Czy z konkurencją z szarej strefy można wygrać?

Szara strefa gospodarki istnieje w każdym kraju. W jednych krajach jest mniejsza i pod kontrolą, w innych jest wielka, powszechnie akceptowana, czasem opanowana przez półświatek. Ale wszędzie jest. W Polsce udzielanie korepetycji w dużym stopniu ma miejsce w szarej strefie. Odbywa się to ze szkodą dla finansów państwowych, ale także dla innych przedsiębiorców, którzy podobne usługi chcieliby oferować płacąc podatki. Choć nie jest łatwo, to jednak z szarą strefą da się wygrać!

RYNEK *****     UMIEJĘTNOŚCI ****         BARIERY **       PERSPEKTYWY ***      (#)

W przytoczonym poniżej artykule opisano firmę prowadzoną przez 23-letnią osobę. Gdyby krótko chcieć wskazać główne jej cechy, to mogłoby to wyglądać tak:

  • Liderem jest 23-letni student Wydziału Mechaniki i Budowy Maszyn na Politechnice Białostockiej
  • Lider sam udzielał korepetycji od 5 lat, a jego rodzice są nauczycielami
  • Od lat miał ciągoty do prowadzenia własnej firmy
  • Firma „Nauczymy Cię” istnieje od lipca 2015 (artykuł pisano w styczniu 2016)
  • Firma ma wyłącznie młodych korepetytorów – to ma być jej wyróżnik
  • Firma od początku miała aspiracje ogólnopolskie, wiosna 2016 była obecna w 6 dużych miastach Polski
  • Od września 2016 chcą być w każdym mieście wojewódzkim w Polsce
  • Kluczowym elementem jest rekrutacja korepetytorów – wyłącznie osób młodych, najlepiej z pasją
  • Większość lekcji odbywa się tradycyjnie, ale możliwa i skuteczna jest także nauka przez Skype’a

 

(#)    UWAGA rozpoczynamy nową kategorię wpisów na blogu – BIZNESOWE INSPIRACJE

W tej kategorii pokazywać będziemy firmy, które można naśladować. Pamiętajmy, że pomysłów nie da się patentować! Są one bezpłatnie „do wzięcia” z rynku.

Poszczególne kryteria oceny oznaczamy gwiazdkami, w skali od 1* do 5*****. Im więcej gwiazdek w danym kryterium, tym firma bardziej nadaje się do rozważenia jako baza do ewentualnego naśladownictwa

Kryteria oceny opisywanych firm  (im więcej gwiazdek, tym firma lepiej nadaje się do ewentualnego naśladownictwa): 

RYNEK   – czy rynek dla produktów/usług jest potencjalnie duży?

UMIEJĘTNOŚCI – czy od lidera wymagane są unikalne umiejętności?

BARIERY   – czy są jakieś specyficzne dla branży bariery, które trzeba pokonać?

PERSPEKTYWY – czy za 2, 5, 10 lat popyt na te usługi będzie rósł? Malał?

 

W tym konkretnie przypadku, dla firmy „NAUCZYMY CIĘ” przyznaliśmy gwiazdki tak:

RYNEK *****         – bo korepetycje dawane sa w Polsce na bardzo duża skalę

UMIEJĘTNOŚCI ****  – bo na poziomie szkoły średniej większość z nas mogłaby udzielać korepetycji

BARIERY **         – największa barierą zapewne jest konkurencja podobnych usług świadczonych w szarej strefie

PERSPEKTYWY ***  – niezłe, rynek będzie najprawdopodobniej w przyszłości na podobnym poziomie

 

 

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

http://bialystok.wyborcza.pl/bialystok/1,87318,19519912,nauczymy-cie-czyli-korepetycje-wychodza-z-szarej-strefy.html

 

23-letni właściciel firmy zajmującej się korepetycjami: Przed maturami kwoty czterocyfrowe stają się realne do zarobienia

Czy można zrobić biznes na korepetycjach? Przykład Łukasza Krysztopika pokazuje, że tak. 23-latek niedawno otworzył firmę „Nauczymy Cię”, która działa już w 6 miastach i skupia 40 korepetytorów. Największy sukces? – Przygotowanie do egzaminu poprawkowego osoby, która uzyskała z matury z matematyki 8 proc. Zajęło nam to nieco ponad miesiąc, a maturzysta uzyskał zdobył 50 proc. punktów – mówi Krysztopik.

 

Jak to się stało, że postanowiłeś założyć firmę udzielającą profesjonalnych korepetycji? Sam wcześniej uczyłeś innych?

– Tak, jesienią minie 5 lat mojej działalności jako korepetytora. Na to, że w końcu założyłem firmę, złożyło się kilka czynników. Po pierwsze, minąłem się z powołaniem, wybierając kierunek studiów – mechanikę i budowę maszyn – i musiałem wymyślić coś, żeby nie skończyć w pracy, która zdecydowanie nie będzie spełnieniem moich marzeń

nadarzyła się okazja do kupna samochodu, który z kolei był spełnieniem moich marzeń – a motoryzacja jest moją pasją. Niestety, po pewnym czasie okazało się, że jego utrzymanie jest znacznie trudniejsze, niż się spodziewałem. Miałem wybór – albo go sprzedać i kupić coś tańszego, albo zacząć udzielać korepetycji na poważnie, żeby dać sobie finansowo radę. Było to, jeśli mnie pamięć nie myli, mniej więcej rok przed założeniem „Nauczymy Cię”.

Po trzecie, zawsze chciałem prowadzić własną firmę i jednocześnie robić coś dobrego dla ludzi, szczególnie młodych. Wolę mieć więcej na głowie, ponosić większą odpowiedzialność, podejmować trudne decyzje, niż być czyimś pracownikiem.

Doszedłem do wniosku, że jeśli chcę się przebić, to muszę się czymś wyróżnić. Wtedy wpadłem na szalony pomysł, że założę firmę udzielającą korepetycji, która będzie zatrudniać wyłącznie ludzi młodych, i rozwinę ją na całą Polskę. Nie zaskoczyło mnie przy tym nic szczególnego, bo znam ten rynek od wielu lat.

 

Zdaje się, że rynek korepetycji to wciąż szara strefa edukacji w Polsce.

– Zgadza się. Wiele osób dziwiło się, że w ogóle zalegalizowałem ten biznes. Zdarzają się jednak przypadki, że korepetytorzy działający nielegalnie są za to karani. Dlatego czasami zgłaszają się do mnie osoby, które mają już swoich uczniów, ale boją się konsekwencji i wolą pracować ze mną właśnie dlatego, że działamy zgodnie z prawem.

 

Zakładając firmę miałeś w pamięci swoje doświadczenia z dzieciństwa?

– Wielu nauczycieli, których spotkałem w swoim życiu, wspominam miło. Pomogli mi zbudować fundamenty, które rzeczywiście są teraz podstawą mojej działalności i nie mówię tu tylko o nauczycielach matematyki. Ale wzorami idealnego nauczyciela mogę nazwać tylko dwoje ze wszystkich pedagogów, których spotkałem w swoim życiu. Są to jednocześnie nauczyciele, którzy pracują ze mną najdłużej, mieli ze mną najwięcej problemów, najwięcej mnie nauczyli i robią to do dnia dzisiejszego. Mowa o moich rodzicach.

Mama od ponad 30 lat pracuje w szkole podstawowej. Zajmuje się nauczaniem początkowym, czyli buduje najważniejsze fundamenty wiedzy, bez których dalsza edukacja i życie w społeczeństwie nie byłoby możliwe. Zmaga się w swojej pracy z takimi problemami uczniów, że za każdym razem, jak mi o tym opowiada, nie mogę wyjść z podziwu. Jak może nie być ideałem nauczyciel, który po tylu latach nadal podchodzi w pełni indywidualnie do każdego ucznia, robi to z pasją, zaangażowaniem? Z kolei tata w początkach mojej edukacji pomagał mi odrabiać prace domowe z matematyki. Dzięki temu później nigdy nie miałem z nią problemów. I od niej to się tak naprawdę zaczęło.

 

Jak szybko udało ci się przekonać do swojego projektu nauczycieli i uczniów?

– Celem „Nauczymy Cię” od samego początku było stworzenie firmy, która postawi na koleżeńskie relacje i brak bariery wiekowej między uczniem a korepetytorem. Firmy, która będzie zajmowała się udzielaniem najlepszych korepetycji w całej Polsce, a jednocześnie da pracę ambitnym studentom z pasją. W dodatku zorganizuje ją tak, że będą mogli bez problemów pogodzić udzielanie korepetycji z nawet najtrudniejszym kierunkiem studiów. I dostaną stawkę wyższą, niż gdziekolwiek indziej mogą otrzymać jako studenci.

Każdy duży cel należy rozbić na kilka mniejszych. Musiałem zacząć od znalezienia pierwszych uczniów. Było to o tyle kłopotliwe, że firmę założyłem na początku lipca 2015 roku. Jednak ubiegłoroczna matura z matematyki okazała się na tyle trudna, a akcje marketingowe na tyle skuteczne, że już na wakacjach musiałem poszukać pierwszego współpracownika. Kolejnym celem było poszerzenie oferty – jesienią miałem w niej już 10 przedmiotów. Później przyszedł czas na rozszerzenie działalności poza Białystok. Obecnie działamy w trzech miastach: Białymstoku, Wrocławiu, Lublinie oraz w Trójmieście. Kolejnych pięć oddziałów powstanie w maju, kiedy po maturach uspokoi się sytuacja na rynku. A od nowego roku szkolnego będziemy działać w każdym mieście wojewódzkim.

 

Start-up „Nauczymy Cię” okazał się strzałem w dziesiątkę?

– Rozwijam się w specyficznym obszarze – niewiele start-upów zajmuje się czymś podobnym. Znalazłem niszę i wykorzystuję to z pełnym zaangażowaniem.

 

Na jakich zasadach zatrudniasz nauczycieli?

– Współpracuję z nimi na zasadzie prowizji. Obecnie jest ich około 40, ale już prowadzimy rekrutacje w kolejnych miastach. Jesienią ma to być 150-200 osób.

 

Ile można zarobić, udzielając korepetycji jako pracownik twojej firmy?

– Ciężko jest jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Składa się na to wiele czynników, między innymi przedmiot, pora roku szkolnego, doświadczenie korepetytora. W najsłabszych okresach to bywa tylko kilkadziesiąt, kilkaset złotych miesięcznie. Ale przed maturami w przypadku najpopularniejszych przedmiotów kwoty czterocyfrowe stają się realne do zarobienia.

Nie ma zbyt wielkiej różnicy między zarobkami na czarno, a w „Nauczymy Cię”, bo nasza prowizja jest bardzo niska. Oprócz tego języki obce są zwolnione z VAT-u. Na pewno w każdym mieście, w którym działamy, nasza stawka godzinowa jest wyższa niż w dowolnej innej pracy dorywczej dla studenta. Do tego grafik jest maksymalnie elastyczny i korepetytor poświęca na pracę tyle czasu, ile może – nie ma minimum do wyrobienia.

 

W jaki sposób rekrutujesz nauczycieli? W „Nauczymy Cię” to głównie młodzi ludzie, a więc dokonujesz pewnej selekcji.

– Daję ogłoszenie o pracę w danym mieście, głównie w internecie. Na podstawie CV i początkowych rozmów wyciągam bardzo dużo wniosków. „Nauczymy Cię” to wyłącznie ludzie młodzi. Zdarza się, że zgłaszają się do pracy osoby w wieku moich rodziców. Z pewnością są to nauczyciele niezwykle kompetentni, ale wizja firmy, której się trzymam, nie pozwala mi podjąć z nimi współpracy. Do tej pory to się sprawdzało. Bycie studentem jest warunkiem wymienianym przeze mnie w ogłoszeniach o pracę, choć zdarzają się wyjątki od tej reguły.

Po etapie internetowym spotykam się z wybranymi kandydatami w ich mieście. Najpierw grupowo. Wtedy wyjaśniam warunki współpracy. Następnie chcę każdego z nich poznać osobiście. Trwa to najczęściej dwa dni. Próbuję sam chociaż częściowo sprawdzić wiedzę i doświadczenie kandydatów. Robię to głównie przez różnego rodzaju testy i rozmowy. Mam trochę ułatwione zadanie – wizerunek firmy przyciąga głównie osoby z pasją. To najważniejsza cecha, której szukam u potencjalnych korepetytorów. Następnie korepetytorzy są sprawdzani przez uczniów, już w trakcie lekcji. Planuję rozwinąć system sprawdzania przyszłych współpracowników np. przez wprowadzenie ankiet po zakończonych lekcjach, ale do tej pory wystarczające było poleganie na opiniach uczniów wyrażonych na forum na stronie.

 

W jaki sposób sprawdzasz skuteczność oferowanych lekcji?

– Do tej pory wiele razy miałem okazję osobiście porozmawiać z uczniami. Oprócz tego od nowego roku szkolnego wprowadzamy system ankiet dla uczniów i być może, wraz z rozwojem strony internetowej, system ocen na stronie.
Jakie przedmioty masz w ofercie?

– Mogę zaoferować tak naprawdę naukę wszystkiego. Jeśli przyjdzie do mnie ktoś, kto powie, że jego pasją jest pieczenie ciast i umie przekazać tę wiedzę, to możemy spróbować podjąć współpracę. Jeśli nie pojawią się chętni, to ani firma, ani korepetytor nic na tym nie tracą. Dlatego jestem bardzo otwarty na wszelkie formy współpracy. Ale przede wszystkim oferujemy najważniejsze przedmioty szkolne. Uczyć się u nas mogą wszyscy – coraz częściej zdarzają się osoby dorosłe, które chcą poprawić znajomość języków obcych. Niektórzy potrzebują ich w pracy, inni planują wyjazd za granicę, jeszcze inni uczą się po prostu dla siebie. Zdarzają się osoby, które do takiej nauki zabierają się po 50. roku życia. Z drugiej strony mamy również doświadczenie w pracy z uczniami podstawówek. Oprócz tego oferujemy zajęcia, które mogą być alternatywą dla spędzania czasu przed komputerem, jak na przykład naukę gry na instrumentach.

 

Jak powinna wyglądać idealna lekcja z korepetytorem?

– Powinna być w pełni dopasowana do ucznia. Korepetytor musi zdawać sobie sprawę z tego, że uczeń może pewnych rzeczy nie rozumieć. Trzeba określić, gdzie jest problem, i wspólnie zaplanować, jak go rozwiązać. To wszystko powinno się odbywać w miłej, koleżeńskiej atmosferze.

Lekcje przez Skype’a to dobry sposób na naukę?

– O dziwo tak. Sam nie byłem przekonany do tej metody, kiedy zabierałem się do pierwszej takiej lekcji. Po pewnym czasie okazało się jednak, że można w ten sposób pracować bez żadnych problemów i równie efektywnie co wtedy, gdy nauczyciel i uczeń siedzą obok siebie. Ma to też sporo zalet – główną jest oszczędność czasu i kosztów, które poświęca się na dojazd.

 

Zdradzisz mi największy sukces „Nauczymy Cię”?

– Przygotowanie osoby, która uzyskała z matury z matematyki 8 proc., do egzaminu poprawkowego. Obecnie minimum do zdania wynosi 30 proc. Zajęło nam to nieco ponad miesiąc, a maturzysta uzyskał wynik 50 proc.

Za spory sukces uważam też otwarcie tylu oddziałów firmy w tak krótkim czasie. Ale największe plany i cele są jeszcze przede mną. Wierzę, że będą owocować coraz większymi sukcesami, bo jeśli robi się coś, w co się wierzy z pełnym zaangażowaniem i pasją, to zawsze przynosi efekty.

 

Czego sam się nauczyłeś dzięki „Nauczymy Cię”?

– Zrozumiałem, że żeby coś osiągnąć w dowolnej dziedzinie, trzeba rozsądnie wykorzystywać wszelkie okazje, jakie się nam przytrafiają, nawet te najmniejsze. Nie jest to takie proste, bo bardzo często wymaga wyjścia poza tzw. strefę komfortu i zrobienia czegoś nowego.

Moją pierwszą wykorzystaną okazją na drodze do założenia firmy były pierwsze korepetycje w życiu. Pewna osoba zapytała mnie, czy mógłbym ich udzielić, a ja postanowiłem spróbować, mimo że nigdy wcześniej tego nie robiłem. Wiele osób narzeka, że życie nie podsuwa im takich szans, ale to można bardzo łatwo zmienić. Ja dostrzegam przynajmniej dwa sposoby.

Pierwszy z nich, to po prostu zacząć wychodzić z domu. Dosłownie gdziekolwiek. Zacząć robić coś nowego – zapisać się na basen, siłownię, jakiś kurs czy do organizacji studenckiej. Wtedy mamy możliwość poznania ludzi o podobnych zainteresowaniach. Sam bardzo wiele zawdzięczam temu, że dołączyłem do Studenckiego Forum Business Centre Club. Poznałem tam ludzi, od których wiele się nauczyłem, którzy mnie inspirują i wspierają.

Drugi sposób opieram na cytacie Okazje same przychodzą do tych, którzy głośno dają wyraz swojej pasji [William J. Donovan – przyp. red.]. Ta zasada sprawdza się zarówno w moim przypadku, jak też u moich znajomych i wśród ludzi, którzy odnieśli sukces w jakiejś dziedzinie. Jeśli robimy coś naprawdę dobrze i to jest nasza pasja, niech dowiedzą się o tym wszyscy. W czasach Facebooka czy Instagrama da się to zrobić zerowym kosztem na

ogromną skalę.

 

Masz świeże doświadczenie z obu stron – jako student i jako nauczyciel. Jak oceniasz polską edukację?

– Polska edukacja jako system powinna zostać zburzona i zbudowana na nowo. I to na każdym etapie – od przedszkola aż po studia. Wtedy nasze usługi nie byłyby potrzebne. Znam nauczycieli, również akademickich, którzy podzielają moją opinię. Niestety, nie wydaje mi się, żeby to było możliwe. Skończy się raczej na kolejnych reformach, które być może przyniosą jakąś poprawę, ale wszystkich wad nie wyeliminują.

Wina za taki stan rzeczy często jest zrzucana na nauczycieli. A przecież oni sami nie mogą zbyt wiele zrobić – są ograniczeni podstawą programową i zmuszeni do tego, by ich uczniowie osiągali jak najwyższe wyniki na testach czy egzaminach. Fakt, zdarzają się tacy pedagodzy, którzy wybierając zawód, minęli się z powołaniem. Ale czy tak się nie zdarza w przypadku każdej profesji? System edukacji w Polsce ma wiele wad, ale mimo to większość nauczycieli wykonuje świetną pracę, która nie zawsze jest doceniana. W „Nauczymy Cię” nie musimy już naszych uczniów uczyć pisać, czytać albo innych podstawowych umiejętności. Nauczyciele zrobili to przed nami, więc my uzupełniamy ich pracę.

 

Łukasz Krysztopik. Student Politechniki Białostockiej, pasjonat motoryzacji. Od kilku lat udziela korepetycji z matematyki. Na trzecim roku studiów postanowił założyć firmę „Nauczymy Cię”, która by się tym zajmowała. Obecnie w ofercie jego firmy są wszystkie szkolne przedmioty. „Nauczymy Cię” działa w sześciu miastach, zrzesza około 40 korepetytorów. Krysztopik ma plan, żeby rozszerzyć działalność na wszystkie miasta wojewódzkie.

Magdalena Linke. Historyk sztuki, studentka prawa na Uniwersytecie Warszawskim i brytyjskiego prawa w British Law Center, University of Cambridge. Założycielka portalu o prawie, biznesie i modzie Sezon Mag. Uczestniczka warsztatów Fashion Writing i laureatka głównej nagrody Kick into Fashion Industry na festiwalu Art & Fashion by Grażyna Kulczyk w Poznaniu. Pracowała w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, Desie Unicum S.A. i magazynie „Art & Business”. Publikuje na łamach „Zwykłego Życia”, „Fashion Magazine”, „Label”, „Elle” i vumag.pl.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.