Zaufany partner czy  umowy pisemne?

UmowaPrzymierzamy się do zawarcia umowy z kimś. Sprawa jest takiej natury, że nie ma wątpliwości, iż zostanie zawarta w formie pisemnej. Formalnie. Obie strony ją podpiszą. Będzie może konsultowana po drodze z prawnikami. Starannie sformułowana. Będą przewidziane w niej wszystkie opcje. Nawet ewentualne kary za niedopełnienie zobowiązań. Czy w tej sytuacji jest w ogóle sens i potrzeba mówienia o zaufaniu do partnera? Przecież mamy podpisaną porządną, obszerną umowę! Więc w czym rzecz?

Wyobraźmy sobie takich kilka sytuacji:

  • Chcemy, aby malarz wymalował nam mieszkanie. Mamy już chętną osobę, uzgodniony termin i cenę. Rozważamy wypisanie formalnego zlecenia zawierającego Umowa2powyższe szczegóły. Zlecenie będzie podpisane przez obie strony.
  • Firma chce wspólnie z inną firmą wspólnie złożyć ofertę w przetargu. Chodzi o dużą ofertę, więc zarządy obu firm decydują się podpisać umowę konsorcyjną jeszcze przed złożeniem oferty.
  • On i ona pobierają się. Oczywiście będzie dokument potwierdzający zawarcie ślubu. Dokument będzie podpisany przez obie osoby bezpośrednio zainteresowane oraz przez świadków uroczystości.
  • Uczelnia państwowa oraz zaprzyjaźniona firma chcą wspólnie sfinansować zakup drogiego sprzętu badawczego, z którego później mają korzystać przedstawiciele obu stron.

Przykłady można by mnożyć. Nie w tym rzecz. Pierwszy i trzeci przykład dotyczą sytuacji znanych nam z autopsji. Drugi i czwarty dotyczą życia biznesowego. Drugi przykład to sytuacja bardzo typowa, czwarta jest dość rzadka.

SpórWszystkie te przykłady mają wspólną cechę: będzie podpisana umowa formalna, starannie przygotowana i w zasadzie obejmująca różne scenariusze, od tych pozytywnych, pożądanych, także po te, które zawierają elementy sporu, kontrowersji, może nawet konfliktu. A przecież wiadomo, że od czasu do czasu sprawy kończą się w sądzie: cywilnym, gospodarczym czy też rodzinnym.

ZadowolenieWszystkie przytoczone powyżej przykłady, i wiele innych podobnych do nich, mają także jeszcze jedną wspólną cechę. OPIERAJĄ SIĘ NA ZAUFANIU. Inaczej mówiąc, jeśli strony nie wierzą we wzajemne pozytywne podejście w przyszłości do kwestii wywiązywania się ze zobowiązań, to lepiej niech w tę umowę/relację/związek nie wchodzą. Dlaczego? – powie ktoś (a prawnik szczególnie, bo prawnicy żyją z takich spraw). Otóż dlatego, że przecież naszym celem jest zobaczenie skutków zawartej umowy. Chcemy zobaczyć porządnie wymalowane mieszkanie (przykład 1), albo wspólnie wygrany przetarg i profesjonalnie zrealizowany projekt (przykład 2). Chcemy zobaczyć szczęśliwą i zgodnie żyjąca parę (przykład 3)  albo kwitnącą współpracę akademicko-firmową, z której są zadowolone obie strony (przykład 4).

Brak współpracyA  praktyka pokazuje, że żadna umowa prawna nie jest w stanie wymusić dotrzymania  zobowiązań, jeśli jedna lub obie strony tego nie chcą i nie grają fair. W takich sytuacjach współpraca kuleje, każda ze stron wydaje mnóstwo energii na monitorowanie drugiej strony i zabezpieczanie się przed stratami, prawnicy kasują honoraria za wsparcie, a nastrój wśród zainteresowanych jest kiepski. Dochodzą jeszcze tzw. koszty utraconych korzyści, które mogłyby być w zasięgu możliwości gdyby… była współpraca.

Wszystkie te refleksje nasunęły mi się po przeczytaniu wywiadu prof. Rybińskiego z założycielem firmy VIGO, renomowanego polskiego producenta czujników działających na podczerwień, eksportującego swoje wyroby na cały świat. Wywiad umieszczono we wspomnianej przeze mnie książce „Poland, Go Global!”(wpis z 6 kwietnia). To o tej firmie współpracującej z uczelnią WAT myślałem opisując czwarty przykład powyżej. W opisywanym przypadku 2 lata trwały próby umieszczenia w umowie wszystkich opcji i Zwięzłośćmożliwości, a ryzyko kłopotów nadal było niepomijalne. W efekcie, za zgodą prawników obu stron, stanęło na bardzo krótkiej, lapidarnej wręcz, 3-stronicowej umowie, która… funkcjonuje już przez kilkanaście lat bez zarzutu. Co więcej treść tej umowy pozwolono autorowi książki zamieścić w całości w książce.

Zapraszam więc Państwa do lektury fragmentu tego wywiadu, a także samej treści umowy.

umowy_a_zaufanie-2015kwi16

Warto zapamiętać

  • rememberSam fakt tego, że w jakiejś sprawie zawierasz umowę pisemną nie oznacza, że kwestia zaufania do partnera przestaje być ważna. Ta kwestia nadal pozostaje kluczową.
  • Jeśli nie masz zaufania do partnera, w życiu zawodowym czy osobistym, ponownie rozważ bardzo starannie sensowność wchodzenia w umowę z tym partnerem.
  • Zaufanie nigdy nie jest i nie ma być (!) na 100%. Ale jednak wszyscy rozumiemy pojęcie „posiadania do kogoś zaufania”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.