Nowa firma – szansa czy ucieczka z kryzysu?

Start firmyRóżne są powody zakładania firmy. Różne są sytuacje, jakie szykuje nam życie. Ale, w największym uproszczeniu te sytuacje i powody można podzielić na dwie kategorie. Jedne, w których firma ma stworzyć nam więcej szans. Mamy się nieźle, ale coś nas rozpiera, szukamy swoich szans na rozwój, poprawę, atuty. I drugie, gdzie życie spłatało nam figla, coś nam się pogorszyło, czegoś zabrakło. Wtedy być może założenie firmy jest próbą poradzenia sobie z kryzysem, odrobienia strat, wyjścia znów z życiowego zakrętu „na prostą”. Wielu czytelników pewnie byłoby ciekawych, których sytuacji jest więcej w praktyce?

Trafiłem w prasie na świeże dane dotyczące trzech polskich województw, a odpowiadające na pytanie zadane w zagajeniu dzisiejszego wpisu. Dane przygotowała międzynarodowa instytucja monitorująca poziom przedsiębiorczości w różnych krajach: Global Entrepreneurship Monitor (GEM). Choć dane są wybiórcze, dla trzech województw, to dają wyobrażenia o proporcjach wyniku.

KostkaDane podane są poniżej, w przytoczonym artykule, ale mówiąc krótko, są województwa (wielkopolskie, zachodniopomorskie) gdzie nowe firmy powstają w równym stopniu w odpowiedzi na potrzebę poszukiwania szans jak i jako obrona przed osobistym kryzysem. Są też inne, gdzie mamy dwukrotnie więcej w tym gronie osób „broniących się przed kryzysem” aniżeli „dobrowolnie szukających szans” (np. lubuskie).

W artykule zwraca się uwagę, że stopniowo rośnie w Polsce procent ludzi widzących w założeniu nowej firmy przede wszystkim szansę, a więc działających proaktywnie, bez czekania na wystąpienie ewentualnego kryzysu. To cieszy, sytuacja ewoluuje w dobrą stronę, na rynek wchodzi pokolenie, które nie pamięta już socjalistycznej gospodarki w Polsce.  A działania te przekładają się na nowe miejsca pracy – co widać na wykresach w artykule.

A jeśli tobie „chodziło kiedyś po głowie” otwarcie własnej firmy? Czekasz na kryzys w swoim życiu, czy może wolisz spróbować na spokojnie, bez „noża na gardle”?

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Firma to szansa. Jak Wielkopolska wypada na tle innych województw?
Gazeta Wyborcza,  Piotr Fijałkowski             01.04.2016 01:00

 

Diagram województw

Mieszkańcy Zachodniopomorskiego zakładają firmy, bo dostrzegają w nich szansę na sukces. W Lubuskim firma to wynik konieczności. A jak na tym tle wypada Wielkopolska?

2006 rok, Zielona Góra. Marcin Pióro, właściciel sieci kantorów w zachodniej Polsce, wpada na pomysł, by stworzyć elektroniczną platformę do wymiany walut. Wtedy jeszcze nie wie, że popyt na jego usługi wkrótce wystrzeli w górę. Wszystko przez kryzys finansowy z 2008 roku i szybujący pod niebo kurs franka szwajcarskiego – waluty, w której setki tysięcy Polaków mają kredyt hipoteczny. W 2011 roku wchodzi ustawa antyspreadowa. Od tego momentu klienci wszystkich banków mogą spłacać kredyty samodzielnie, wymieniając walutę, w jakiej je zaciągnęli (wcześniej skazani byli na kurs, po jakim pieniądze Kurs walutwymieniały ich banki). Zaczynają więc szukać najtańszych opcji i tak trafiają do cinkciarza, a raczej na stronę Cinkciarz.pl. W 2015 roku serwis promuje dwóch byłych prezydentów Polski – Lech Wałęsa i Bronisław Komorowski. Kto jeszcze o Cinkciarzu nie słyszał, teraz na pewno już go zna. Marcin Pióro 10 lat temu dostrzegł swoją szansę na nowy biznes. Wbrew pozorom dotąd, nie była to częsta motywacja do zakładania firm. Z najnowszego badania Global Entrepreneurship Monitor (GEM) wynika, że niemal połowa – 47 proc. młodych firm powstała, bo tak jak Pióro, właściciele dostrzegli w nich swoją szansę. Tym samym po raz pierwszy w czteroletnim cyklu badania motyw szansy wyprzedził motyw konieczności. Dotąd Polacy częściej zakładali firmy z braku innej alternatywy na znalezienie zatrudnienia. Wynik badania powinien napawać optymizmem. Co prawda w Polsce częściej niż średnio w Unii firmy zakłada się z konieczności, ale jeżeli chodzi o szansę – jesteśmy podobni do reszty krajów UE.

Zachodniopomorskie wykorzystuje szanse
Jednymi z najbardziej przedsiębiorczych ludzi w Polsce są mieszkańcy Zachodniopomorskiego. Na każdych pięciu mieszkańców w wieku produkcyjnym przypada w tym województwie jedna firma. Siłą są tu mikroprzedsiębiorstwa, czyli firmy Własna firmazatrudniające do 9 osób. Więcej (w stosunku do liczby mieszkańców) ma ich jedynie Mazowsze. To przede wszystkim jednoosobowe działalności gospodarcze i małe firmy rodzinne – drobny handel, warsztaty samochodowe czy niewielkie przedsiębiorstwa budowlane. Rozwijają się też innowacyjne firmy jak Navdec, który stworzył komputerowy system wspomagania decyzji, podnoszący poziom bezpieczeństwa w żegludze. Mieszkańcy Zachodniopomorskiego są przy tym nastawieni na sukces. Ponad połowa (51 proc.) z tych, którzy w ostatnim czasie założyło firmy, zrobiło to, bo dostrzegło szansę na dobry biznes. I choć niepowodzenia obawia się 57 proc. przedsiębiorców, i tak jest to mniejszy odsetek niż w innych regionach kraju.

Wielkofirmy
Wielkopolska, jeżeli chodzi o przedsiębiorczość, to zupełnie inna bajka. W regionie dominuje jeden ośrodek – Poznań. To tu znajduje się środek wiru, który zasysa największe Companyinwestycje i najlepszą kadrę. W stolicy Wielkopolski (po Warszawie) jest najwięcej zarejestrowanych działalności gospodarczych na jednego mieszkańca w wieku produkcyjnym. 95 proc. z nich to mikroprzedsiębiorstwa. Ale w Poznaniu widać również rozwój małych, średnich i dużych firm. Szczególnie te ostatnie upodobały sobie stolicę Wielkopolski. Jest ich tu zdecydowanie więcej niż np. w Szczecinie. Stolica Wielkopolski pełna jest przykładów firm, które w ciągu zaledwie kilku lat rozwinęły skrzydła i przeistoczyły się z małych kilkuosobowych przedsiębiorstw w liczące się spółki zatrudniające kilkadziesiąt czy nawet kilkaset osób. Widać to szczególnie w branży nowych technologii na przykładzie takich firm jak producent oprogramowania Netguru czy sprzętu dla inteligentnego domu Fibaro. Mimo to mieszkańcy Wielkopolski znacznie rzadziej zakładają firmy, bo widzą w nich szansę na sukces (44 proc.) niż w Zachodniopomorskiem. Ale za to 60 proc. z nich jest przekonanych o swoich umiejętnościach przedsiębiorczych.

W Lubuskiem z konieczności

Jeszcze inaczej wygląda sytuacja w Lubuskiem. Nie ma w nim jednego silnego ośrodka. Są za to dwa, ale średniej wielkości – Zielona Góra i Gorzów Wielkopolski. Mimo tych trudności Własny pomysłostatnie lata były dla regionu udane. Stopa bezrobocia spadła z 17 proc. w 2011 roku do ok. 11 proc. obecnie. Trudną sytuację na rynku pracy i konieczność szukania dla siebie własnej drogi zdają się potwierdzać wyniki badania GEM. Zaledwie 28 proc. młodych przedsiębiorców deklaruje, że założyło firmę, bo dostrzegło w niej swojej szansy. To jeden z najniższych wyników w kraju. Większość twierdzi, że zrobiło to z konieczności. Przedsiębiorczość kwitnie przede wszystkim w Zielonej Górze. Są już nawet pierwsze wyraźne sukcesy i to w branży nowych technologii, jak choćby wspomniany wyżej serwis Cinkciarz.pl.

Ambicje wzrostu
– Wszystko wskazuje na to, że miasta i regiony będą poszukiwały niszy, w których będą mogły się rozwijać. Dla Szczecina, mimo że nie leży nad morzem, naturalna wydaje się specjalizacja związana z wodą. Dlatego warto tworzyć kierunki związane z przemysłem stoczniowym czy logistyką morską. W przypadku takich ośrodków jak Zielona Góra czy Gorzów Wielkopolski być może lepiej byłoby postawić na kształcenie średnie. Takich specjalistów potrzebuje przemysł, który koncentruje się w specjalnych strefach ekonomicznych, a takie są w Lubuskiem – tłumaczy prof. Waldemar Budner z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Read more: http://wyborcza.biz/akcjespecjalne/1,151526,19848199,firma-to-szansa-jak-wielkopolska-wypada-na-tle-innych-wojewodztw.html#ixzz451Ki3HEj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.