Przecież się nie da. Naprawdę!

Wielu z nas tęskniłoby za wielkim światem, za podróżami, za spotkaniami z ludźmi, nowymi krajobrazami, zapachami, jedzeniem. Dla jednego wystarczyłyby Węgry i Bułgaria, dla innego Hiszpania czy Portugalia, ktoś chciałby w Norwegii na Nord Cap, ktoś inny szukałby egzotyki w Turcji, Maroku czy Iranie. Jak pisał nasz wieszcz ponad 100 lat temu: „Tak by nam się śniły te ogromne wielkie rzeczy, a tu pospolitość skrzeczy…”. Przecież wiadomo, że „się nie da”, bo brak pieniędzy, języków, czasu, możliwości, zdrowia… Wiadomo, że „się nie da”, aż tu przyszedł jeden, co tego nie wiedział i… to zrobił. Warto poczytać. Inspirujące.

Natknąłem się na artykuł w „Wysokich Obcasach”, niedzielnym dodatku Gazety Wyborczej. Para emerytów. Dwie niezłe emerytury, razem co miesiąc 5 tys zł netto. To sporo. Ale żadne cuda przecież! I żeby z takich pieniędzy co roku po kilka miesięcy wygodnie jeździć po świecie? I to w warunkach praktycznie domowych??? To raczej nie do wiary.

Pełen artykuł znajdziecie tutaj:

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,127763,18315690,w-bialym-do-mu.html?utm_source=agora&utm_medium=email&utm_campaign=Emerytura-w-kamperze-16072015

ja tylko tymczasem przytoczę poniżej kilka co bardziej smakowitych fragmentów:

  • 60-latkowie z Krakowa. On: emerytowany kapitan Wojska Polskiego. Ona: była policjantka. Twórcy bloga kamperemprzezswiat.blogspot.com.
  • Kupili używany samochód kampingowy. Traktują go jak drugi dom. Gdy przez kilka miesięcy używają „domu na kółkach”, redukują opłaty w „domu murowanym”, zawieszają nawet opłaty za prąd i wodę.
  • W podróży najdroższy jest dojazd. Wyjazd na kilka miesięcy jest więc tańszy, w przeliczeniu na jeden dzień, niż wyjazdy krótkie. Jedzenie jest często na wyjazdach tańsze niż w Polsce.
  • Do drogich krajów skandynawskich (Nordkap w Norwegii) zdecydowali się dojeżdżać przez Rosję (Murmańsk). To drastycznie zredukowało koszty wyjazdu oraz pozwoliło poznać fragmenty Rosji.
  • Przed wyjazdem poza Unię Europejską znajomi często ich straszą wszelkimi możliwymi zagrożeniami i prorokują ich porażkę. Nigdy jeszcze to czarnowidztwo się nie spełniło. Może ci inni tak mówią, aby sobie udowodnić, że „przecież faktycznie się nie da!!!”
  • Jedyna kradzież, jaka im się zdarzyła, miała miejsca we Włoszech, w Padwie, na ulicy, w biały dzień.
  • Faktem jest, że nie pomagają swoim dzieciom. Ale one mają już 30-40 lat !!!
  • Znajomość obcych języków jest pomocna, ale nie w tym jest sedno. Nasza para zna średnio niemiecki i średnio angielski. To w sumie wszędzie wystarczy.
  • Zwiedzili świat od Nordkap do Gruzji, Iranu, Maroka i Mauretanii. Byli w Rosji, na greckich wyspach, w Turcji i na Ukrainie
  • W tym roku mają w planach Włochy, Tunezję, Algierię.

Podsumowując:

Angielskie powiedzenie mówi:

Some people make it happen, the other watch it happen, while still the others wonder what has happened…

Czyli, ludzie dzielą się na trzy grupy:

Jedni TO robią, drudzy patrzą jak oni TO robią, jeszcze inni drapią się w głowę i mruczą: NO POPATRZ CO TO TEŻ SIĘ WYPRAWIA…

A w której grupie TY jesteś? A w której chciałbyś/chciałabyś być?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.