Żyd, pedał i kaleka – o poprawności politycznej

Poprawność politycznaIdę sobie ulicą. A naprzeciwko mnie idzie Murzyn. A może „idzie murzyn” (chyba raczej nie, skoro jest także: „Indianin” i „Eskimos”)? Albo może powinienem powiedzieć: „idzie facet ciemnoskóry”? Albo może „idzie Afroamerykanin”? Zmieniam temat. Czy wypada o kimś powiedzieć, że jest Żydem? Albo żydem? A gejem? No bo chyba nie „pedałem” przecież? Ale powiedzieć to „o nim”, czy nawet „do niego”? Albo, bardziej chyba poprawnie: homoseksualistą? Ale to przecież słowo formalne. Więc może homikiem? Krótsza wersja tego samego. Ale czy rozmówca zrozumie? Czy słowo „kaleka” jest obraźliwe? A jeśli tak, to niby dlaczego?

I znów wracam do książki na temat języka, autorów Bralczyk, Miodek, Markowski pt. „Wszystko zaczyna się od przyimka”. W rozdziale dotyczącym poprawności politycznej dyskusja dotyczy pewnych grup słów, pewnych określeń, które co najmniej w niektórych okolicznościach bywają używane wyraźnie w negatywnych intencjach. Są nawet obraźliwe. W książce dyskusja dotyczy takich określeń jak:

  • Kulturaślepiec, garbus, jąkała, kurdupel
  • Murzyn, Cygan, Żyd, żyd
  • pisowiec, pisior, platformers, moher
  • stary, kaleka
  • gej, pederasta, homik, ciota, pedał
  • szwab
  • złodziej, cham

Wszystkie one łączy wspólna cecha: ci z nas, którzy mają większe obycie językowe i kulturowe, większe wyczucie politycznej (obyczajowej) poprawności, większą delikatność – wszyscy ci unikaliby używania tych sformułowań, co najmniej w bezpośredniej rozmowie z „zainteresowanymi”, choć pewnie często także w rozmowie „o nich”. Jest to spowodowane negatywnymi skojarzeniami wiążącymi się z tymi słowami.

Sedno w intencjach, sedno w zwyczaju

Więc najpierw o tym, skąd te negatywne skojarzenia. Ze zwyczaju, z powtarzających się sformułowań, z którymi stykamy się, ze stereotypów ugruntowanych w kulturze. Autorzy książki podają na przykład, że w niektórych regionach czy kręgach, funkcjonują jeszcze takie słowa jak „cyganić, ocyganić” w rozumieniu „oszukać” albo „pożydzić” w rozumieniu „poskąpić”. Skoro był kiedyś (może jest do dziś) taki czasownik, trudno się dziwić, że także i rzeczownik budzi skojarzenie.

CyganPoprawność polityczna każe nie wiązać rasy, grupy, płci (czy ogólniej: „plemienia”) z cechą, a tym bardziej cechą negatywną. Skoro więc „cyganić” budzi skojarzenia negatywne, bądźmy świadomi tego, że i słowo Cygan będzie u wielu budzić takie skojarzenia. A stąd już tylko o krok do decyzji o unikaniu tego słowa i zastąpieniu go słowem bardziej delikatnym. Może Rom?

Co do negatywnych skojarzeń związanych ze słowami „ślepiec, garbus, jąkała…”, nie da się chyba wyjaśnić ich inaczej jak tylko tym, że stosowane bywały często jako środek do napiętnowania kogoś gorszego, ułomnego, kogoś, na którego reszta jakoś patrzyła z góry. Więc „ślepiec” jest drażliwy, ale „niewidomy” już nie? Większość z nas zgodzi się z tym, że pierwsze z tych słów jest niedelikatne, a drugie neutralne, opisujące pewien stan, bez ładunku (negatywnych) emocji.

Podsumowując – nic tu nie zastąpi nam zwyczajnego wyczucia.

Jak używać

WielokulturowośćKtoś kiedyś powiedział o tytułach (książek, prac naukowych), że „jeśli ładne to niewierne, jeśli wierne (dokładne) to nieładne” (a może to było o tłumaczeniach językowych?).  Tak samo pewnie jest ze słowami „na cenzurowanym”. Autorzy książki wyjasniają więc, że mimo że słowo „Murzyn” to nie to samo co Afroamerykanin (bo nie o Amerykanach tu mowa) ani „ciemnoskóry” (bo ciemny może być też Hindus czy Indianin), to skoro słowo Murzyn ma w języku polskim odcień piętnujący, więc kulturalny człowiek będzie tego słowa unikał, nawet kosztem pewnych nieścisłości językowych.

Ciekawostką jest to, że o sobie sam zainteresowany może używać takich słów. Można powiedzieć o sobie „jestem stary”, ale nie wypada powiedzieć komuś „jesteś stary”. A nawet, jak piszą autorzy książki, gdy ktoś niepełnosprawny (ach, ta poprawność!) powie o sobie „jestem kaleką”, nam nie wypada nawet przytaknąć, już nawet to sprawiałoby wrażenie nietaktu.

Dużo zależy od intencji i kontekstu. Z jednej strony większość z nas nie ma kłopotów z wyczuciem kontekstów lekceważących, stygmatyzujących, niedelikatnych. Z drugiej strony, są i tacy wśród nas, którzy za punkt honoru stawiają sobie unikanie eufemizmów. Czy o każdym, kto „mija się z prawdą” powiemy, że „jest kłamcą”? To ostatnie wyrażenie jest wyraźnie negatywne, podczas gdy bywają kłamstewka nieszkodliwe, grzecznościowe, popełnione w imię delikatności i taktu. Czy pasuje wtedy określenie „kłamca”?

TolerancjaSpójrzmy na określenia: ciota, pedał, gej, pederasta, homik, homoseksualista… Pierwsze dwa z nich są mocno negatywne, czasem będące oznaką niechęci czy nienawiści. Nietolerancji. Bywa wręcz wyzwiskiem pospolitym, niemającym nic wspólnego z orientacją seksualną, podobnie jak wyzwisko „ty, k…” nie ma zwykle nic wspólnego z prostytucją.  Słowo „gej” bywa interpretowane jako „młody i elegancki homoseksualista”. Pederasta, od greckiego „miłośnik chłopców”, brzmi neutralnie, choć nie jest zbyt często stosowane. W tej roli, słowa neutralnego, częściej używane jest słowo „homoseksualista”. I znów, sami zainteresowani, mówiąc o sobie, mogą więcej. Od innych, patrzących z boku, wymaga się większej delikatności.

Na końcu, sprawa najprostsza, czyli ortografia. Słowo „Murzyn”, podobnie jak Cygan czy Indianin, pisze się z dużej litery. Słowo „Żyd” piszemy z dużej litery, jeśli jest oznaką narodowości (podobnie jak Polak czy Niemiec), a z małej litery „żyd” jeśli jest oznaką wyznania, podobnie jak muzułmanin czy chrześcijanin.

Warto zapamiętać

  • rememberJest w każdym języku grupa słów, tradycyjnie i stereotypowo używana przez wielu do wytknięcia pewnej cechy, potraktowania kogoś z góry, naznaczenia kogoś „in minus”. To skojarzenie bierze się wyłącznie ze zwyczajowego, typowego użycia wśród ludzi posługujących się tym językiem. Interpretacja znaczeniowa (emocjonalna) wiąże się z kolei z intencją osoby mówiącej.
  • Lepiej nie używać słów należących do tej grupy, co najmniej w kontaktach bezpośrednich z osobami „zainteresowanymi”, choć lepiej także w rozmowie z osobami trzecimi. W każdym języku istnieją słowa zastępcze, choć często nieidentyczne w znaczeniu.
  • Sami zainteresowani, mówiąc o sobie, mogą więcej. Nam, słuchającym, nawet im nie wypada przytaknąć. Nas, gdy jesteśmy w roli rozmówcy, obowiązują ostrzejsze wymogi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.