O zachowaniu się na zajęciach lub… zebraniu

O savoir-vivre dyskutuje się w różnych kontekstach i w świetle różnych sytuacji. Z jednej strony, wielu studentów podkreśla, że savoir-vivre jest dla nich ważną sferą i żałują, że ogólny poziom manier się obniża. Z drugiej strony, jest także sporo wypowiedzi, że to są jakieś tam „bzdety” i kwestie, na które szkoda czasu. Ktoś zadał pytanie, jak skutecznie korygować swoja mowę ciała i… czy to w ogóle możliwe. Przyjrzyjmy się tym sprawom na przykładzie sytuacji bliskiej każdemu studentowi czyli dotyczącej zajęć na uczelni.

Gdy student chce skorygować swoją mowę ciała
Mail od studenta brzmiał tak:

(…) chciałbym wspomnieć o mojej przygodzie z mową ciała. Kiedyś (tak jak prawdopodobnie większość ludzi?) w ogóle nie zwracałem uwagi na mowę ciała. Jakieś trzy lata temu jednak natknąłem się na jakiś artykuł, następnie poczytałem o tym trochę więcej i wyniesioną wiedzę zacząłem (a przynajmniej starałem się) stosować w praktyce. Zauważyłem, że nawet proste rzeczy takie jak bardziej otwarta postawa mają spore znaczenie i zdecydowanie zacząłem zauważać pozytywne efekty, mimo że nie uważam się za żadnego eksperta w tej kwestii. (…) wiadomo, że komunikację niewerbalną mamy wrodzoną, ale jednak myślę, że każdy w łatwy sposób może trochę „ułatwić” sobie życie przez poświęcenie chociaż kilku chwil na zainteresowanie się tematyką mowy ciała. Teraz nawet podświadomie w różnych sytuacjach zastanawiam się nad mową ciała innych osób – czy to uczestników tego samego spotkania, czy nawet osób przypadkowych.

Zacznijmy od tego, że mowa ciała to część ogólnej sfery „umiejętności miękkich” (soft skills), a różne jej aspekty da się skorygować i wytrenować, o ile tylko istnieje silna motywacja oraz spora doza konsekwencji. Dotyczy to mowy ciała, ale także umiejętności negocjacji, sposobu wyrażania się itd.

Savoir-vivre na uczelnianych zajęciach
Jak to zwykle bywa, elementarz mowy ciała jest prosty – można by napisać np. listę przykazań dla studenta na zajęciach, która wyglądałaby – na przykład – tak:

  1. Siedź porządnie, nie leż na krześle ani (tym bardziej) na blacie
  2. Nie żuj gumy, w Polsce wielu ludzi odbiera to jako lekceważenie rozmówcy
  3. Nie ziewaj „szeroko”, a jeśli już musisz, to zakrywaj usta
  4. Nie jedz, a pij tylko wtedy jeśli masz wrażenie, że to jest akceptowane przez prowadzącego.
  5. Nie rozmawiaj na kwestie nie związane z zajęciami. Jeśli musisz wymienić się z sąsiadem krótkim komentarzem, zrób to szeptem i krótko (powiedzmy, dla porównania, aby się zachowywać jak w kinie podczas seansu)
  6. Używaj elektroniki (laptop, smartfon) podczas zajęć wyłącznie wtedy, gdy masz pewność, że prowadzący to akceptuje
  7. Jeśli chcesz używać elektroniki (laptop, smartfon), w żadnym razie nie rób tego „wspólnie z sąsiadem”.
  8. Nie graj w karty (zdarzało mi się widzieć to na zajęciach!!!) ani w nic innego z innymi osobami
  9. Jeśli jesteś na sali „ze swoja drugą połówką”, to staraj się aby tego nie dało się poznać. Nawet jeśli jesteście zakochani w sobie, sala wykładowa nie jest miejscem aby to okazywać (np. trzymając się za rękę)
  10. Im mniej zamierzasz faktycznie uczestniczyć w zajęciach, tym ważniejsze jest abyś może usiadł gdzieś z boku, „nie w pierwszym rzędzie”. Brak zainteresowania zajęciami jest „widoczny na odległość”, ale mniej rażący, jeśli jesteś z boku lub z tyłu

Z drugiej strony wszyscy zdajemy sobie sprawę, że:

  • czasem jesteśmy zainteresowani zajęciami, a czasem (często?) nie
  • jedni prowadzący mają atrakcyjny i żywy sposób prowadzenia zajęć, a inni mniej
  • jedne przedmioty są atrakcyjniejsze dla uczestników, inne mniej
  • bywasz wypoczęty i ożywiony albo „zmarnowany i zły”
  • czasem chce ci się wysilić ale czasem kompletnie nic ci się nie chce

Podsumowując, większość z nas ma swój „wewnętrzny próg savoir-vivre’u” poniżej którego nie zejdzie nigdy. Sprawdź sobie wypisane powyżej hasła i zobacz, który byłbyś/byłabyś gotów naruszyć? A jeśli chcesz „podwyższyć sobie poprzeczkę”, to możesz to zrobić poprzez decyzję o ich konsekwentnym przestrzeganiu. Jak wiadomo, takie „pilnowanie się” męczy i z czasem staje się nieatrakcyjne. Aby więc mieć szansę na sukces, musisz cyklicznie (co 2-3 dni? co tydzień?) oceniać (notować) własne obserwacje (patrz wpis na blogu z 8.11.2015).

Zajęcia a zebrania
Uczestnictwo w zajęciach, egzaminy i zaliczenia, sesja – to domena studentów. Gdyby jednak zastanowić się chwilę, to okaże się, że reguły zachowania się na uczelnianych zajęciach są bliskie bardzo zachowaniu się na zebraniu. W tej sytuacji zebrania dochodzi oczywiście dodatkowo opcja uczestnictwa aktywnego, zadawania pytań itp., ale kanon zwykłego uczestnictwa w zebraniu jest bardzo podobny. I tu i tam twój stopień zainteresowania i chęć aktywnego uczestnictwa bywa bardzo różny, każdy z nas miewa pokusę by zaglądać do smartfona, laptopa albo nawet odpisywać na zaległe maile. Rzadziej wprawdzie uczestniczy się w zebraniach „ze swoją drugą połówką”, nie widziałem też nikogo próbującego na zebraniu grać w karty, ale cała reszta już zgadza się w zupełności.

Warto zapamiętać

  • Uczestnicząc w zajęciach na uczelni, czyli będąc w sytuacji typowej dla każdego studenta, warto zdawać sobie sprawę, że istnieje kilka prostych wymogów pokazujących porządne zachowanie się. Szczegóły tych wymogów zależą nieco od rodzaju zajęć, uczelni oraz konkretnego prowadzącego, ale zdecydowana większość zasad jest uniwersalna.
  • Mowa ciała studenta na zajęciach widoczna jest na odległość i na pierwszy rzut oka. Pokazuje ona czy student jest zainteresowany w zajęciach i czy zachowuje się porządnie czy też „nie zamierza się wysilać” (albo nie wie, co wypada, a co nie).
  • Jeśli masz zamiar podwyższać sobie wymogi dotyczące zachowania, to możesz zacząć od mowy ciała na zajęciach. Ale uwaga! Zmienianie siebie wymaga konsekwencji, trwa dość długo (gdy ma być trwałe) i jest męczące.
  • W życiu zawodowym podobna lista zaleceń dotyczy także uczestnictwa w zebraniach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.