Czy aktywny to proaktywny?

7 nawykówStephen Covey jest autorem klasycznej już książki „7 nawyków skutecznego działania”. Książka ta doczekała się dalszego ciągu (8-my nawyk), wielu wersji  (dla nastolatków, dla rodziców, dla…) i naśladowców (7 nawyków czego uczyć dziecko, 7 nawyków, które przeszkadzają ci w skutecznym odchudzaniu…). Jak to zwykle bywa, najwięcej treści mieści się w oryginalnym pierwowzorze. Książka sprzedała się na całym świecie w milionach egzemplarzy, pozwoliła autorowi osiągnąć sławę i znaczny majątek. Dziś należy do kanonu poradników psychologicznych. Pierwsze trzy spośród tytułowych siedmiu nawyków dotyczą działania pojedynczej osoby, a pierwszym nawykiem opisywanym przez Covey’a jest proaktywność. O co chodzi z tą proaktywnością? Czy osoba aktywna automatycznie jest proaktywna?

O co chodzi z tą proaktywnością?

ProaktywnośćProaktywność to nie jest słowo, którego używamy codziennie. Większość z nas, choć zna język polski (czy nawet znałaby angielski), nie wyjaśni znaczenia tego słowa. Może będziemy domyślać się, „na chłopski rozum”, że powinno to oznaczać coś z obszaru „wspierania aktywności”, może „popychania do aktywności” czy też „ułatwiania aktywności”. Ale to wszystko jest mgliste i wiele nie wnosi.

Hasło „proaktywność” w Wikipedii opisane jest krótko:
Proaktywnośćpostawa, w której przyjmuje się, że to jednostka odpowiedzialna jest za swoje życie poprzez dokonywanie wyborów. Przeciwieństwo reaktywności.

W definicji wyeksponowano to, że proaktywni czują się „odpowiedzialni za swoje życie” i jeszcze, że tego wpływu dokonują przez „dokonywanie wyborów”. Na końcu dodano dopisek, że nie być proaktywnym to znaczy być „reaktywnym”. Ten dopisek wiele nam nie mówi. To podobnie jak w sytuacji, gdy w regulaminie wojskowym napisano „Żołnierz zaczyna marsz od lewej nogi (jest to ta noga, w której paluch jest po prawej stronie)” – wyjaśnienie w nawiasie nie pomoże nam w sytuacji, gdy nie wiemy, która to lewa noga.

Determinizm i relacja „bodziec-reakcja”

Sięgnijmy więc do źródeł. Covey zaczyna opis pierwszego nawyku, czyli proaktywności, od zwrócenia uwagi na zjawisko tzw. determinizmu. Także i to pojęcie nie jest używane przez nas w życiu codziennym. Jeszcze jedno zajrzenie do Wikipedii, gdzie znajdujemy długi tym razem opis, którego początek brzmi tak:

Determinizm przyczynowy (łac. determinare — oddzielić, ograniczyć, określić) — koncepcja filozoficzna, według której wszystkie zdarzenia w ramach przyjętych paradygmatów są połączone związkiem przyczynowo-skutkowym, a zatem każde zdarzenie i stan jest zdeterminowane przez swoje uprzednio istniejące przyczyny (również zdarzenia i stany).  

Kto mniej wytrwały, ten pewnie jest już o krok od przerwania czytania. Czy nie można tego wszystkiego jakoś prościej wyjaśnić, „po ludzku”? Zrozumiale? Covey faktycznie w swojej książce nie szczędzi czytelnikowi neologizmów ani skomplikowanego słownictwa. Nie Równe szansepowie „zasada działania” – ale powie „paradygmat”. Nie powie „zasady współpracy” – nazwie to „publicznym zwycięstwem” itd.

Sedno pojęcia „determinizmu”, gdy się zastanowić, nie jest jednak zbyt skomplikowane. Covey porusza kwestię determinizmu w tym sensie, że każdy z nas „niesie w sobie pewien bagaż dotychczasowego życia”. Ma w sobie jakieś geny (determinizm genetyczny), ma jakichś konkretnych rodziców i  konkretne wychowanie, jakie od nich otrzymał (determinizm psychologiczny) oraz żyje w jakimś środowisku, prywatnym i zawodowym (determinizm społeczny). Wszystkie te cechy (i nie tylko one) sprawiają, że każdy z nas jest unikalny, a my porównując się z innymi często zazdrościmy im możliwości, których (w naszym odczuciu) sami nie mamy. Choć niejeden z nas słyszał w dzieciństwie, że „wszystko jest możliwe, trzeba tylko chcieć”, to jednak w życiu dorosłym wszystkim nam towarzyszy świadomość, że nie wszystko realnie leży w naszym zasięgu.

Czerwone światłoPotem Covey zauważa, że bezustannie jesteśmy bombardowani przez bodźce zewnętrzne. Bodźcem jest pogoda, rozmowy, to co widzimy, słyszymy, reklamy, znaki, całe nasze otoczenie. W większości sytuacji reagujemy na te bodźce w sposób pół-automatyczny. Bez większego namysłu robimy codzienne zakupy, włączamy telewizor albo tego nie robimy, wybieramy trasę samochodową z pracy do domu. Także wtedy, gdy na ulicy pali się czerwone światło, a ulica wokół jest pusta jak okiem sięgnąć, jedni z nas bez większego namysłu przechodzą przez ulicę, podczas gdy inni, także bez większego namysłu, czekają na zielone światło bo „ja na czerwonym nie przechodzę”.  Bez takich działań codziennych w trybie „pół-automatycznym” nikt z nas nie mógłby funkcjonować.

Sedno proaktywności

Myślenie o niczymI tu – uwaga – pojawia się sedno proaktywności. Covey podkreśla, że skuteczni ludzie dużo częściej niż pozostali w tę relację „bodziec => reakcja” wkładają dodatkowy element, czyli refleksję: „bodziec => refleksja => reakcja”. Sednem proaktywności – w ujęciu Covey’a – jest to, że w kluczowych momentach reakcję powinna poprzedzić analiza (refleksja) opcji, jakie wchodzą w grę. Inaczej mówiąc, Covey sugeruje, aby w kluczowych sytuacjach nie działać automatycznie, czy pół-automatycznie, ale wyobrazić sobie cały wachlarz możliwości jakie wchodzą w grę. Sama świadomość tego wyboru, a następnie dobrowolne wybranie jednej z opcji, jest – zdaniem Covey’a – jednym z kluczowych elementów umożliwiających nam skuteczne (skuteczniejsze) działanie.

Weźmy prosty przykład. Jedziesz samochodem na ważne spotkanie. Jesteś umówiony. Masz wyliczony czas na dojazd. Niespodziewany korek na drodze sprawia, że tracisz 20 minut. Wielu z nas pomyśli automatycznie „muszę przyspieszyć, jestem spóźniony!”. Jednak osoba proaktywna w ogóle unikać będzie słowa „muszę”, ona raczej zapyta „co Trudny wybórwchodzi w grę?”. A czy rzeczywiście coś innego wchodzi  w grę? Ano:
– być może, można przesunąć spotkanie
– albo je w ogóle odwołać, i załatwić sprawę inaczej
– albo poszukać szybszego środka transportu (szybki tramwaj, taksówka, jadąca po wydzielonym pasie…)
– albo poprosić kogoś, aby na spotkanie poszedł za ciebie, w twoim imieniu (może zrobił notatki)
– albo jechać spokojnie i założyć, że będzie spóźnienie (może o tym uprzedzić)
– albo poprosić innych uczestników spotkania o to, aby zaczęli spotkanie przy włączonym telefonie, tak abyś słyszał jego początek
– albo – tak jak pomyślałeś na początku – faktycznie szybciej jechać, licząc na nadrobienie czasu.

Jak widać, jakiś WYBÓR JEST. Oczywiście, nie każda opcja wchodzi w grę w każdej sytuacji ALE byłoby błędem z góry założyć, że ja MUSZĘ zrobić X, Y, Z.

Inny przykład. Tym razem dotyczący firmy. Jej profil działania to doradztwo dotyczące funduszy unijnych. Aż tu pojawia się klient, który chciałby doradztwa dotyczącego funduszy innego typu. I to jeszcze spodziewałby się, że nasza firma w następnym etapie pomoże mu w zarządzaniu projektem i to w oparciu o metodykę PRINCE. U wielu szefów firm pierwsza reakcja byłaby: to nie nasz obszar, my tego nie robimy, nie znamy się. A już
Pomysł4pomoc w zarządzaniu projektem – my nawet nie mamy nikogo z certyfikatem PRINCE’a. Więc cóż – trudno! Z żalem rezygnujemy! Nie ma innego wyjścia. MUSIMY odmówić. Stop, stop! Co za reaktywne podejście! Owszem, MOŻEMY oczywiście odmówić. To rozwiązanie najprostsze. Chwila i już po wszystkim. Ale czy nie widać innych opcji? Jakich?
– może można podjąć się projektu wspólnie z inną firmą, mającą ludzi z certyfikatem PRINCE’a?
– a może klientowi nie tyle zależy na metodyce PRINCE’a, ile na dowolnej formalnej metodyce, np. PMI? A tu mamy ludzi z certyfikatami.
– a może, skoro rozpatrywanie wniosku projektowego trwa 3 miesiące, to można jeszcze przeszkolić 2-3 osoby w naszej firmie w zakresie PRINCE’a?
– a może zatrudnić nowego pracownika, który ma certyfikat PRINCE’a?
– a może dogadać się z inną firmą na „pożyczenie” osoby z umiejętnościami i certyfikatem?

Podobną analizę można wykonać w kwestii tego, że fundusze, o których mowa nie są dokładnie unijne, tylko nieco innego typu. Więc co NALEŻY zrobić? Tego oczywiście Covey nie mówi. Podkreśla tylko, że skuteczni widzą w kluczowych momentach więcej opcji, niż w tej samej sytuacji widzą osoby typowe.

Transakcja wiązana

WyjazdJeśli ktoś mieszka w małym mieście, ma określone wykształcenie i twierdzi, że nie ma wyboru, bo jest skazany na pracę w zakładzie X, skoro nie ma innego w okolicy, to odbieramy to jako przykład reaktywnego myślenia. Kiedy jakaś osoba w dużym mieście, pracuje na uczelni Y, jedynej w tej branży w danym mieście, a jest niezadowolona z układów  w miejscu pracy, to taka osoba też często nie widzi żadnego wyboru przed sobą. A tymczasem można przecież rozważyć:
– wyjazd do innego miasta lub kraju i szukanie tam pracy,
– szukanie pracy poza uczelnią lub obszarem swojego wykształcenia,
– założenie własnej firmy,
– w ramach tego samego zakładu pracy czy instytucji, szukanie innego działu lub stanowiska, na którym praca dawałaby więcej satysfakcji…

Ktoś czytając te słowa powie, że przecież którakolwiek z wymienionych tu opcji to duży wysiłek, może także spory koszt, także niewygody i ryzyko związane z ewentualną przeprowadzką do innego miasta czy kraju, może wyzwania związane z pracą lub szkołą dla pozostałych członków rodziny itd. itd. I to wszystko pewnie jest prawdą. I być może faktycznie optymalnym rozwiązaniem akurat dla ciebie jest pozostanie w tym samym miejscu na zasadzie „mniejszego zła”, a „jeśli nie możesz się pozbyć pcheł, to się do nich przyzwyczaj”. Ale wtedy robisz to po analizie innych opcji, Z WYBORU, a nie dlatego że po prostu innej opcji nie ma. A… skoro tak wybrałeś, po zastanowieniu się, to nie narzekaj.

Strefa wpływu i język osób proaktywnych

Rower w deszczuI jeszcze dwie ważne kwestie związane z proaktywnością. Po pierwsze, osoby skuteczne nie poświęcają energii na rzeczy, na które nie mają wpływu, lub wpływ ich jest znikomy. Jeśli przetarg jest ciekawy ale przeznaczony dla dużych firm, to nie wzdychają bez końca, że jednak szkoda że są tacy mali (bo na to w krótkiej perspektywie wpływu nie mają), zastanawiają się raczej, z kim dobrać się w parę, aby spełniać wspólnie wymogi. Jeśli lubią jeździć na rowerze, ale przeszkadza im w tym często kiepska pogoda, to nie narzekają na polski klimat tylko zastanawiają się, jak w tej sytuacji ubrać się, bo to leży całkowicie w ich gestii. Covey określa to w ten sposób, że swoją energię koncentrujesz na tzw. „strefie wpływu”, a nie – ogólniej – na wszystkim, co cię interesuje. Co więcej, Covey zauważa, że systematyczne stosowanie proaktywnego podejścia sprawi, że twoja strefa wpływu „jakby urośnie”, gdyż przywykniesz do tego, że masz wpływ na więcej spraw, niż sądziłbyś na pierwszy rzut oka. Czyli, jak to mówią Niemcy „Ṻbung macht den Meister”. W tym przypadku chodziłoby o ćwiczenie w wyszukiwaniu aspektów, które w znaczącym stopniu zależą od ciebie.

No i ostatnia kwestia. Sam język, jakiego używasz, albo popycha cię w stronę podejścia proaktywnego, albo wręcz przeciwnie, sprawia, że myślisz i działasz reaktywnie. W tym pierwszym przypadku mówisz co wybierasz, na co się decydujesz, jaką podejmujesz decyzję.  W tym drugim, podkreślasz co byś zrobił, gdybyś mógł, gdybyś mieszkał w innym mieście, miał innych rodziców, żył w innym kraju,… No ale, niestety, tego wszystkiego nie masz, więc w tej sytuacji MUSISZ… Nic innego w grę nie wchodzi… A więc kwintesencja postawy reaktywnej.

Warto zapamiętać

  • rememberProaktywność w ujęciu Covey’a to umiejętność dostrzegania w kluczowych sytuacjach możliwości, których wielu innych by nie brało pod uwagę i zakładałoby, że żadnego wyboru faktycznie nie ma. Z drugiej strony, w większości codziennych sytuacji nasze decyzje podejmowane są oczywiście w sposób „pół-automatyczny”.
  • Osoby proaktywne nie angażują się emocjonalnie w kwestie, na które nie mają wpływu. Skupiają swoją energię na tych sprawach, w których mogą podejmować rzeczywiste decyzje
  • Systematyczne stosowanie myślenia proaktywnego sprawia, że częściej i w większej liczbie sytuacji dostrzegasz możliwości własnego wpływu.
  • Każdy wybór związany jest z jakimś kosztem: finansowym, czasowym, emocjonalnym, osobistym. To rodzaj transakcji wiązanej. Wybierając jakieś wyjście, akceptujesz także i jego koszt, ewentualnie ryzyko.
  • Proaktywność to pierwszy nawyk na liście Covey’a nawyków skutecznego działania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.