Miesięczne archiwum: Marzec 2015

Czy najważniejszy jest oryginalny pomysł?

Oryginalność pomysłu W dyskusjach na temat przedsiębiorczości i zakładania własnej firmy, często słyszy się opinię potencjalnych przedsiębiorców, że w tym procesie „najważniejszy jest oryginalny pomysł”. Dla wielu osób to właśnie oryginalność, unikalność jest kluczem do sukcesu. Drugą skrajnością są pochwały franczyzy. Dołączasz do sieci. Bierzesz pomysł, który sprawdził się już 100 razy. Albo 1000 razy. Wszystko już wiadomo! Tylko brać się do roboty i zarabiać. Czyli, jak to jest?

Czytaj dalej Czy najważniejszy jest oryginalny pomysł?

Savoir-vivre przy stole – test z gazety

TestKtóż nie chciałby być mistrzem etykiety przy stole i dobrego wychowania? Pewnie większość z nas. Wielu więc, widząc w gazecie test z tego zakresu, chętnie dyskretnie sprawdzi swoją wiedzę. Nic więc dziwnego, że podobnie zrobiliśmy i my.

(Kto chce sam wykonać quiz – ten niech nie czyta dalej, tylko zajrzy tu: http://czterykaty.pl/czterykaty/1,58140,17577836,Savoir_vivre_przy_stole__QUIZ_.html#quiz

Czytaj dalej Savoir-vivre przy stole – test z gazety

Networking – czyli o działaniu po znajomościach

NetworkingWszyscy zetknęliśmy się z tą kwestią. Ktoś „załatwia sobie coś po znajomościach”. W ustach jednych brzmi to jak wyrzut, u innych budzi podziw, często zazdrość. Jedni to tępią, inni ledwo tolerują, jeszcze inni śmieją się w kułak z naiwnych mających obiekcje. Zwykle inaczej reagujemy na hasło „networking” – ono się lepiej kojarzy. Budzi respekt i co najmniej w części pozytywne skojarzenia. Jest dla większości profesjonalistów nieodłącznym aspektem skutecznego działania.

Czytaj dalej Networking – czyli o działaniu po znajomościach

Co można zmienić w porcelanie?

PorcelanaNiedawno (16 marca) pisałem na blogu, że sednem biznesu jest bezustanna ucieczka do przodu. Stałe próbowanie innowacji, bo nasze otoczenie zmienia się bez przerwy. Nadążać to za mało, trzeba nawet te zmiany wyprzedzać. Długo nie czekałem, a w prasie trafiłem na opis fabryki porcelany. I to istniejącej od ponad 200 lat. Czy w takiej branży można jeszcze coś w ogóle wymyśleć?

Czytaj dalej Co można zmienić w porcelanie?

Gdy nie ma trzeciej opcji

Trudny wybórKtoś z Czytelników napisał do mnie tak: tyle się mówi o tym, że dobry negocjator dąży jak najczęściej do sytuacji „wygrana-wygrana”, a jeśli takiej możliwości nie widzi, to nie finalizuje rozmów. Ale są sytuacje – pisze Czytelnik – w których to jest zupełnie nierealne. I opisuje sytuację w biurze, gdy jednemu jest za gorąco i chce mieć otwarte okno, a drugiemu jest chłodno i ani mu w głowie wietrzyć. Tertium non datur – można by podsumować. Czy faktycznie ?

!

Czy umowa bez podpisu ma sens?

UmowaKażdy z nas uzgadnia co dzień różne kwestie. Od wielkich i ważnych, gdy podpisujemy umowę o pracę, kupujemy czy sprzedajemy samochód lub nieruchomość,  ślubujemy do końca życia, czy może bierzemy kredyt w banku (daj Boże, nie we frankach) po drobne uzgodnienia: zadania do zrobienia w biurze albo podwyżka od szefa za pół roku, a może omawiamy szczegóły wystroju nowo meblowanej kuchni czy zakres naprawy samochodu lub sposób spędzenia z przyjaciółmi weekendu… Czy takie umówienia, a nazwa czynności pochodzi przecież od słowa umowa, powinny kończyć się umową? Ustną czy pisemną? A jeśli pisemną to czy podpisaną? Bo inna przecież nie ma żadnej mocy…?

Czytaj dalej Czy umowa bez podpisu ma sens?

Bliskim do oglądania – technologiczny start-up byłego sportowca

AntigaKariera sportowa trwa krótko. Im bardziej jest udana tym nazwisko ma większą moc przyciągania, ale i poważniejsza jest groźba twardego lądowania w posportowej rzeczywistości. Większość byłych sportowców szuka stabilizacji w obszarze związanym ze sportem. Ktoś zostaje trenerem, ktoś inny komentatorem sportowym, jeszcze inny zamienia dyscyplinę na nową, tolerującą wiek po 30-ce. Niektórzy swoimi nazwiskami firmują linie produktów sportowych albo sieci klubów fitness. Ale żeby wejść w spółkę technologiczną? A jeszcze samemu wymyślić produkt dla niej???

Czytaj dalej Bliskim do oglądania – technologiczny start-up byłego sportowca

O imprezach integracyjnych – Sodoma i Gomora?

Impreza integrcyjnaO imprezach integracyjnych napisano już wiele. Podsumować większość tych opowieści można by krótko – Sodoma i Gomora, albo inaczej mówiąc: rozmach, hałas i rozpusta. Sam znam przykłady nowopowstałej (wówczas) w Polsce bogatej korporacji, w której imprezy integracyjne dla pracowników, a tych było już wtedy kilka tysięcy, odbywały się na wynajętym na weekend nadmorskim poligonie, a z Warszawy (i innych regionów) jechały tam specjalne dodatkowe pociągi. Nie pytajcie co tam się działo… A kiedy jeszcze podobne ekscesy odbywają się w spółkach państwowych, opłacanych z publicznych pieniędzy, głosy oburzenia podnoszą się same.

Czytaj dalej O imprezach integracyjnych – Sodoma i Gomora?

Test dwóch krówek – czyli o drodze do sukcesu

PrzedszkolakiPonad 40 lat temu ktoś z naukowców psychologów zadał sobie pytanie, czy da się oszacować kto w gronie kilkuletnich dzieci, przedszkolaków, osiągnie kiedyś w życiu sukces. Nie pora wdawać się tu w dyskusję jak zdefiniować ten sukces, dość powiedzieć, że naukowiec zaproponował pewien test, przeprowadził doświadczenie na grupie przedszkolaków, a po 20 latach okazało się, że… test świetnie zadziałał i faktycznie z dużym prawdopodobieństwem wskazał, komu „się uda”. Czy coś z tego może wynikać dla nas, tych co już przedszkole mają dawno za sobą?

Czytaj dalej Test dwóch krówek – czyli o drodze do sukcesu