Miesięczne archiwum: Kwiecień 2015

Biznesplan a ryzyko biznesowe

BiznesplanNie ma chyba bardziej „oklepanego” pojęcia używanego w tekstach dotyczących przedsiębiorczości niż biznesplan. Tę nazwę odmienia się przez wszystkie przypadki i sytuacje. O biznesplanach znaleźć można setki i tysiące porad i planów. Także przykładów. Bez niego nie masz szans na żadną pożyczkę czy dotację. Kategorycznie zaleca się wszystkim aspirującym przedsiębiorcom, aby tworzyli biznesplany. Czy biznesplan jest sposobem na ograniczenie ryzyka biznesowego? Czy najlepszym sposobem?

Czytaj dalej Biznesplan a ryzyko biznesowe

Coś się zmieniło – o myszach i ludziach

Zmiana2Masz 20, 50 albo 80 lat. Od teraz coś już nie będzie takie jak dotychczas. Już nigdy. Coś się zmieniło. Czasem z twojej winy lub z twoim udziałem, a czasem nic nie miałeś z tym w ogóle do czynienia. Niekiedy zmiana dotyczy tylko ciebie, tylko ty czujesz się nią dotknięty, zaskoczony, wzburzony. Innym razem dotyczy „was wszystkich”. Dzieje się w kwestiach zawodowych albo osobistych albo dotyczy „świata wokół ciebie w ogóle”. Coś się zmieniło. Można się do tego odnieść przede wszystkim emocjami – bez nich nic ważnego się przecież nie dzieje – ale można też spojrzeć i bardziej praktycznie.

Czytaj dalej Coś się zmieniło – o myszach i ludziach

Zaufany partner czy  umowy pisemne?

UmowaPrzymierzamy się do zawarcia umowy z kimś. Sprawa jest takiej natury, że nie ma wątpliwości, iż zostanie zawarta w formie pisemnej. Formalnie. Obie strony ją podpiszą. Będzie może konsultowana po drodze z prawnikami. Starannie sformułowana. Będą przewidziane w niej wszystkie opcje. Nawet ewentualne kary za niedopełnienie zobowiązań. Czy w tej sytuacji jest w ogóle sens i potrzeba mówienia o zaufaniu do partnera? Przecież mamy podpisaną porządną, obszerną umowę! Więc w czym rzecz?

Czytaj dalej Zaufany partner czy  umowy pisemne?

Czy przełożonemu można odmówić?

Rozmowa z szefemWielu z nas zetknęło się z sytuacją tego typu. Szef czy szefowa w pracy zwraca się do ciebie z propozycją „nie do odrzucenia”. Panie Michale (czy też: pani Kasiu), chciałem Pana prosić, żeby Pan zajął się sprawą X czyli np.: zrobił sprawozdanie / podjął się nadgodzin / odpowiedział na ankietę / kierował kolejnym projektem / reprezentował nasza firmę …   Tylko proszę pamiętać, że mamy krótki termin! Na pewno da sobie Pan radę – nikt inny nie zrobi tego tak dobrze jak Pan! – słyszysz od szefa. A ty już masz dość zajęć, ba czujesz się nieco naiwnie w kolejnej sytuacji tego typu. Czy szefowi można odmówić?

Czytaj dalej Czy przełożonemu można odmówić?

Test dwóch krówek – po latach

Marshmallow TestOpisywałem w tym blogu (3 marca) tzw. Marshmallow test, który przetłumaczyłem na polski jako test dwóch krówek. Od jego wykonania w 1972 roku minęło już ponad 40 lat. Czy gdybyśmy dziś, po latach, spotkali jego autora, dowiedzielibyśmy się od niego czegoś ciekawego? A w ogóle, czy w eksperymencie tym można by się doszukać pochwały bierności?

Czytaj dalej Test dwóch krówek – po latach

Polacy pomagają Polakom w zagranicznej ekspansji

EkspansjaPoprzedni mój wpis do bloga, z 2 kwietnia, dotyczył westchnienia na temat braku znaczącej historii solidarności społecznej w Polsce, tego co fachowo nazywane bywa przez socjologów „kapitałem społecznym”, rodzajem wzajemnego zaufania. Dosłownie kilka dni po tamtym wpisie zdarzyło mi się uczestniczyć w porannym spotkaniu w Łodzi, poświęconym ekspansji zagranicznej polskich firm i temu jak ci, którym ten trudny krok się udał, mogą i chcą pomóc następcom. I co więcej, w tym wsparciu trudno było doszukać się jakiejś znaczącej interesowności. Bardzo ciekawa sprawa, pomyślałem sobie, wsiadłem w samochód i ruszyłem w stronę Łodzi…

Czytaj dalej Polacy pomagają Polakom w zagranicznej ekspansji

Rowerem ze Szkocji po kasę? – czyli o tym czego Polakom jeszcze brakuje.

Jazda na rowerzeZbliżająca się Wielkanoc skłania do refleksji. Dziś więc trochę z innej beczki…

Mój kolega Greg, rodowity Anglik, po czterdziestce, aby zagłuszyć w sobie nieco ”ból istnienia”, przejechał w wakacje z kolegą, na rowerze, Wyspy Brytyjskie od Szkocji aż po Kanał La Manche. Żaden wyczyn, około 1500 km w ciągu 2-tygodniowego urlopu. Zebrali przy tym – w przeliczeniu – prawie 200 tys zł. A wiecie może jak organizatorzy maratonu w Londynie radzą sobie z nadmiarem zgłoszeń do tej szacownej imprezy z tradycjami? A co ma jedno z drugim wspólnego?

Czytaj dalej Rowerem ze Szkocji po kasę? – czyli o tym czego Polakom jeszcze brakuje.