Naleśniki, call-centre i 50 milionów – czyli o wyciąganiu wniosków z porażek

Z jednej strony, podobno więcej można się nauczyć studiując porażki aniżeli sukcesy innych. Ale z drugiej strony, prawie wszystkie opisy firm jakie znaleźć można w mediach, dotyczą firm udanych, ba, często wyróżniających się. Jednak zdarzają się wyjątki. Dziś przywołany zostanie tekst zawierający liczne nauczki wyciągnięte z porażek, a główne role grają w nim Kinga Nowakowska, naleśnikarnia oraz call-centre. Lojalnie ostrzegam, że dzisiejszy wpis zawiera opis udanej sprzedaży w Polsce firmy za kwotę 50 milionów złotych.

Kilka miesięcy temu na rynku ukazała się książka Katarzyny Ratajczyk pt. „Niezniszczalne”. Autorka przeprowadziła kilkanaście wywiadów z kobietami od dawna zajmującymi się biznesem i zapytała ich o rolę porażek w ich doświadczeniach. Chciała się – między innymi – upewnić się, ile jest prawdy w obiegowych opiniach o tym, że porażki sa bardziej pouczające niż sukcesy (choć sukcesy są zdecydowanie bardziej przyjemne!).

Choć kluczowym momentem opowiadania jest sprzedaż call-centre w Warszawie w 2007 roku za kwotę ok. 50 milionów złotych, a rozmówczyni miała znaczne udziały w tym przedsięwzięciu, to jednak wywiad zawiera wiele ciekawych fragmentów. Choćby takie:

  • gdy ci się noga powinie, bank pierwszy odetnie ci pieniądze (w sumie nic dziwnego, bank nie jest od inwestycji ryzykownych, od tego są fundusze inwestycyjne lub inwestorzy indywidualni)
  • Jednostkowy sukces biznesowy, choćby tak spektakularny jak ten opisany w tekście, nie jest żadnym gwarantem, że kolejne twoje przedsięwzięcia będą udane!
  • W kluczowych momentach p. Kinga nie wahała się korzystać ze znajomości, a w osiąganiu swoich celów (przyjęcie na Sorbonę w Paryżu) potrafiła być „bardzo kreatywna”.
  • Większość jej przedsięwzięć nie odnotowała sukcesu – choć gdzie zdarzył jej się i wielki sukces
  • Niektóre pomysły, choć były nieudane, potrafiły prowadzić do sukcesu w następnej rundzie.
  • Sport jest świetną szkołą życia – uczy zarówno ambicji jak i  pokory, uodparnia także na porażki.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

KINGA NOWAKOWSKA (KN) – streszczenie wywiadu z lata 2014 zamieszczonego w książce Katarzyny Ratajczyk  pt. „Niezniszczalne”.

Urywek ze wstępu:

Dyrektor operacyjny w funduszu inwestycyjnym w Grupie Capital Park, ale także właścicielka naleśnikarni Bastylia Champagne Bar & Crêperie, działającej w Warszawie od 2001 roku. Założycielka BioBazaru – pierwszego w Warszawie i Katowicach targu z ekologiczną, certyfikowaną żywnością. Jest też inwestorką w wielu innych przedsięwzięciach.

KN lat ok. 45 (w 2015 r).

 

  • SPORT.

 

KN jako nastolatka grała zawodniczo w tenisa (Legia Warszawa, także kadra Polski). Sport indywidualny nauczył ją:

[1] zrzucanie odpowiedzialności za porażkę na innych jest pozbawione sensu,

[2] sytuacja typu wygrana i porażka nie są rzeczywistościami stałymi – wydarzają się naprzemiennie i nie należy się zbytnio do nich przyzwyczajać. uważa, że obie w/w obserwacje są kluczowe w biznesie.  sport dobrą szkołą charakteru – uczy pokory, ambicji i odporności na porażki 

  • DOŚWIADCZENIE ZAGRANICZNE.

 

KN po maturze (1989) wyjechała do Paryża – tam widziała większe szanse na realizację swoich aspiracji. Mieszkała tam 9 lat. Wyjechała do ciotki, ale szybko została, ze względu na zewnętrzne okoliczności, pozostawiona samej sobie: bez pozwolenia pracy, bez znajomości języka. Mieszkała w kiepskich miejscach, wykonywała proste prace. Koczowała, co 1-2 miesiące zmieniając miejsce zamieszkania. Równolegle: ukończyła korespondencyjną szkołę przewodników wycieczek, nauczyła się języka francuskiego. W końcu dostała się (było kilka specjalnych miejsc z krajów słabo rozwiniętych, ale też duże kłopoty formalne, rozwiązała je „kreatywnie”), na Sorbonę, gdzie ukończyła prawo. Próbowała swych sił w zawodzie – wykonując staż aplikacyjny w Polsce i we Francji, ale szybko zorientowała się, że ta praca nie jest dla niej. Poszła do pracy. Znalazła nieźle płatną posadę w firmie IBM w Paryżu (po znajomości, dzięki pomocy osoby, którą KN uczyła w Paryżu gry w tenisa). Mieszkała kątem przy hali sportowej, w zamian za bycie portierem. sporo zdarzeń ze wsparciem znajomości – często zbiegi okoliczności ale… szczęście sprzyja lepszym!

Punkt zwrotny: plany i kooperacja biznesowa z kuzynem Janem, który wtedy mieszkający już od 15 lat w USA, zaprosił ją do USA w celu założenia wspólnej naleśnikarni. Warunkiem było jednak, żeby nauczyła się smażenia francuskich naleśników. otwartość na zmiany, elastyczność, umiejętność uczenia się nowych rzeczy Rzuciła dobrze płatną pracę w korporacji i zatrudniła się jako kelnerka w naleśnikarni. Grek, właściciel naleśnikarni, u którego pracowała za darmo, aby tylko się nauczyć, wszystko jej pokazał, dał receptury i płacił jej mieszkanie. KN mu powiedziała, że chce założyć naleśnikarnie na Manhattanie.

Po 3 miesiącach wyjechała do Stanów, gdzie okazało się (decyzja Jana), że biznes nie będzie jednak dotyczył branży gastronomicznej tylko będzie to… CALL CENTER!

  • CALL CENTER I SUKCES W POLSCE.

 

            Cztery miesiące czytania, rozmów, jeżdżenia na konferencje i poznawania metod rekrutacyjnych i szkoleniowych, na bazie tego stworzyli biznesplan. Przy okazji KN zdała sobie sprawę, że jej wcześniejsze zawodowe doświadczenie nauczyło ją wiele o zasadach prowadzenia biznesu: silnie podkreślała znaczenie „konsekwencji we wprowadzaniu procedur”.

Zdecydowali, aby otworzyć call center w Polsce, w Krakowie. Był rok 1996. Sądzili, że to będzie „szybki biznes i szybki sukces, ale po 6 miesiącach było wszystko nadal w rozsypce…”. Zaczęli od klienta (Clairol) pozyskanego do własnej firmy przez brata Jana, który w Polsce miał agencję reklamową  początki przerwania bariery błędnego koła – po znajomości (też byli udziałowcami)

(firma była udziałowcem w tym call center). Usługa obsługi telefonicznej klientów odniosła sukces. Szybko pojawili się nowi kontrahenci, m. in. Marlboro Adventure Team (400 tys telefonów w 2 miesiące!!!) , Bank Handlowy, nawet Telekomunikacja Polska. Od 50 stanowisk, call center rozrosło się do 200 pracowników etatowych.

W pewnym momencie przeinwestowali, rośli zbyt szybko. Przeoczyli zagrożenia Dziś KN uważa, że lepiej rosnąć stopniowo. Po 2 latach od startu byli na skraju bankructwa – z powodu wysokich kosztów operacyjnych. Nie mieli stałych klientów, tylko kampanie marketingowe, więc nie mieli stałych przychodów. Przez dłuższy czas zarząd nie brał pensji, a firma przynosiła duże straty.

Kolejny kryzys, TPSA wprowadziła „regionalne opłaty za telefony 0-800” i powstała konieczność przeniesienia siedziby do Warszawy. czynnik niezależny od nich. Zamknęli firmę w Krakowie, zwolnili ponad 250 osób, przenieśli się do Warszawy. KN musiała stanąć twarzą w twarz z (300) pracownikami i powiedzieć, że są zwolnieni. Najlepszych (ok. 30 osób) zaprosiła na stanowiska menedżerskie do nowo otwieranej placówki w Warszawie. KN uważa dziś, że szczerość i bezpośredniość tak trudnego przekazu spowodowała, że sytuacja nie wymknęła się spod kontroli a ludzie zrozumieli zaistniałą sytuację.

Zmienili formułę pracy, przeszli na outsourcing, aby nie mieć wysokich kosztów operacyjnych. Przez następne dwa lata stopniowo wychodzili z zadłużenia, spłacili w końcu wszystko. Outsourcing bezpieczniejszy (mniejsze koszty operacyjne!)CC

            Czasy warszawskie były walką o przetrwanie. Byli bardzo aktywni: 5 prezentacji tygodniowo w poszukiwaniu nowych klientów, a z tego średnio 2 nowe kontrakty miesięcznie. Duża aktywność własna – nie czekaj!!! Po kolejnych dwóch latach byli najlepszym cal-centre w Warszawie.

Nie pomagała nieuczciwa konkurencja państwowych spółek (Tepsa) oraz przewrotna natura banków i systemu kredytowania przedsiębiorstw. Zwraca również uwagę na problem przeinwestowania połączonego z posiadaniem jednego dużego klienta strategicznego, którego utrata może doprowadzić firmę do bankructwa (tu przykład kontraktu z Canal Plus – pracowali dla nich ok. 3 lat). Potem „pod Canal Plus” zbudowali call centre na 180 ludzi w Górze Kalwarii, a Canal Plus w ostatniej chwili wycofał się ze współpracy (zdecydował się na współpracę z TPSA – TP Internet) [obaj mieli udziałowców francuskich – dopisek WH]. Spółka KN stanęła na skraju bankructwa, z długami z inwestycji (zdaniem KN: z bankiem musisz wiedzieć, że w momencie gdy najbardziej potrzebujesz pieniędzy, oni pierwsi zakręcą ci kurek).Ciekawe uwagi o bankach – ale zadaniem banków jest dbać o bezpieczeństwo pożyczanych pieniędzy!!! A nie dzielenie się z tobą twoim ryzykiem!  Przy zagrożeniu bankructwem, bank podniósł im wszystkie marże. Konsekwencja: zwolnienia, cięcia kosztów, oszczędności. W chwilach ciężkich miała w tle głowy, że może z powrotem zostać kelnerką.

Ostatecznie, po dużej kraksie z Canal Plus firma odbiła się znacznie od dna i po 11 latach funkcjonowania została  w 2007 roku sprzedana spółce giełdowej Internet Group za ok. 50 mln zł.Potężny sukces – ustawia ich na życie – ale tez mieli szczęście. Sprzedaż dokonała się na dwa tygodnie przed krachem na giełdzie  – tu KN zwraca uwagę także na czynnik losowy i przysłowiowe „szczęście”. Jak mówi – AAdwa tygodnie później firmy nie udałoby się sprzedać w ogóle.

  • DALSZE ŻYCIE ZAWODOWE I INWESTYCYJNE

 

Mimo że KN zawsze ogromną inklinację w stronę podróży (szczególnie dalekich), po udanej sprzedaży firmy nie uległa pokusie wyruszenia w podróż dookoła świata. Różne okoliczności na to wpłynęły, ale KN uznała, że potrzebuje kontynuacji życia zawodowego i inwestycyjnego. (dowiedziała się, że dla takich jak ona, podróż dookoła świata jest dość monotonna i nudna…).

Szybko znalazła zatrudnienie w funduszu inwestycyjnym Capital Park (kuzyn Jan został tam szefem 2 lata wcześniej). Dalej współpraca z byłym wspólnikiem Ponadto był to moment, kiedy dysponowała już sporym kapitałem, które chętnie zaczęła inwestować. Obecnie jest tam dyrektorem generalnym spółki Art. Norblin sp. z o.o., której celem jest rewitalizacja dawnej fabryki Norblina w Warszawie.

KN zwraca uwagę, że doświadczenie biznesowe wcale nie gwarantuje sukcesu inwestycyjnego. Prowadzenie działalności gospodarczej to ciągła ocena ryzyka i podejmowanie działań. Ważne uwagi!  przekształcających istniejącą strukturę. Podaje przykład „porażki” MyEcolife – własnej marki żywności ekologicznej. Sama ona okazała się działalnością deficytową (z pośrednictwa może ewentualnie wyżyć jedna osoba – dziś firma w końcu jest choć „na zero”), ale na konwie tego doświadczenia (po 3 latach) kolejne niepowodzenia, straty kilku milionów złotych, choć niby z tego coś powstało udanego… powstało znakomite i dochodowe przedsięwzięcie BioBazar (Warszawa i Katowice). BioBazar zrodził się z desperackiego pomysłu, gdy poprzednia firma była nierentowna.

Dodatkowo, wśród swoich działań, KN wymienia naleśnikarnię na Placu Zbawiciela (Bastylia), inwestycje w nieruchomości, Smart Energy – energia pozyskiwana z odpadów. Podaje również pomysły, których nie udało się z sukcesem realizować, czyli dom spokojnej starości w dorzeczu Pilicy, szpital onkologiczny.

Po drodze chcieli zrobić dom spokojnej starości nad Pilicą – kupili działkę i mieli pozwolenie na budowę, ale koszt miesięczny byłby 5-6 tys zł, więc zrezygnowali.  kupili działkę? I się potem wycofali? A gdzie biznes-plan? Czy nie należało wcześniej?   KN z właściwym sobie realizmem i spokojem wypowiada się o kolejnej działalności, w jaką się zaangażowała: mentoring w Sieci Przedsiębiorczych Kobiet. Deklaruje, że zauważa silne różnice w podejściu biznesowym kobiet i mężczyzn i że pragnie wspierać ewidentnie niewykorzystany jeszcze potencjał przedsiębiorczości i ogromne talenty menedżerskie jakie napotyka w osobach kobiet w Polsce – w ostatnim czasie zaangażowała się w przedsięwzięcie o nazwie Black Swan – klub ten wyłonił się z Sieci Przedsiębiorczych Kobiet.Chcą wspierać finansowo wybrane firmy prowadzone przez kobiety. Może czytelniczki bloga byłyby zainteresowane?  Właśnie wyselekcjonowały pierwsze trzy.

Obecnie jest zaangażowana równolegle w pracę w 7 spółkach. Ale pisze, że w żadnej z biznesów nie uchroniła się przed porażką. Niejedną zresztą! BB

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.