Biznesplan a ryzyko biznesowe

BiznesplanNie ma chyba bardziej „oklepanego” pojęcia używanego w tekstach dotyczących przedsiębiorczości niż biznesplan. Tę nazwę odmienia się przez wszystkie przypadki i sytuacje. O biznesplanach znaleźć można setki i tysiące porad i planów. Także przykładów. Bez niego nie masz szans na żadną pożyczkę czy dotację. Kategorycznie zaleca się wszystkim aspirującym przedsiębiorcom, aby tworzyli biznesplany. Czy biznesplan jest sposobem na ograniczenie ryzyka biznesowego? Czy najlepszym sposobem?

Rola biznesplanu w redukcji ryzyka biznesowego

Temat jest niebanalny jeśli chcemy trzymać się pragmatyki i konkretów, a nie tylko „pozostawać na wysokim poziomie abstrakcji”. Co zawiera typowy biznesplan? Z grubsza mówiąc, typowy biznesplan zawiera:

  1. PlanOpis przedsięwzięcia, na którym chcesz zarabiać
  2. Konkurencję i Twoją pozycję względem tej konkurencji
  3. Opis zespołu i jego kompetencji, który to wszystko ma zrobić
  4. Opis kosztów (początkowych i później operacyjnych, comiesięcznych) jakie musisz ponieść, aby stworzyć ten biznes i go potem prowadzić
  5. Opis przychodów, jakie masz nadzieję uzyskiwać z tego biznesu
  6. Źródła sfinansowania kosztów opisanych wcześniej

Dodatkowo, może także zawierać:

  1. SWOTAnalizę SWOT (silne i słabe strony, szanse i zagrożenia) przedsięwzięcia
  2. Analizę ryzyka + sposoby profilaktyki

Warto zauważyć, że kluczowe elementy biznesplanu, będące sednem jego jako przedsięwzięcia biznesowego, to punkt (1) opisujący sposób zarabiania, oraz punkty (4-6) opisujące konieczne nakłady oraz sposoby ich pokrycia + plan przychodów. Opis konkurencji (pkt. 2) oraz zespołu (pkt. 3) byłby całkiem nieistotny, gdyby wierzyć że punkty (4-5) zostaną zrealizowane. Dzięki punktom (2-3) można się będzie zorientować tylko, jak prawdopodobne (ryzykowne?) jest liczenie na sukces w tym konkretnym przypadku. Podobnie analizy typu (7-8) czy inne do nich podobne.

PrzychodyNajtrudniejszy w biznesplanie jest pkt (5) – czyli plan przychodów. Koszty zwykle da się z grubsza wyszacować. Nieraz popełnimy pomyłki (zwykle „in minus”), ale można na to przewidzieć standardową kategorię typu „20% na wydatki nieprzewidziane”. Oszacowanie przychodów natomiast jest obarczone relatywnie największym ryzykiem błędów. I to niezależnie od tego, czy koncepcja biznesu jest unikalna, jednostkowa, czy też jest to biznes powtarzalny, albo nawet franczyza. Warto zrozumieć, że sensowność wyciągania wniosków z biznesplanu jest tylko taka, na ile prawdziwe okażą się przewidywane przychody. A ponieważ biznesplan przygotowywany jest na bazie jakichś pozytywnych założeń, jeśli nawet przy tych założeniach nie potrafisz go stworzyć, to faktycznie lepiej się nie bierz za własny biznes, bo nie potrafisz pokazać, że da się na tym zarobić. Natomiast jeśli w biznesplanie otrzymujesz atrakcyjny wynik, to spełniony został warunek konieczny sukcesu, ale nie wystarczający. Pamiętaj, że gdyby szczegółowy lub kosztowny biznesplan gwarantował sukces przedsięwzięcia, to byłoby to biznesowe „perpetuum mobile”: udał ci się jeden biznes, masz więc dużo pieniędzy, zamawiasz sobie drogi, szczegółowy i Przychody a koszty„gwarantowany” biznesplan, to prowadzi cię do drugiego (oczywiście udanego, po takim biznesplanie!) przedsięwzięcia, zamawiasz więc kolejny drogi biznesplan itd.

Często mylą się w swoich biznesplanach zarówno wielcy doświadczeni przedsiębiorcy jak i nowicjusze, choć ci pierwsi mylą się stosunkowo rzadziej. Dla chętnych załączam skany dwóch artykułów z prasy dotyczących tak wielkich i udanych korporacji jak Agora oraz drobnych, ale często bardzo doświadczonych przedsiębiorców (tekst z „Polityki” nt. nowych restauracji). W obu artykułach opisane są nieudane przedsięwzięcia oparte na prawidłowych, porządnych biznesplanach. Jaki stąd wniosek? Czy są sposoby na ograniczenie ryzyka?

Agora_wyzwania_NEWSWEEK-2013maj

Restauracje_nowe_POLITYKA-2013lis

Praktyczne sposoby ograniczenia ryzyka biznesowego

Zacznijmy od tego, że żaden sposób nie sprawi, że ryzyka pozbędziesz się całkowicie. Możesz jednak je zmniejszyć. Przykładowe sposoby to:

  1. Minimalizacja ryzykaStart stopniowy tzn. od mniejszego przedsięwzięcia, aby ograniczyć ewentualne straty – (minimalna konfiguracja dająca się sprzedać), ALE część wydatków twardych/miękkich jest i tak ta sama
  2. Inwestowanie pieniędzy (i wysiłku) w zakresie, który „mógłbyś stracić”
  3. Utrzymywanie się z równoległej pracy na ½ etatu lub pracy męża/żony/partnera
  4. Uzyskiwanie pieniędzy na inwestycje z działalności „głównej”, a robienie obok „drugiej”
  5. Pozyskanie dotacji zewnętrznej na „rozkręcenie biznesu”
  6. Nie zaczynanie „od zera”
  7. Wcześniejsza praca w takiej firmie u kogo innego
  8. Stosowanie modelu wielokrotnie sprawdzonego (powszechnego? Franczyza?)
  9. Wykorzystanie sytuacji gdy jesteś wspólnikiem czegoś działającego (np. w rodzinie)
  10. Celowanie w robienie tego „podobnie jak ktoś inny” Ale nie LEPIEJ albo O NIEBO LEPIEJ
  11. Posiadanie zamówienia od 1-go klienta (choćby za pół ceny albo mniej)
  12. Tworzenie sytuacji, w której możesz część pieniędzy po ewentualnej porażce „spieniężyć”

Ostrożny początekPierwszych pięć uwag (1-5) dotyczy „delikatnego startu”. Czyli zastanów się dobrze zanim rzucisz się na głęboką wodę. Czy można jakoś rozpocząć stopniowo? Bez palenia mostów za sobą? Pozostawiając sobie jakiś „wariant B” na wypadek porażki biznesowej? Może zrób to w lokalu prowizorycznym (w przysłowiowym „garażu”)? Może na niewielką skalę, aby sprawdzić popyt? Inwestując tylko tyle pieniędzy ile, w najgorszym razie, mógłbyś stracić? Oczywiście, wierzymy w sukces i liczymy na niego, ale… większość firm (statystycznie) jest nieudana. Więc lepiej tego nie wykluczać, z prostego realizmu. „Hope for the best, be prepared for the worst” – jak mówi angielskie powiedzenie.

Zabezpieczenie finansoweCzęstym sposobem ograniczenia ryzyka jest pozostawienie sobie samemu albo „drugiej połówce” równoległego etatu (może chociaż połówki etatu?) na początku. Gdyby biznes się kręcił słabiej niż sądzisz albo… w ogóle, przynajmniej będziesz mieć z czego żyć. Nie są to  kokosy, ale „na bezrybiu i rak ryba…”. Może tobie potrzebna będzie więcej niż jedna próba. Kto to wie?

Benchmarking2Z drugiej strony, nie bądź zbyt ambitny w pierwszych krokach – niekoniecznie staraj się „położyć konkurencję na łopatki” swoim genialnym pomysłem, miej trochę pokory przed sprawami, których jeszcze nie wiesz. Bądź czujny – z rozwagą inwestuj swoje środki. Czy wykorzystałeś już szanse podpatrzenia jak to się robi poprzez pracę w podobnej firmie? Nie musisz samodzielnie wyważać każdych drzwi! Niektóre od dawna są już otwarte przez kogoś innego – uczenie się na cudzych potknięciach i doświadczeniach jest mniej bolesne. A może wspólnik o umiejętnościach komplementarnych? Ktoś wyraźnie inny od ciebie? Ale zaufany? Niech ci nie będzie żal, że zyski będziesz dzielić z kim innym, o ile uważasz, że taki krok zmniejszy istotnie ryzyko. Twoje zyski to „skóra na (biegającym jeszcze) niedźwiedziu”. Zanim zaczniesz „dzielić tę skórę”, jeszcze przed tobą mnóstwo wyzwań.

Marzysz o firmie unikalnej? Która będzie opisywana w gazetach? Pamiętaj, że takich jest mniejszość! Większość stosuje wielokrotnie sprawdzone modele i rozwiązania, a w skrajnym przypadku korzysta z franczyzy. Nawet i franczyza nie gwarantuje – oczywiście – sukcesu, ale jednak pozwala ci na uniknięcia bolesnego eksperymentowania. Przynajmniej wiesz, że wielu innym się w takiej sytuacji faktycznie udało…

KlienciPosiadanie pierwszego klienta zanim podejmujesz decyzje biznesowe to miła sprawa. O tego pierwszego przecież najtrudniej ale… jedna jaskółka przecież wiosny nie czyni. Bywa tak, że za tego pierwszego klienta sam uważasz siebie. Ty sam szukałeś takiego produktu i nie znalazłeś, więc pewnie jest mnóstwo innych podobnych osób… Może tak być, ale może też być zupełnie odwrotnie. Tym niemniej, warto mieć choć pierwszego klienta, który weryfikować będzie twoje założenia produktowe. W tym przypadku mniej (albo w ogóle nie) chodzi o pieniądze, bardziej o pomoc w specyfikacji produktu lub usługi.

I ostatnia uwaga. A gdyby ci się jednak nie udało, czy będziesz mógł cos ze sprzętu lub wyposażenia spieniężyć i tym samym ograniczyć straty? Wtedy „każdy grosz się liczy”.

Warto zapamiętać:

  • Jeśli nie potrafisz stworzyć pozytywnego biznesplanu przedsięwzięcia, to raczej się za biznes nie zabieraj. Bo to znaczy, że nie masz nawet przed oczyma planu na czym chcesz zarabiać i kto miałby być twoim klientem
  • rememberŻaden biznesplan nie zredukuje ryzyka biznesu do zera. Ani tego nie zrobi żadne inne działanie przygotowawcze lub profilaktyczne. Działalność biznesowa jest nieodłącznie związana z ryzykiem. Ale to ryzyko można w pewnym stopniu kontrolować i minimalizować.
  • Kilka przykładowych, typowych sposobów redukcji ryzyka podano w tekście. Żaden z nich nie jest idealny, każdy ma tylko określoną gamę miejsc, gdzie można to zastosować. Sam pewnie znajdziesz kilka innych sposobów. Warto o nich pamiętać, chyba że lubisz być życiowym hazardzistą – tylko czy warto?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.