liczy i potrafi zrobić biznesplan. Doradziłabym sobie coś, co dzisiaj wydaje się oczywiste. Że oprócz tego, że mamy produkt, to nie wiem, czy nie ważniejszy jest marketing i PR. Większa uwagę przyłożyłabym do tego, co wydaje się oczywiste, czyli do opowiedzenia, co ja robię. Ja tego nie robiłam, ponieważ wydawało mi się to śmieszne. Opowiadanie 0 jakichś tam „Czym się inspirowałam” albo „Jaka tam ta kobieta jest”. Są takie sposoby, które wydają mi się czasem żenujące czy śmieszne. Ja się tego wstydziłam i myślę, że my kobiety, a także moje klientki sa atakowane taką ilością newsów, różnych rzeczy, że trzeba im pomóc też zrozumieć, dlaczego nie wiem, ten żakiet jest inny od żakietu z jakiejś sieciówki.
• WIĘCEJ POKORY I ROZSĄDKU
• ZNAJDŹ DOBREGO MENADZERA
• DOCEŃ MARKETING I PR
Ja nie mam marzenia o zrobieniu wielkich pieniędzy. Ja mam marzenie robienia rzeczy, o których marzę. Które bym chciała robić, ale na które sa potrzebne pieniądze.
6. Andrzej Blikle – właściciel firmy cukierniczej, profesor

Ludzie, których uznawałem za mądrzejszych od siebie powiedzieli: „Słuchaj, to tak nie można. Tu jest biznes. Tu jest twardo. Musisz trzymać mocno przy pysku. Lać w pysk. Tu marchew, tu kij, bo tu się inaczej nie da”. I ja przez 6 lat tak się wygłupiałem. W ogóle mi to nie wychodziło. Rezultaty były marne. Miałem pijaństwo i kradzieże w firmie. Wymyślałem różnego rodzaju kary i nagrody, zachęty i motywacje. Wszystko to nie działało, aż przyjechał Jim Murray i powiedział: „Stary nie rób tak. To wszystko jest nieskuteczne”. I okazało się, że gdybym to wiedział, to bym robił tak jak w moim zespole naukowym. I to mnie wtedy rzeczywiście zaskoczyło, że to jednak w ten sposób należy działać, że to nie jest jakieś pięknoduchostwo, to nie jest jakaś idea fix. To jest życiowa praktyka, życiowa mądrość.

Nazywam się Andrzej Blikle. Jestem współwłaścicielem cukierniczej firmy rodzinnej A.Blikle założonej w 18,.. roku. Zajmowałem się przez 30 lat nauką, teraz znowu wracam do tego. Przez 20 lat zarządzałem moją firmą. Zajmuję się tez dużo działalnością społeczną.

Na kartce dla siebie dla młodszego Jacka napisałbym: „Zaufaj”. Ja zacząłem budować moją firmę na takich właśnie nowoczesnych fundamentach, które dziś się nazywa „Organizacją Turkusową” gdzieś w 97 roku i w rok potem zbudowałem wszelkie formy ruchomych części wynagrodzenia. I zrobiłem to w ten sposób, że po prostu uśredniłem wszystkie premie i prowizje i dodałem do pensji. Powiedziałem „to jest stałe wynagrodzenie. Wierzę, że będziecie pracować najlepiej jak potraficie, a ja was będę w tym wspierał. A także wy będziecie wspierać mnie w mojej pracy.” I to się bardzo sprawdziło. Niezależnie od tego., że po 3 latach mniej więcej, miałem taki incydent. Musiałem zwolnić bardzo uczciwego i dobrego cukiernika, młodego chłopaka, który jednak przychodził do pracy nietrzeźwy. Ja mu wręczyłem zwolnienie. Przyszło do mnie 5 pracowników, jego przyjaciół, trzy dziewczyny i dwóch chłopaków i powiedzieli „Niech Pan nie zwalnia Krzysia, szefie. On nie ma gdzie pójść. On nie ma poza firmą, on nie ma życia. To jest sierota, przyjechał ze wsi, mieszka katem u babci”. Ja na to powiedziałem” Ale on pije, to jest po prostu niebezpieczne, tu są maszyny, gdzie on może rękę włożyć do gorącego smalcu. To jest niebezpieczne.”. Na to oni: „A gdybyśmy my, szefie, zagwarantowali, że on nie będzie pił?”. Ja na to zapytałem „zagwarantujecie?”. „Tak!”. No to natychmiast wycofałem wypowiedzenie i on przestał pić. Pracował jeszcze potem wiele lat w firmie i nie pił. Nigdy nie było z nim problemu. Morał z tej historii jest taki, że budując na zaufaniu mamy większa szansę, pewność osiągnięcia celu, który chcemy osiągnąć. Gdybym ja tym kolegom Krzysia powiedział: „Słuchajcie, ja wam zaproponuje premie pieniężną za to, ze dopilnujecie Krzysia, że on nie będzie pił, to nie wierzę, żeby cos z tego było.”

Na kolejnej kartce napisałbym: „Postęp zamiast perfekcji”. Perfekcji nie da się osiągnąć. Człowiek, który oczekuje perfekcji może całe życie przeżyć w traumie, że nie realizuje planu życiowego albo ambicji czyichś. Człowiek, który realizuje postęp może całe życie być szczęśliwym w poczuciu, że dokonuje postępu. Widzę taką tendencję. Menadżerowie mówią tak: „Jeśli postawie ludziom cel osiągalny, to go osiągną i więcej nie zrobią. Jak im postawię nieosiągalny, to podskoczą jak najwyżej będą potrafili”. Ale to się tak nie dzieje. Ludzie, którzy dostają do zrealizowania cel nieosiągalny, po prostu przestają się starać albo zaczynają oszukiwać.

Kolejna rada, którą bym sobie udzielił wstecz, gdyby to było możliwe brzmiałaby tak: „Buduj na wartościach. Na wartościach godnościowych”. Ja zresztą zawsze starałem się tak właśnie robić ale może nie zdawałem sobie sprawy, że tak bardzo ważne jest dobieranie sobie współpracowników pod kątem wartości a niekoniecznie kompetencji. Bo kompetencji jesteśmy w stanie się nauczyć, ale wartości nie podejmujemy się zmienić. Więc chcemy mieć od razu ludzi, którzy wierzą w nasze wartości. Oni mają takie bardzo szlachetne, honorowe, godnościowe wartości.
• ZAUFAJ
• POSTĘP ZAMIAST PERFEKCJI
• BUDUJ NA WARTOŚCIACH
Mój ojciec dał mi dwie rady. Pierwsza brzmiała tak: „Pamiętaj, że dobry interes, to jest interes dla obu stron. Dobry interes dla jednej strony to nie jest interes. To jest szwindel.
I druga rada, która pochodziła od Jana Wedla, który powiedział „Niech Pan nigdy nie robi produktów, które panu nie smakują. Bo tego pan nie będzie w stanie dobrze zrobić”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.