Napiwki – opcja czy obowiązek?

Jesteś w restauracji. Zjedliście, jesteście zadowoleni. Rachunek wynosi 112 zł (albo Euro albo dolarów albo koron…). Zostawiasz 120 zł / Euro / dolarów / koron, dziękujesz. Czy to jest w porządku? Czy zachowujesz się odpowiednio?

Zdziwicie się może, ale w opisanej powyżej sytuacji zdarzało mi się zobaczyć w odpowiedzi zarówno uśmiech aprobaty ale i… wypowiedzianą za plecami opinię, że „chamstwa nie tolerują”.

Napiwek – czyli co?

Opcja pozostawienia napiwku pojawia się w dwóch sytuacjach:

  • Gdy płacimy za coś, np.:
    – kelnerowi w restauracji,
    – kierowcy w taksówce,
    – fryzjerowi czy kosmetyczce w salonie,
    – dostawcy pizzy w domu,
    – mechanikowi w warsztacie.
  • Gdy ktoś:
    – pomoże ci z bagażem w hotelu
    – zrobi ci w pokoju hotelowym porządek (pokojówka)
    – rybak na łódce (specjalnie czekający na takie okazje) pomoże żeglarzowi przycumować do boi
    – obsługiwał ciebie w ośrodku „all inclusive” (nie płaciłeś im w restauracji)
    – przewodnik był z tobą pół dnia na wycieczce, a może 2 tygodnie…

Poniżej przytaczam artykuł z prasy na temat napiwków w różnych krajach i sytuacjach. Autor próbuje podsumować sytuację z napiwkami w różnych krajach. Nie jest to proste, a ja ciekawsze fragmenty artykułu wyróżniłem boldem na niebiesko, a także dodałem swoje komentarze (boldem, na czerwono)

Dodatkowo jeszcze, wyjątkowo, przytoczyłem wybrane komentarze czytelników artykułu, zamieszczone pod artykułem – także te komentarze opatrzyłem swoimi podkreśleniami.

Podstawowy dylemat przy dawaniu napiwków

Powiedzmy sobie szczerze, istnieją dwa podstawowe podejścia do dawania napiwków, dla uproszczenia nazwijmy je „europejskie” i „amerykańskie”:

  • W podejściu „europejskim” opłata za usługę zawiera w zasadzie całkowity koszt należny wykonawcy usługi. Można by w skrócie powiedzieć „what you see is what you pay”. Jeśli w karcie jest danie za 25 zł, a ty nie zamówisz nic więcej, to ten prosty obiad będzie cię kosztował 25 zł. Podobnie w taksówce, u fryzjera i przy zamawianiu pizzy do domu. Oczywiście – żeby sprawa była jasna – zawsze możesz dorzucić napiwek kelnerowi czy fryzjerowi, ale nie ma tu żadnej reguły, możesz dodać 5%, 10% albo zaokrąglić kwotę w wygodny dla ciebie sposób.
  • W podejściu „amerykańskim”, oprócz tego co widzisz na etykietce płacisz jeszcze różne dodatki. To może być napiwek, którego wysokość sięga 20%, ale kupując jakikolwiek towar w sklepie do ceny z etykietki dodać jeszcze musisz lokalny podatek stanowy, który może wynosić 5-10% (zależnie od stanu) albo może go nie być w ogóle (np. na Alasce). W ten sposób Amerykanie przyzwyczajeni są do tego, że płaci się typowo więcej niż to, co widzisz na rachunku czy etykietce. Zdecydowanie więc „what you see is not what you pay”.

Jako uzupełnienie “podejścia amerykańskiego” – spójrzcie Państwo na załączone dwa rachunki z restauracji amerykańskiej.

h

Na jednym, po lewej stronie jest wyraźnie napisane, ile wynosiłby napiwek (za obsługę) gdyby chcieć go zapłacić w wysokości 18% lub 20% lub 22%. Czyli, rachunek za kolację wynosi niby 55,60 $, ale sugerowany napiwek (czy może opłata za obsługę kelnerską?) to gdzieś pomiędzy 10,19$ a 12,45$. Razem więc zapłacisz 65-68 $.

Na drugim jest wyliczony – dla wygody – sugerowany napiwek w wysokości 18%. Z kwoty ok. 28 $ robi sie wówczas 33,19 $. To już – najwyraźniej – nie jest twoja dobra wola. Tu, jeśli nie zostawisz napiwku w kwocie rzędu 20%, to najwyraźniej jesteś „burak” – nie płacisz tego, co powinieneś zapłacić. To tak jakbyś komuś nie zapłacił za coś, co wcześniej zamówiłeś. Fuj! Nie wypada! Kiedy zapytałem kelnera w jednej z restauracji amerykańskich, jak wielu klientów stosuje się do sugestii – ok. 80-90% odparł. Z drugiej strony, jeśli na rachunku masz 35 $, a dasz banknot 50 $, kelner odniesie ci 15$ mimo, że sugerowany napiwek wynosi 6-7$, a jego wysokość jest wypisana na paragonie. I bądź tu mądry… Musisz po prostu rozumieć, co się dzieje.

 

Zostawianie napiwków w Polsce

Wydaje mi się, że opisana powyżej formuła „europejska” dawania napiwków, choć jest pojęciem uproszczonym (Francuzi i Włosi są podobno znacznie mniej skorzy do napiwków niż Anglicy czy Rosjanie), nieźle pasuje do zwyczajów polskich. Z jednej strony, w Polsce zdecydowanie nie ma „obligacji” dania napiwku, jest to raczej opcja i gest uznania niż obowiązek. Z drugiej strony zdajemy sobie sprawę, że kelnerzy, fryzjerzy i doręczyciele pizzy są kiepsko wynagradzani, bo… zakłada się, że sobie dorabiają z napiwków. Tym niemniej, wielu z nas (a takie opinie wyrażane są także w komentarzach czytelników pod przytaczanym artykułem) zakłada, że „kwota na rachunku to mój całkowity koszt usługi”.

Podsumowując:

  • Warto zdawać sobie sprawę, że na świecie istnieją co najmniej dwa równoważne podejścia do płacenia napiwków; płacenie praktycznie obowiązkowe (m.in. w USA, gdzie sugerowana kwota napiwku w restauracji często sięga 20% i jest… drukowana na paragonie) oraz płacenie jako przejaw ponadprzeciętnego zadowolenia z usługi (Europa).
  • Nawet w Europie są kraje, w których napiwki płaci się częściej (Anglia, Niemcy) lub rzadziej (Francja, Włochy czy Polska). Wysokość napiwku, jeśli zdecydujemy się go pozostawić, wynosić może ok. 10% wartości usługi, ale może być także pozostawiona poprzez zaokrąglenie rachunku do pełnej kwoty.
  • Nawet jeśli rachunek płacisz kartą, ewentualny napiwek pozostaw w gotówce, tylko wtedy masz gwarancje, że trafi on w ręce adresata.
  • Nawet jeśli nie jesteś zwolennikiem napiwków to pamiętaj, że są zawody bardzo nisko opłacane i choćby niewielki napiwek może być miłym gestem.

 

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Artykuł z Gazety Wyborczej nt. dawania napiwków:

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Zostawiać napiwek czy nie? To się może różnie skończyć! Napiwki dookoła świata

kb

Co kraj, to obyczaj – żadne powiedzenie nie oddaje lepiej zamieszania, które w niektórych miejscach na świecie mogą wywołać napiwki. Nie zostawimy napiwku, a okaże się, że jest równie oczywisty jak sam rachunek, zostawimy napiwek, a przecież dla miejscowego to największa obraza! A jak już wiemy, że jednak wypada, to teraz: ile? Co jeśli zapłacimy za mało? Albo za dużo? I komu? Czemu kelner popatrzył na nas wymownie, skoro w teorii wszystko było ok.? Jak połapać się w tych niepisanych zasadach?

W Polsce zwyczajowo zostawia się 10% sumy na rachunku. To mocne stwierdzenie. Czy prawdziwe? Wątpię – patrz także komentarze internautów pod artykułem Zwyczajowo, to znaczy nie zawsze. Zazwyczaj wtedy, kiedy obsługa wyjątkowo przypadła nam do gustu albo po prostu czujemy się w obowiązku napiwek zostawić. Co oczywiście nie znaczy, że taki obowiązek mamy. To taki wyraz wdzięczności i uznania dla kelnera (czy innej osoby obsługującej), który sprawdził się w swojej roli. Większość usług jest „w normie” czyli porządnych, ale nie jakoś specjalnie wyróżniających się. Czy i wtedy 10% to „norma”? W różnych krajach na świecie sytuacja ta nie jest jednak aż tak oczywista. Po pierwsze, napiwek może wahać się od 5 do 25% od sumy na rachunku, po drugie, w niektórych krajach rozumie się sam przez się, w innych uznawany jest za zniewagę. W jeszcze innych napiwki zostawia się nie tylko kelnerom, ale też boyom hotelowym, taksówkarzom, przewodnikom, a nawet kierowcom autobusów.

 

Pieniądze na piwo

Zwyczaj zostawiania napiwków narodził się prawdopodobnie w XVII- wiecznej Anglii. Wtedy to klienci barów i pubów podrzucali kelnerom pieniądze, żeby zapewnić bezzwłoczność, czyli: „to insure propmtitude”, w skrócie: T.I.P. I tak właśnie zostało, „tip” po angielsku znaczy napiwek. Zwyczaj przyjął się potem w Stanach Zjednoczonych zaraz po Wojnie Secesyjnej. Bogaci Amerykanie, podróżujący do Europy, podpatrzyli tę praktykę u mieszkańców Starego Kontynentu i przywieźli ją do Ameryki. Mimo protestów, które wybuchły pod koniec XIX wieku – napiwki rozdawali przecież tylko przedstawiciele klasy wyższej, godząc w ten sposób w idee równości, którymi szczyciło się młode państwo, zwyczaj nie zniknął. Wręcz przeciwnie, w USA jest do tej pory bardzo powszechny. Słowem, tam wypada zostawiać napiwek za wszystko i wszędzie. Napiwek niejedno ma imię. Słowo „napiwek” oznacza po prostu pieniądze „na piwo”. Na Węgrzech wcale nie dostaje się napiwku, a „nawinek” (borravaló), czyli tam kelnerzy po pracy chodzą na wino. W krajach muzułmańskich napiwek to bakszysz, czyli rodzaj jałmużny związanej z religią islamską, nakazującej wiernym dzielenia się dochodem z biedniejszymi. Dziś przybrał formę przymusowego napiwku albo nawet łapówki, której mieszkańcy krajów oczekują od turystów nawet za usługi, które w każdym innym miejscu na świecie są bezpłatne. W Hiszpanii natomiast napiwek to propina. Słowo to wywodzi się ze starożytnej Greki, gdzie propinein znaczyło „pić za czyjeś zdrowie”. Później propina przeistoczyła się w zwyczaj kupowania komuś napoju, wznoszenia toastu – wypijało się połowę kubka, a resztę oddawało się osobie, za której zdrowie się piło. Podobnie, w języku niemieckim trinkgeld dosłownie oznacza „pieniądze na picie”, we francuskim pourboire, które oznacza „do picia”. W portugalskim mamy słowo gorjeta, które pochodzi ze staroportugalskiej formy gorja, oznaczającej napój na wzmocnienie gardła albo pieniądze na zakup napoju.

Kto najczęściej zostawia napiwki?

Z różnych badań wynika, że wcale nie ci najbogatsi, a średniozamożni są najhojniejsi. Jeżeli zaś chodzi o narodowości, najbardziej skąpi w dodatkowym wynagradzaniu dobrej obsługi są Francuzi, Hiszpanie, Portugalczycy i Włosi. Najwięcej natomiast zostawiają Amerykanie i Rosjanie. Wielu z nas chciałoby się zachowywać podobnie jak „ci ze starej dobrej Europy” – czyli z Francji, Anglii, Niemiec czy Włoch. Tymczasem – podobno – Francuzi, Włosi czy Hiszpanie wcale do hojnych nie należą. Co innego Amerykanie (o Rosjanach, kojarzonych z „nowobogactwem”, nie wspomnę)

Jak należy zostawiać napiwek?

W wielu krajach ważna jest dyskrecja (kraje muzułmańskie, Tajlandia, Włochy). W większości przypadków płacąc za rachunek możemy od razu zaokrąglić rachunek w górę albo też już po opłaceniu rachunku, przy odejściu ze stolika zostawić na nim odpowiednią kwotę.Istnieje także opcja zostawienia napiwku przy płaceniu kartą, terminal zada pytanie, czy chcemy dodatkowo zostawić napiwek za dobrą obsługę. Z tymi napiwkami „płaconymi kartą, ale wyszczególnionymi na rachunku lepiej uważać. Nigdy do końca nie wiesz, kto faktycznie go dostanie. Pewność masz tylko wtedy, gdy do płatności kartą dodasz w gotówce napiwek. Jak się okazuje, w wielu krajach opłata ta wliczona jest z góry do rachunku. Trzeba także wiedzieć, że napiwki nie zawsze trafiają w ręce kelnerów, z których obsługi byliśmy zadowoleni. Zdarza się, że w niektórych restauracjach menadżerowie zatrzymują pieniądze dla siebie, często łatają one dziury w rachunkach, jeżeli ktoś popełnił błąd albo też są rozdzielane po zmianie – niekoniecznie sprawiedliwie. Stąd też ważna jest dyskrecja- wielu gości po prostu woli zostawić pieniądze naprawdę temu i tylko temu kelnerowi/ tej kelnerce, który/a ich obsługiwał. Przyjrzyjmy się zatem jakie zasady w panują w poszczególnych krajach.

USA, Czechy, Słowacja       W Stanach Zjednoczonych rozdawanie napiwków zaczynamy już po wyjściu z lotniska. Zwyczajowo daje się po 1-2 dolary bagażowemu, a także kierowcy, który zajeżdża Waszym samochodem pod drzwi hotelu. W hotelu powinno się obdarować podobną sumą boya, który dostarcza bagaże do pokoju, natomiast pokojówkom zostawia się ok. 2-5$ i w zamian każdego dnia możemy się spodziewać coraz lepszej obsługi. Napiwki daje się też taksówkarzom (około 10-15%), w restauracjach jest podobnie. Natomiast siedząc przy barze zostawia się barmanowi dolara za każdego zamówionego drinka. Napiwki daje się także przewodnikom, w zależności od długości wycieczki i poziomu sympatyczności przewodnika wynosi to ok. 5-10$. Podobnie jak w Stanach Zjednoczonych zostawianie napiwku leży w zwyczaju Czechów, Słowaków i Kanadyjczyków, a jego nie pozostawienie będzie świadczyło o braku ogłady W tych krajach także zostawia się ok. 10-15% wartości rachunku, ale 20% nikogo nie zaskoczy ani nie urazi. Co do wysokości napiwków w restauracjach w USA – pisze o tym osobno. Tam nawet na paragonie często wskazują: 15%, 18% lub 20% – do wyboru. Więc niby nie jest obowiązkowy ale…Bywa również tak, że jeśli nie docenimy usług kelnera czy taksówkarza, ten śmiało o należny mu napiwek się upomni.

Chiny i Japonia, Finlandia, Korea Południowa, Izrael, Singapur     Tutaj mieszkańcy poczują się urażeni, jeśli będziecie chcieli zostawić im napiwek. Niemile widziane jest również zaokrąglanie rachunku – w końcu kelnerzy, taksówkarze i inni usługodawcy dostają swoje wypłaty i taki napiwek jest po prostu nieuczciwy.

Holandia    Tutaj zostawianie napiwków nie jest obowiązkowe i jeśli już, to jest to 10% od sumy na rachunku. Zasady są podobne jak w Polsce, czyli można ale nie trzeba i zależy to wyłącznie od nas.

Hiszpania     W restauracjach i barach zostawia się zazwyczaj 5-10% od rachunku, w taksówce 10-15%. Sami Hiszpanie jednak gardzą zwyczajem, postrzegając zostawianie napiwku jako łapówkarstwo.

Portugalia, Austria, Niemcy    Tutaj napiwek jest często z góry włączony do rachunku (5-10% sumy), gdzie nie jest, tam mile widziane jest także zaokrąglanie w górę – także w taksówkach.

Szwajcaria    W tym kraju napiwki zostały zniesione i zamiast nich automatycznie dodaje się opłatę za obsługę w wysokości 15% od rachunku w restauracjach, hotelach i taksówkach.

Wielka Brytania     W niektórych restauracjach do rachunku automatycznie dodawana jest opłata za obsługę w wysokości 12,5% od rachunku. Niektóre internetowe źródła donoszą, że nie powinno się zostawiać napiwku w gotówce w pubach i barach – jednocześnie mile widziane jest zaoferowanie barmanowi drinka. Inne źródła z kolei twierdzą, że barman nie może się napić w miejscu pracy, więc obiecany drink automatycznie przechodzi w nagrodę pieniężną.

Meksyk    Tutaj dodatkowa opłata dla obsługującego jest częścią kultury. Napiwki to tak naprawdę większa część zarobku osób pracujących w szeroko pojętym sektorze usług. Należy pamiętać, że średni dzienny zarobek w Meksyku to ok. 5$, a i mieszkańcy są przyzwyczajeni do przyjeżdżających tutaj Amerykanów, którzy, jak wiemy, zostawianie napiwków mają we krwi. Nikt jednak nie będzie za Wami ganiał, jeżeli napiwku nie zostawicie, nie będzie też pogardliwych spojrzeń ani wyrzutów.

Francja We Francji napiwek jest automatycznie dodawany do rachunku (12-15%) w droższych restauracjach i hotelach. W barach i taksówkach powinno się zaokrąglać sumę w górę.   Ale to często będzie tylko kilka %, np. 67 Euro, a zostawiasz 70 Euro, to ledwo ok. 4%… Gdie tu więc porównanie do 15-20% płaconych w USA.

Włochy     Często do rachunku automatycznie dodaje się 10% wydanej kwoty za obsługę, jeśli nie, dobrze widzianym jest zostawienie tej sumy dobrowolnie. Tak sprawa wygląda w restauracjach, w innych miejscach zwyczaj się nie przyjął, a za domaganie się napiwku nawet grożą kary.Słowem, napiwek we Włoszech to sprawa delikatna – w rejonach wiejskich zostawianie napiwku jest wręcz niegrzeczne.  Jakoś naprawdę trudno mi sobie wyobrazić, aby propozycja zaokrąglenia sumy do góry powodowała obrazę. Ktoś może nie przyjąć, jeśli nie chce, ale obraza? Raczej nie do wiary.

Egipt, Tunezja    Tutaj wspomniany wcześniej XX bakszysz jest częścią kultury. Zwyczaj trochę nadużywany XX zakłada zostawianie drobnych kelnerom, pokojówkom, portierom, taksówkarzom, kierowcom na wycieczkach, a nawet za parking i toaletę.

Australia i Nowa Zelandia     W większości zostawianie napiwku odbierane jest jako obraza, jeśli tak faktycznie jest, to jest to sytuacja drastycznie różna od tej w USA, co dziwi, bo kulturowo te kraje są w wielu względach podobne nie wliczając w to miejsc bardzo popularnych wśród turystów, gdzie zwyczaj zdążył się przyjąć.

RPA       W restauracji zostawia się od 10 do 20% sumy na rachunku.Czyli tutaj byłoby to podobne do USA. Przyjęte jest także dokładanie przewodnikom i pokojówkom oraz boyowi hotelowemu w hotelu. Taksówkarze dostają zazwyczaj 10% za usługę.

Tajlandia Zostawianie napiwku nie jest w zwyczaju Tajów, ale nie spotkacie się z niechęcią, jeżeli postanowicie jednak coś zostawić. Wręcz przeciwnie, dodatkowe pieniądze zostaną chętnie przyjęte. Ważne jest jednak, żeby zachować dyskrecję.

Zjednoczone Emiraty Arabskie      Choć od nikogo nie oczekuje się napiwków, są one doceniane przez miejscowych pracowników i nie spotykają się ze sprzeciwem. (…)

 

Xxxxxxxxxxxxxx Wybrane komentarze internautów pod artykułem xxxxxxxxxxxxx

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

  • napiwki to bzdura – płacę za usługę i mam to w nosie – czasem bezsensownie doliczany jest serwis w rachunku – to już przeżytek – nie te czasy
  • Oczywiście, jest prawda w tym, że płacąc napiwki „wyręczamy” pracodawce. Ale weź idź i to człowieku zmień. Jestem pewna, że każdy kelner zrezygnowałby z napiwków, gdyby dostawał stałą, zadowalającą pensje, a nie pracuje na głodowej stawce minimalnej i każdego dnia jest ryzyko „ile zarobi”. Dodajmy do tego, że zazwyczaj na śmieciówce!. Opłaty i wydatki są stałe, a napiwki różne i nieregularne. To nie jest wina kelnerów, tylko chorego systemu, który pozwala na takie zachowania pracodawców…(…)
  • Jadac do biedniejszych krajow jak Tajlandia, Egipt czy Indonezja, zawsze zabieram plik 1-dolarowek tylko na napiwki. Dla nas to kwestia 50-100 zl na caly pobyt, a dla tych ludzi to czesto utrzymanie rodziny.
  • Napiwek to wyręczanie właścicieli lokali!!! Z jakiej racji mam dawać komuś za co dostaję pensje. Nigdy nie daję ja też dostaje pensje i nikt mi nie dokłada za każdą wykonaną prace w danym dniu. Bo i z jakiej racji
  • Przez 28 lat pracowałem w branży turystyczno – hotelarskiej, podróżując po Europie. Napiwki były jednym z głównych moich dochodów. Z doświadczenia wiem, że najlepsze napiwki dają; amerykanie, niemcy, anglicy, rosjanie i skandynawowie. Na samym końcu tej wyliczanki są ; czesi, słowacy, włosi, wegrzy, grecy. Co do polskich klientów to wcale nie są tacy skąpi. Potrafią byś bardzo hojni jeżeli są zadowoleni z obsługi.
  • Najlepiej zostawić napiwek na stole i wyjść. Przynajmniej nie będzie stresu, że się dało, a nie wypadało. Bo co to mnie obchodzi, co sobie kelner pomyśli, skoro mnie już nie będzie w restauracji?|
  • Napiwki w restauracji zostawiam (~10%), ale ogólnie uważam, że jest to pomysł bardzo nie fair. Jeśli jakaś usługa jest wyceniona (obiad, taksówka, hotel), to powinna kosztować tyle, ile jest napisane, a nie jakieś „co łaska”. Przecież praca ludzi jest już w to wliczona. Szczególnie mierzi mnie doliczanie „obsługi” do rachunku w restauracji. Zwyczaj bardzo niesmaczny, a faktycznie stanowi nic innego jak ukryty składnik ceny. Podobny rodzaj naciągania jak bilet lotniczy za złotówkę. Kelner, barman, taksówkarz – komu jeszcze? Czemu nie dawać napiwków kasjerkom w supermarketach, kierowcy MPK, pani w urzędzie, nauczycielce, a może i kolegom w pracy? To też przecież obsługa.|
  • Zadnych napiwkow
  • Po to zamawiam zupę za 8 zł, żeby zapłacić za nią 8 zł. Zasadniczo napiwków nie daję i bardzo mnie rozśmieszyło, kiedy w miniony czwartek koleżanka zaproponowała zaokrąglenie kwoty 27,40 zł do… 28 zł.|
  • Brawo: Chiny i Japonia, Finlandia, Korea Południowa, Izrael, Singapur i Hiszpania! Dla mnie oczekiwanie napiwku to zwykła żebranina. Wolę, by kwotę napiwku doliczono do rachunku, bym nie musiała zastanawiać się, komu, ile i w jaki sposób dać tę tak naprawdę jałmużnę.
  • Mieszkam w USA. Kilka lat temu odwiedzalem Zakopane. Zatrzymalem sie w pensjonacie gdzie byla stolowka. Pod koniec pobytu zostawilem na stole niewielki napiwek i wtedy uslyszalem: Mnie prosze pana placa, prosze TO zarabrac.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.