A może posiedzieć w Posiad-UFF-ce?

PosiadufffkaJest wokół nas tysiące firm. Codziennie powstają nowe… i zamyka się część istniejących. Jak w tej opowieści o lwach i gazelach, z których nie wszystkie dożyją wieczora (wpis z 15 marca). Banalna historia: młoda para, koło trzydziestki, z dwójką dzieci, oboje pracowali, ona po (podwójnym) urlopie macierzyńskim nie chce wracać do korporacji.  No i jeszcze ten zrujnowany dom w Rembertowie odziedziczony przez niego. Ktoś powie: mało kto tak ma! To jak manna z nieba, mieć taką szansę. Z szansami jest jak z biblijnymi talentami: wielu je ma, jedni więcej drudzy mniej, ale tylko część je rozwinie, coś z nimi zrobi. Poczytajcie co ze swoją szansą zrobili dwoje młodych w Rembertowie. Albo, jeśli jesteście stamtąd, wpadnijcie po prostu do PosiadUFFki na kawę…

PróbowaćHistoria jak pewnie wiele innych, ale warto poczytać – dla inspiracji. Oczywiście, nie każdy dostaje w spadku dom (choćby w  ruinie). A nawet gdyby go miał, to nie każda knajpa się uda, więc – można powiedzieć – nic konkretnego z tego nie wynika. Ale – z drugiej strony – ciągle podejmujemy się działań, z których statystycznie większość „nie wychodzi”. Firmy składają oferty na przetargi, a z ofert prawie wszystkie przegrywają (wygrywa jedna), architekci startują w konkursach, naukowcy ubiegają się o granty… Zachowując więc odpowiednią perspektywę, zajrzyjmy za kulisy tej, dość banalnej przecież, historii. Zwróćmy uwagę na pomysł, niecodzienny w tej okolicy, zobaczmy na wysiłek inwestycji, popatrzmy na zręczny projekt i skuteczny marketing. Popatrzcie na młodą mamę, która nie chce znikać swoim dzieciom na cały dzień. Zobaczmy na – klasyczny przecież – układ na starcie, jedno z nich ma etat, a drugie ryzykuje w młodym przedsięwzięciu. Zobaczmy także dbanie o to, aby w knajpie zawsze cos się działo, aby dobrze się czuli także goście z dziećmi albo nawet… psami. Plus dobra kawa i świetne ciasto – to składniki (nie wszystkie pewnie) tego sukcesu.

Trzymamy więc kciuki za wiele udanych lat biznesu!

http://metrowarszawa.gazeta.pl/metrowarszawa/1,141635,17905968,Rembertow_to_koniec_swiata__Juz_nie__Poznaj_kawiarnie_.html

Ewa Jankowska, Gazeta Wyborcza, 18.05.2015 09:30

Czy bez żadnego doświadczenia w branży gastronomicznej można otworzyć kawiarnię, która w ciągu miesiąca stanie się fenomenem? Można. Przedstawiamy wam PosiadUFFkę – rodzinny lokal w Rembertowie, w którym naprawdę można odetchnąć.

peryferiaMimo że podróż kolejką do Rembertowa z centrum Warszawy trwa krócej niż podróż autobusem z tego samego punktu w stolicy na Mokotów, to mało kto wpadłby na pomysł, aby wybrać się na kawę właśnie do Rembertowa. Bo to Rembertów? Nie do końca. Po prostu nie było gdzie tej kawy się napić. Te czasy minęły bezpowrotnie. Odkąd istnieje PosiadUFFka okazuje się, że warto ten Rembertów, w którym „przecież nic się nie dzieje”, a jedynym lokalem, do którego przyjemnie od czasu do czasu zajrzeć jest cukiernia Radzikowskiego, w końcu odwiedzić. Nie tylko na dobrą kawę.

Na górze i na dole

Pub Pizzeria Centro, Restauracja Myśliwska, Tania Odzież, Artykuły Spożywcze, Bar Marcus, Obiady Domowe, Rajstopy, Fryzjer Damsko-Męski, Chemia, „Wszystko od 6 zł” i po kilkunastu minutach od stacji Warszawa Rembertów w końcu ona – PosiadUFFka. Niewielki szyld na starym budynku z początku XX wieku tuż przy Chruściela – głównej ulicy Rembertowa – przyciąga nowatorską grafiką. Drzwi są jeszcze zamknięte, ale wystarczy spojrzeć przez okno, żeby się przekonać, że lokal ten w niczym nie przypomina swoich współtowarzyszy ulicy.

tort bezowyPo chwili nadjeżdża jego właścicielka – 31-letnia Kasia. Właśnie odwiozła dzieci do przedszkola, odebrała „nową pozycję w karcie” – tort bezowy i może zacząć przygotowania do kolejnego dnia w PosiadUFFce.

– Rano odprowadzam lub odwożę dzieci dwie ulice dalej do przedszkola i do żłobka, wcześniej wpadam tylko do kawiarni i włączam ekspres i wyparzarkę do naczyń, żeby się nagrzały. Gdy już odprowadzę dzieciaki, to wracam do PosiadUFFki. Mój mąż Piotrek ma własną firmę, więc pracuje w standardowych godzinach, po 17 odbiera dzieci i przyjeżdża do mnie – mówi Kasia. – Siedzą trochę ze mną, tulą się, bawią w salce dla dzieci lub na placu zabaw na dworze, po czym idą na górę, gdzie szykują się do spania. Zawsze przed snem przychodzę, czytam im książki, spędzamy jeszcze trochę czasu razem – dodaje.

Bo Kasia – mężatka, mama dwójki dzieci z całą rodziną mieszka nieopodal PosiadUFFki, a nawet bliżej, bo na piętrze tego samego budynku. Dom wraz z ogrodem, który w sezonie funkcjonuje jako ogródek dla gości, należy do Kasi i Piotrka. Brzmi jak w bajce. Ale nie od samego początku było tak kolorowo.

Niechciany spadek

– Jeszcze osiem lat temu nie wyobrażaliśmy sobie mieszkania w Rembertowie, dlatego zanim pojawiły się dzieci, jak najszybciej stąd uciekliśmy – mówi Kasia, która podobnie jak jej mąż Piotrek, w Rembertowie się urodziła. – Wszyscy młodzi dawno wyjechali, komunikacja była fatalna, nie było dokąd pójść, tak żeby posiedzieć, spędzić czas z dziećmi. Do Rembertowa przyjeżdżało się do rodziców i albo siedziało w domu albo szło się po ciastko do cukierni Radzikowskiego – dodaje.

SpadekKasia i Piotrek długo szukali swojego miejsca. Przez chwilę mieszkali na Grochowie, potem w Józefowie, na końcu bliżej centrum – na Gocławiu, tuż koło Saskiej Kępy. – Ta fascynacja Warszawą długo nas nie opuszczała. Bo tu było tak wielkomiejsko, światowo. Chodziliśmy po knajpach, kawiarniach, znaliśmy praktycznie wszystkie miejsca w okolicy – opowiada. – Ale wciąż ten Rembertów dawał o sobie znać, właśnie ze względu na ten bardzo zaniedbany dom, trochę„niewygodny” spadek po rodzicach Piotrka, którzy zmarli zdecydowanie za wcześnie – dodaje.

Niechciany spadek, w którym planował kiedyś zamieszkać ojciec Piotrka, był w opłakanym stanie. – Przed remontem to była ruina – mówi Kasia. – Dół wynajmowaliśmy różnym najemcom, ale nie mieliśmy szczęścia – ludzie po prostu nie dbali o tę przestrzeń. A na górę strach było wchodzić ze względu na stan podłogi – opowiada. Trzeba było podjąć dojrzałą decyzję – sprzedać dom albo doprowadzić go do stanu używalności i jakoś wykorzystać. Padło na tę drugą opcję.

Kto w Rembertowie będzie przychodził na kawę?

– Sprzedaż domu nie wchodziła w grę, bo i tak byśmy na tym nie zarobili. Nasza fascynacja Warszawą powoli mijała, ja podjęłam decyzję, że nie chcę wracać do korporacji po urlopie macierzyńskim, więc z dużym strachem zdecydowaliśmy się na remont domu i powrót do Rembertowa – opowiada Kasia, której w głowie już świtało otworzenie tam kawiarni. – Piotrek całkowicie mi zaufał i udostępnił dom, który mógł komuś wynająć. A rodzice tylko popukali się w głowę – śmieje się Kasia.

KawaBo kto w Rembertowie będzie wychodził do kawiarni na kawę? – nie dowierzali. Kasia, mając świadomość, że bez kawiarni w Rembertowie nie przeżyje miesiąca, postanowiła zagryźć zęby i zrobić wszystko, żeby PosiadUFFka ujrzała światło dzienne.

Remont trwał kilka miesięcy. Równolegle odnawiano górę – przyszłe mieszkanie właścicieli oraz dół – kawiarnię. Kasia o wszystkich postępach w remoncie pisała na Facebooku. – Jeszcze przed otwarciem informowaliśmy ludzi, że otwieramy kawiarnię. W dzień otwarcia mieliśmy już pół tysiąca fanów – mówi. Od tamtej pory ta liczba tylko rośnie.

W PosiadUFFce jest schludnie, estetycznie, nowocześnie. Na kilku ścianach odsłonięto mur, aby pokazać piękną czerwoną cegłę. Lokal jest niezwykle przestronny i posiada, ukryty za ścianą kącik dla dzieci. Wielkością powala również ogródek – nie trudno wyobrazić sobie, jak będzie tu wyglądać, gdy sezon ruszy pełną parą. – Miały być zwyczajne krzesła, ale będą fotele. Będziemy rozpalać grilla, sprzedawać wino, piwo, bo właśnie załatwiamy pozwolanie na sprzedaż alkoholu. I otwarte będzie do ostatniego klienta, bo nigdy nam się to nie podobało, gdy ktoś kazał nam wychodzić, kiedy było akurat strasznie fajnie – mówi Kasia.

Dla dzieci, artystów i dla psów

Otwarcie– Tuż po otwarciu nie spodziewaliśmy się wielu gości, dla nas też wszystko było nowe, wydawało nam się, że powoli będziemy się wdrażać. A tu niespodzianka. Ilość klientów nas powaliła – wspomina Kasia. Młodą właścicielkę kawiarni zaskoczyła jednak nie tylko ilość gości, pragnących w przyjemnym wnętrzu napić się dobrej kawy, kultowej oranżady lub zjeść kawałek tortu bezowego czy tartę z sałatką. – Nagle okazało się, że w Rembertowie mieszkają świetni ludzie, młodzi, otwarci, że jest mnóstwo artystów, muzyków, prawników i w ogóle osób, które dawno takiego miejsca potrzebowały – mówi Kasia.

W PosiadUFFce młodzi prawnicy udzielają darmowych porad, tutaj spotykają się osoby skupione wokół Stowarzyszenia Rembertów Bezpośrednio, które aktywizują społeczność dzielnicy, tutaj już wkrótce odbywać się będą Jam Session organizowane przez baristę PosiadUFFki (który również mieszka w Rembertowie), a także spotkania dla mam z dziećmi lub samych mam. Niedługo Kasia planuje zorganizować warsztaty zarządzania budżetem domowym dla mam, a z okazji Dnia Matki sesję zdjęciową dla kobiet, żeby na chwilę oderwały się od swojej codziennej roli.

– Jak się okazało, potrzeba, żeby korzystać z takich rzeczy zawsze była, nie było tylko miejsca, w którym można byłoby to robić – mówi Kasia. Teraz jest. I nawet psy są w PosiadUFFce mile widziane – i to nie tylko w ogródku. – Dzięki temu, że kącik dla dzieci jest schowany, nie obawiamy się, że ktokolwiek będzie niezadowolony – ani rodzice z dziećmi, ani osoby chcące popracować lub porozmawiać, ani psy – mówi Kasia. Nic dziwnego, że imprezę urodzinową dla swoich dzieci chcą organizować mamy mieszkające po drugiej stronie Warszawy. – Sama nie wiem, chyba coś w tym musi być, skoro nawet z Kabat do nas przyjeżdżają – dziwi się Kasia.

Posiadufffka2A może to ceny? Klientów na pewno dodatkowo ucieszy fakt, że w PosiadUFFce wszystko jest nawet o dwa złote tańsze niż w Warszawie. Tarta z sałatką kosztuje 12 zł, espresso 5 zł, latte 8 zł, tort bezowy 12 zł, zestaw lunchowy 17 zł. Wszystko, jak zapewnia Kasia, świeże i wysokiej jakości. – Sami wiemy, czego oczekiwaliśmy po innych lokalach, więc tutaj nie oszczędzamy na niczym. – mówi właścicielka.

Czy pierwsza w Rembertowie kawiarnia skutecznie odmieni do tej pory małomiasteczkowy, funkcjonujący w świadomości warszawiaków jako „koniec świata” Rembertów? – Teraz tu jest wszystko, czego potrzebujemy jako młodzi rodzice – Rossman, Biedronka, prywatna przychodnia dla dzieci, żłobek, przedszkole, no i nasza PosiadUFFka. Nie wiem, czy gdzieś indziej mieszkałoby nam się lepiej niż tutaj – podsumowuje Kasia.

Opinie internautów

tort truskawkowyTomasz: „Nareszcie fajne miejsce w okolicy! Kawa pyszna. I szalenie uczciwe soki świeżo wyciskane. Dziękujemy”.

Pani Aneta: „Pyszna kawa, rewelacyjne ciastka i bardzo miła atmosfera.Obsługa pierwsza klasa, zawsze służy pomocą 🙂 Na pewno nie raz odwiedzę i będę polecała znajomym.”

Maria: „Super klimat, pysznie, miejsce przyjazne dla rodzicow z dziecmi. Polecam :)”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.