Kilka popularnych mitów dotyczących procesu szukania pracy

W dyskusjach, szczególnie prowadzonych wśród młodych ludzi, zaczynających swoje życie zawodowe, krąży wiele mitów, niemających wiele wspólnego z rzeczywistością. Warto mieć co do nich własne zdanie, bo uczenie się na cudzych błędach jest mniej bolesne niż na własnych.

OPINIA 1:
Listów motywacyjnych nikt nie czyta (wszystkie są do siebie podobne). Szkoda ich wysyłać, wystarczy samo cv
Prawdą jest, że wielu kandydatów do pracy używa szablonów listów motywacyjnych, jakie krążą w internecie. Być może jest też wielu pracodawców, którzy skupiają się na zawartości życiorysu. Jednak gdybyś dawał pracodawcy swoje cv osobiście, wydrukowane, do ręki – też dorzuciłbyś jakiś komentarz: kim jesteś? czego szukasz? dlaczego akurat ty i właśnie tu? Zrób to więc pisemnie. W końcu nic nie możesz stracić, a brak tego listu w wielu miejscach może przekreślić twoje szanse.
OPINIA 2:
Warto wysyłać w wiele miejsc swoją ofertę, a adresatów znajdziesz śledząc ogłoszenia o pracy. W końcu wiele firm i instytucji się ogłasza, że poszukuje pracowników
Jeśli swoje starania ograniczysz do tych miejsc, które ogłaszają się, że szukają pracowników, to praktycznie zawsze (chyba, że twój zawód jest bardzo poszukiwany) „będziesz w tłumie” czyli wśród wielu innych kandydatów. To zmniejsza twoje szanse.
Lepszą taktyką jest zwrócenie się także do firm, czy instytucji, które się nie ogłaszają. W typowej sytuacji na rynku pracy, jeśli np. 20-30% firm ogłasza się, że szuka ludzi do pracy, a inne 20-30% firm nie przyjmie nikogo „za żadne skarby”, to nadal jest 40-60% firm, które wprawdzie się nie ogłaszają, ale rozważyłyby przyjęcie kogoś nowego (zaraz lub w niedalekiej przyszłości), gdyby kwalifikacje kandydata były atrakcyjne.
OPINIA 3:
Większość miejsc pracy rozchodzi się „po znajomościach”. To jest skandal! Tym się powinna zająć prokuratura! Renomowane firmy tak nie robią.
Wszyscy działamy  często w trybie „po znajomościach”, choćby przy załatwianiu spraw codziennych. Tylko urzędnicy państwowi mają obowiązek prawny dochowywać wymogów formalnych konkursowych (ale nie pracownicy korporacji lub szefowie własnych firm). Wielkie firmy nagminnie działają także w ten sposób (np. Google) i fundują nawet premie dla pracowników, którzy zarekomendują osobę, która zostanie zatrudniona. W języku polskim „załatwianie spraw po znajomości” ma wydźwięk negatywny, ale podobne wyrażenie w języku angielskim „networking” już brzmi pozytywnie i jest pożądanym elementem.
OPINIA 4:
Idealny kandydat do pracy to młoda osoba, bez większych wymagań i z dużym doświadczeniem zawodowym. To absurd! Czy ci pracodawcy to są idioci? Przecież to jest sprzeczność!!!
Pracodawcy formułują swój „koncert życzeń”, ale zdają sobie sprawę z tego, że w praktyce kandydaci spełnią go tylko w pewnym stopniu. W praktyce pracodawca wybiera spośród realnych kandydatów dostępnych na rynku. Z punktu widzenia kandydata do pracy, lepiej porównywać się więc ze swoimi rówieśnikami i starać się być „możliwie atrakcyjnym” na tym tle. Z drugiej strony, szukanie pierwszej pracy (czy w ogóle doświadczenia zawodowego) to klasyczne „przełamywanie bariery błędnego koła”. W praktyce da się to zrobić (przecież wszyscy 30-latkowie mają to jakoś za sobą!), ale im jesteś młodszy gdy to robisz, tym jest (statystycznie) łatwiej.
OPINIA 5:
Można angażować się na staże lub praktyki ale płatne, choćby w pewnym stopniu. Staż (np. 3-miesięczny) bezpłatny to praktycznie oszustwo ze strony pracodawcy. Należy trzymać się od tego jak najdalej!
Staże płatne to świetna sprawa i jeśli masz możliwości płatnego i wartościowego stażu, to korzyści z jego odbycia są bezcenne. Z drugiej jednak strony, cena za twoją pracę (praktykę) w firmie X jest ceną rynkową. Może być dodatnia, zerowa lub sporadycznie nawet ujemna (tak jak opłata za studia do zapłaty przez studenta – choć w większości sytuacji to student płaci za studiowanie, to przecież niektóre uczelnie publiczne na niektórych kierunkach studiów, tzw. zamawianych, dopłacają studentom za studiowanie). Oprócz wynagrodzenia, pracownik wynosi z firmy także doświadczenie (umiejętności), kontakty (networking) oraz wpis do cv (tym bardziej wartościowy im firma jest renomowana). W tej sytuacji bywa i tak, że atrakcyjność elementów pozapłacowych jest tak duża, że są chętni aby w danym miejscu odbywać staż z darmo. A jeśli stażysta nie ma środków do życia? Niektórzy wówczas biorą wieczorną pracę w barze, która pozwoli im się utrzymać.

OPINIA 6:
Warto mieć dla pracodawcy jak najwięcej atutów. Warto rozważyć studiowanie na 2-gim fakultecie równolegle lub studia podyplomowe MBA (szczególnie jeśli w tej chwili masz kłopot ze znalezieniem pracy lub przewidujesz taki kłopot). Albo może doktorat?
Przyjmowanie nowej osoby do pracy praktycznie zawsze przypomina ubieganie się przez kandydata o przyjęcie do 5-10 osobowej grupy. Decyduje szef grupy. Jeśli twoje dodatkowe kwalifikacje nie są bezpośrednio przydatne w nowej pracy, to ich posiadanie może „przeszkadzać” (!!!) twojemu potencjalnemu szefowi – może on/ona się obawiać, że będziesz się „mądrował” w pracy, albo „zadzierał nosa”, albo będziesz przeciwny posługiwania się tobą przy prostych czynnościach albo… zamierzasz z niedługo z nim konkurować. WIĘCEJ  W  CV  CZĘSTO  NIE ZNACZY  LEPIEJ !!!
OPINIA 7:
Lepiej robić jedną rzecz, ale porządnie, niż dwie naraz „po łebkach”. Pomijając życie osobiste, okres studiów warto poświęcić (co najmniej w 90%) na naukę i starać się mieć jak najwyższą średnią. A po ukończeniu studiów należy szukać pracy odpowiadającej twoim kwalifikacjom.
Możesz tak zrobić, ale pracodawcy chętnie „testują” studentów na stażach i wczesnym zatrudnieniu (powody: brak ZUS-u, niska cena rynkowa, wygaśnięcie zobowiązań w momencie końca studiów, akceptacja roli „przynieś, podaj, pozamiataj”). Więc jeśli będziesz czekać do końca studiów, to będziesz już zwykle konkurować z konkurentami „wewnętrznymi” (twoimi rówieśnikami), już w tej firmie znanymi i sprawdzonymi. Takie konkurowanie jest trudne!
OPINIA 8:
Programy (i zawartość) studiów na uczelni X na wydziale Y na kierunku Z jest absurdalna i w 95% nieprzydatna w pracy. To skandal, że tak jest. Chyba zrobiono to dla wygody Panów (i Pań) Wykładowców!!!
Faktem jest, że z wyjątkiem rzadkich wyjątków co najmniej 90% faktów z dowolnych studiów nie przyda ci się bezpośrednio nigdy później, a „okres połowicznego rozpadu wiedzy” (kiedy połowa wiedzy staje się nieprzydatna) to w większości branż 3-5 lat. Było tak kiedyś, jest tak obecnie i… pozostanie. Jest to prawdą w Polsce ale i w innych krajach. Studia mają ci dać wiedzę ogólną, kulturę branżową i kulturę akademicką. Gdyby miały dać ci umiejętności konkretne, „od ręki” przydatne w twojej pracy, to połowa zajęć musiałaby się odbywać w zakładzie pracy (tak jak się to dzieje w szkołach zawodowych, na poziomie średnim). Dzisiaj lansuje się wprawdzie poglądy, że studia mają także dać konkretne umiejętności. Ja osobiście słabo w to wierzę…

OPINIA 9:
Obecne czasy są dla młodych szczególnie trudne! Kiedyś było dużo prościej…
W naturze ludzkiej leży zwracanie uwagi przede wszystkim na niedostatki (albo zagrożenia, albo minusy danej sytuacji), a nie sprawy pozytywne (szanse albo plusy danej sytuacji). Współczesne czasy są unikalne (jak każde!!!) ale atrakcyjniejsze niż minione. Są okresem kiedy Polska i Polacy bywają stawiani innym krajom i narodom za wzór niekoniecznie akurat dziś, oczywiście). Rzadko tak bywało. Są w obecnych czasach wyzwania (jak w każdych!) ale nie ma ich więcej niż kiedyś ani nie są trudniejsze. Za 10-20 lat, na zebraniu rocznicowym okaże się, że prawie każdy z nas jakoś sobie z tym wyzwaniami poradził…
OPINIA 10:
O przyjęciu do pracy decyduje w 90% rozmowa kwalifikacyjna. Warto o to zadbać, być dobrze przygotowanym i… będzie dobrze.
Rozmowa kwalifikacyjna to tylko jeden z wielu etapów procesu starania się o pracę, a cały proces bardzo przypomina proces sprzedaży. Rozmowa kwalifikacyjna jest oczywiście ważna ALE jeśli „produkt” (czyli to co oferuje kandydat do pracy) jest kiepski albo znacząco odbiega od potrzeb kupującego to nie ma raczej szans na sukces, a nawet jeśli by on się punktowo zdarzył (zaczniesz pracować), to masz duże szanse na to, że się nie utrzymasz.
OPINIA 11:
Pracodawca to ma fajnie. Kandydat stresuje się i ryzykuje na okresie próbnym w firmie, a pracodawca tylko przebiera w kandydatach i zmienia go/ją na następnego/ną  jeśli mu nie pasuje.
Ryzyko jest po obu stronach, choć kandydat uważa zwykle, że po jego/jej stronie jest większe. Obie strony inwestują w nową sytuację, podobnie jak dwie osoby rozpoczynające „nową relację”. Statystyka pokazuje, że co najmniej połowa przypadków nowego zatrudnienia będzie nieudana (z powodów dowolnych, leżących po obu stronach), niezależnie od stanowiska.

OPINIA 12:
Szansa na zdobycie pracy jest rzędu „1 na 100 (lub 1000)”. No to… wyślę swoje podanie mailem do 100 (lub 1000) firm i mam sprawę załatwioną!
To nie działa tak prosto!!! Niestety, te próby nie są niezależne od siebie! Jeśli masz niedobry produkt albo niedostosowany do potrzeb rynku,  to choćbyś wysłał 10,000  podań – twoje szanse są znikome…

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.